2018-10-12 13:39

- Kobiecej piłce potrzeba czasu - wywiad z Alicją Zając

W Lech Poznań Football Academy Alicja Zając prowadzi drużyny złożone zarówno z młodych zawodników, jak i zawodniczek. Oprócz tego jest reprezentantką Polski w futsalu, a przez wiele lat występowała także na trawie oraz piasku. Zapraszamy do rozmowy z trenerką, której całe życie kręci się wokół futbolu.

Dlaczego coraz więcej dziewczyn w młodym wieku fascynuje się futbolem, wychodzą na boisko, zapisują się na treningi piłkarskie?

- W ostatnich latach to zainteresowanie piłką chłopców i dziewczynek się wyrównuje. Bierze się to stąd, że także dla tych drugich Robert Lewandowski jest postacią rozpoznawalną. Dlatego same chcą próbować nowych rzeczy, szukają nowych form aktywnego spędzania czasu. Piłka je ciekawi, sama prowadzę w szkole zajęcia piłkarskie, na które uczęszcza dwadzieścia pięć dziewczynek. Wpływ na to ma też coraz lepsza organizacja czy warunki, w których mogą trenować, w ogóle pojawienie się coraz większych możliwości samego treningu.

W twoim przypadku musiało to wyglądać nieco inaczej, kilkanaście lat temu brakowało w polskiej piłce tak wyraźnych wzorów do naśladowania, jakim dziś jest wspomniany przez ciebie Lewandowski.

- Z okna miałam widok na boisko, na które nie musiał mnie wyciągać starszy brat czy koledzy. Sama byłam zaciekawiona piłką, z czasem sama zaczęłam grać. Byłam uzdolniona pod względem ruchowym, futbol był więc naturalnym sposobem spędzania czasu. W liceum poszłam bardziej w kierunku koszykówki, ale już przychodząc na studia na AWF, wróciłam do piłki, przy której pozostałam do dziś.

Wokół futbolu kręci się praktycznie całe twoje życie. Latem grasz na trawie i piasku, w zimie na hali, do tego dochodzą treningi z młodymi piłkarkami przy Bułgarskiej. Jest coś, czego nie wymieniłem?

- (śmiech) Od momentu rozpoczęcia studiów zaczęły się treningi na boisku, zajęcia na hali, poznałam dużo trenerów, a piłka towarzyszy mi praktycznie przez jedenaście miesięcy. Występowałyśmy także na plaży, zdobywając mistrzostwo Polski, grałyśmy z Lidze Mistrzyń beach soccera. To na pewno kawał dobrej przygody, która cały czas trwa. W międzyczasie postanowiłam kształcić się w kierunku trenerskim, przede mną na pewno długa droga, bo obecnie posiadam licencję UEFA B, ale robię wszystko, żeby rozwijać się w tym kierunku.

Ta piłkarska wszechstronność pomagała ci odnajdywać się lepiej w różnych odmianach futbolu?

- Beach soccer jest podobny pod wieloma względami do futsalu, także gra się w nim czwórką w polu. Występy na trawie z kolei przydawały mi się chociażby w kontekście przygotowania fizycznego do gry na hali. Kiedy jesienią zaczynał się okres przygotowawczy przed sezonem futsalu, ja już byłam po całych rozgrywkach na boisku trawiastym, więc nie miałam problemu, żeby dobrze wystartować na hali. Teraz dzięki temu doświadczeniu mogę przede wszystkim jeszcze więcej podpowiadać młodym chłopcom i dziewczynkom, z którymi pracuję na co dzień. Ta wszechstronność daje różne perspektywy patrzenia na piłkę i przez to bardzo dużo obserwacji. Od kilku lat już po własnych zajęciach zapisywałam swoje uwagi w notatniku, z którego korzystam cały czas przy planowaniu treningów.

Znajdujesz w notatniku rzeczy, których z perspektywy czasu nie uznajesz za słuszne?

- Absolutnie nie czuję się Alfą i Omegą, żeby krytykować otwarcie metody szkoleniowe moich poprzednich bądź aktualnych trenerów. To nie znaczy, że na własnych treningach nie brakowało elementów, z którymi się nie zgadzam. Spotkałam na swojej drodze dużo szkoleniowców, od każdego z nich się wiele nauczyłam, ale to nie znaczy, że bezkrytycznie patrzyłam na ich pracę. Do codziennego treningu staram się włączać te rzeczy, do których mam pełne przekonanie.

Czy obcowanie praktycznie przez siedem dni w tygodniu z piłką przez wiele lat sprawiło, że potrzebowałaś odpoczynku od futbolu?

- Były momenty, w których miałam poczucie przesytu. Wychodząc na treningi prowadzone przeze mnie też w końcu aktywnie brałam w nich udział, też kręciło się to wokół piłki. Jedynym miesiącem przerwy był zawsze czerwiec, to w jego trakcie mogłam naprawdę odpocząć, porobić inne rzeczy, zdystansować się od futbolu. Żeby nie oszaleć, trzeba w tym wszystkim znaleźć złoty środek.

W jaki sposób starasz się łączyć futbol z życiem prywatnym, znajdujesz w ogóle na nie czas?

- Wiem o tym, że chcąc rozwijać się coraz bardziej w kierunku szkoleniowym, muszę oddać się temu w pełni. Nie uważam jednak, że nie ma w tym wszystkim czasu na życie rodzinne. W tym względzie ode mnie wszystko zależy, to ja będę rodzić dzieci, gdy przyjdzie na to odpowiedni moment. Macierzyństwo nie przekreśla drogi trenerskiej, dobrym przykładem jest Nina Patalon. Miała dłuższą przerwę od piłki, podczas której oddała się rodzinie, a teraz wróciła do futbolu i spełnia się w nim z powodzeniem.

Czego brakuje dziś najbardziej kobiecej piłce w naszym kraju?

- Dużego sukcesu reprezentacji. Dostrzegam progres drużyny, która występuje na trawie, ale także tej, w której sama gram. Niedawno grałyśmy w eliminacjach mistrzostw Europy w futsalu, jeździmy na międzynarodowe turnieje, na których te wyniki wyglądają z roku na rok coraz lepiej. Jesteśmy coraz bliżej, ale potrzebujemy jeszcze trochę czasu, myślę około 5-10 lat. Już dziś mamy piłkarki rozpoznawalne w całym kraju, takie jak Kasia Kiedrzynek czy Ewa Pajor. Jest też część zawodniczek, które zdobywają popularność dzięki mediom społecznościowym, jednak dysproporcja między kobiecą, a męską piłką wciąż jest ogromna.

Co zrobić, by ją zmniejszać?

- Chętnych dziewczynek do treningu nie brakuje, większym problemem jest znalezienie dla nich odpowiedniego miejsca. Będąc pod Madrytem, w Getafe, zdziwiła mnie liczba boisk pełnych dzieciaków, także dziewczyn. Nasze problemy z nawierzchniami w Poznaniu nie są żadną tajemnicą. Kolega wracając ostatnio ze Stanów opowiadał mi, że trenuje się tam nawet w parkach. Trener bierze znaczniki czy paliki i rozstawia bramki, przeprowadza ćwiczenia. Kto wie, może ten kolega zacznie w podobny sposób pracować z dziećmi u nas?

Grałaś z powodzeniem w Lidze Mistrzyń beach soccera, na turniejach rangi mistrzowskiej na hali, w kobiecej ekstraklasie, ale w niewielu kręgach cieszysz się popularnością. To stanowi dla ciebie pewne rozczarowanie?

- Nie czuję się z tym źle, ja gram w piłkę przede wszystkim dlatego, że sprawia mi to ogromną przyjemność. Podobnie rzecz ma się z trenowaniem dzieciaków. Wielką satysfakcję daje to, gdy widzisz postęp w grze swojej drużyny. Występujemy z dziewczynkami w lidze juniorek na szczeblu centralnym, niedługo część ze starszych dziewczyn będzie miała możliwość gry w III lidze. Każdy wyjazd na mecz autokarem stanowi dla nich wielką sprawę, to daje kopa także mi jako ich trenerce. Jeśli chodzi o popularność, jako zawodniczka czuję się doceniona, a każde zainteresowanie kobiecą piłkę mnie cieszy. Nie patrzę więc na to przez pryzmat swojej osoby, bardziej cieszy mnie popularyzacji naszego futbolu, każdy materiał mu poświęcony. To również przyczynia się do rozwoju kobiecego futbolu i świadczy, że w dobrym kierunku on zmierza.

Następne mecze

Piątek 21.12 godz.20:30
Wisła Kraków
vs |
Lech Poznań
Piątek 08.02 godz.20:30
Lech Poznań
vs |
Zagłębie Lubin

Polecamy

Newsletter

Zapisz się do newslettera

Więcej

KKS LECH POZNAŃ S.A.
ul. Bułgarska 17
60-320 Poznań

Infolinia biletowa:
602-368-268 (9:00-17:00)
602-368-369 (9:00-17:00)

Tel: 61 886-30-00
mail: lech@lechpoznan.pl
Biuro Obsługi Kibica

Chcemy, aby korzystanie z naszych stron było dla Ciebie przyjazne. W tym celu staramy się dopasować treści oraz prezentowane reklamy do Twoich zainteresowań i preferencji. Jest to możliwe dzięki przechowywaniu w Twojej przeglądarce plików cookies oraz przetwarzaniu gromadzonych za ich pośrednictwem danych osobowych przez nas i naszych partnerów. Przez dalsze, aktywne korzystanie z Serwisu, bez zmian ustawień przeglądarki, wyraziłeś na to zgody.
Dowiedz się więcej >

Zamknij