2020-12-11 15:16 Maciej Henszel , fot. Adam Jastrzębowski

Świetne eliminacje, cenna lekcja w fazie grupowej

Lech Poznań odpadł w czwartek w fazie grupowej Ligi Europy, ale był jedynym polskim klubem, który dotarł do tego etapu europejskich pucharów i swojej postawy absolutnie nie musi się wstydzić. Kolejorz rozegrał w tej kampanii dziesięć meczów, z których pięć wygrał i pięć przegrał. Zaliczył świetne eliminacje, natomiast w kolejnym etapie zaliczył kilka niezłych występów, ale zebrał też cenną naukę. A zatem - przeżyjmy to jeszcze raz!

I runda eliminacji: Lech Poznań - FK Valmiera 3:0 (0:0)

Wicemistrzowie Polski byli rozstawieni w losowaniu i trafili na teoretycznie słabszego przeciwnika - łotewski klub FK Valmiera, który debiutował w europejskich pucharach. Lechici po krótkiej przerwie między sezonami byli dopiero po dwóch meczach o stawkę, co stanowiło lekką niewiadomą jeśli chodzi o ich dyspozycję. Rywale mieli w ataku bramkostrzelnego Tolu Arokodare, który wkrótce został wypożyczony do niemieckiego FC Koeln. Przy Bułgarskiej zbytnio nie błysnął z prostego powodu - jego ekipa była ustawiona ultradefensywnie, broniła się niemal całym zespołem na własnej połowie. Choć na pierwszego gola trzeba było poczekać blisko godzinę, to jednak podskórnie można było odczuć, że w końcu nacierający gospodarze przełamią opór przeciwnika. W 59. minucie Jakub Moder strzelił z dystansu, piłka po drodze odbiła się rykoszetem, potem od słupka, co zmyliło zupełnie bramkarza i umożliwiło dopełnienie formalności przez Mikaela Ishaka. Szwed podwyższył na 2:0, a trzeciego gola wbił 18-letni Filip Szymczak, który zaliczył dzięki temu kapitalny debiut pucharowy.

MIKAEL ISHAK (napastnik Lecha Poznań): Ten mecz pokazał, jak ważna w futbolu jest cierpliwość. Nie zawsze jest łatwo wygrać spotkanie, gdy jesteś lepszym zespołem, ale rywal cały czas ustawia się tak, żeby mieć przed linią piłki dziewięciu czy dziesięciu zawodników. To sprawiło, że bardzo ciężko grało nam się w ofensywie, zwłaszcza w pierwszej połowie. W przerwie porozmawialiśmy o tym, że nie możemy tracić cierpliwości i musimy dalej szukać wolnych przestrzeni w ich obronie i w końcu to się nam udało. Pierwszy gol był bardzo ważny, bo pozwolił nam trochę odetchnąć, zagrać już swobodniej i wywalczyć awans, który nas bardzo cieszy.

II runda eliminacji: Hammarby IF - Lech Poznań 0:3 (0:0)

Po raz drugi i ostatni w losowaniu Lech miał handicap w postaci rozstawienia. Wpadł na Hammarby IF, który jest bardzo popularny w stolicy Szwecji - Sztokholmie. A jednak znów skończyło się trzybramkowym triumfem, podobnie jak z Łotyszami. I znów po 45 minutach był bezbramkowy remis. Wynik osiągnął wymiar historyczny, bo w momencie, kiedy został osiągnięty, to tylko raz w historii Kolejorz wygrał w pucharach na wyjeździe wyżej niż właśnie na Tele2 Arena. Później doszedł jeszcze pięciobramkowy triumf na Cyprze. Tutaj wynik otworzył Pedro Tiba, który na sztucznej nawierzchni wykorzystał błąd obrońcy, a potem zabawił się przed bramką, kopiąc lekko obok bramkarza. Piłka powolutku, powolutku wtoczyła się do siatki. Hammarby dodatkowo utrudniło sobie zadanie po czerwonej kartce, a w końcówce zostało dobite po ładnych golach z dystansu w wykonaniu Jakuba Kamińskiego oraz Filipa Marchwińskiego. To jedno z ośmiu pucharowych starć niebiesko-białych zakończonych triumfem 3:0.

JAKUB MODER (pomocnik Lecha Poznań): Na początku trzeba podkreślić, że zagraliśmy z naprawdę dobrą drużyną. W pierwszych minutach mieli dwie niezłe okazje, w których uratował nas Filip Bednarek, a potem, przy pierwszym golu, trochę pomogło nam szczęście, ale myślę, że zasłużyliśmy na niego naszą konsekwencją. Po czerwonej kartce dla rywala kluczowe było, żeby się nie "podpalić" i nie pójść od razu za mocno do przodu, bo oni grali przede wszystkim długą piłką i z kontry, co czasem im wychodziło.

III runda eliminacji: Apollon Limassol - Lech Poznań 0:5 (0:1)

Tylko raz równie efektownie Lech wygrał wyjazdowy mecz w europejskich pucharach - 11 lat wcześniej, kiedy rozgromił w Norwegii Fredrikstad FK (6:1). Niesamowity mecz w kwalifikacjach Ligi Europy rozegrał wówczas Semir Stilić, który asystował przy pięciu trafieniach kolegów! Tym razem odpowiedzialność na swoje barki wzięli Dani Ramirez oraz Pedro Tiba, którzy w środkowej strefie rozegrali doskonałą partię. Piękna była ich dwójkowa akcja przed przerwą - Hiszpan pięknie podrzucił piłkę ponad obrońcami, a wybiegający na czystą pozycję Portugalczyk nie spudłował. Po zmianie stron Pedro zaliczył asystę przy golu Mikaela Ishaka, a mecz "zamknął" po kontrataku Jakub Kamiński, który wykorzystał podanie Daniego. W końcówce Cypryjczyków dobili jeszcze Jan Sykora oraz Tiba, który sfinalizował piękną akcję. Dodajmy, że w Nikozji, gdzie rozgrywany był mecz, temperatura przekraczała 30 stopni Celsjusza, choć początek był po zmroku i przy lekkim wietrze, co sprawiało, że warunki do gry były znośne. Po wyeliminowaniu Apollonu pozostała już tylko jedna przeszkoda na drodze do wymarzonej fazy grupowej.

LUBOMIR ŠATKA (obrońca Lecha Poznań): To był na początku ciężki mecz, bo oni byli nieco inaczej ustawieni niż jesteśmy przyzwyczajeni, czyli 3-5-2. Mieli dwóch silnych, szybkich napastników, którzy byli bardzo groźni. Jeden z nich doznał kontuzji. Po naszych łatwych stratach w środku pola stworzyli jednak okazje. My też coś tam próbowaliśmy, aż w końcu przed przerwą dopięliśmy swego. Dani z Pedro fajnie zagrali i było 1:0 dla nas. W przerwie mówiliśmy, że trochę nam nie wychodził pressing w stosunku do tego, co zakładaliśmy. Troszkę zmieniliśmy i od razu były efekty. Szybka bramka, pewność siebie poszła do góry. A jak wpadł już trzeci gol, to chłopacy tam z przodu zaczęli się bawić na całego. Fajnie się na to patrzyło z tyłu.

Faza play-off: Royal Charleroi - Lech Poznań 1:2 (0:2)

Aura była zgoła odmienna niż na Cyprze, bo lał deszcz. I w tych warunkach Lech po pięciu latach wrócił do fazy grupowej europejskich pucharów. A na stadionie przy Bułgarskiej w nocy, kiedy zespół wrócił z Belgii do stolicy Wielkopolski, tłumy kibiców witały piłkarzy. Poznaniacy byli bowiem na ustach kibiców w całej Polsce - przez eliminacje przeszli bowiem jak burza. Rozegrali cztery mecze, cztery wygrali, w tym trzy na wyjeździe, strzelili aż 13 goli i stracili zaledwie jednego - właśnie w Charleroi. Tam dramaturgia była ogromna, bo do przerwy wicemistrzowie kraju prowadzili 2:0. Najpierw z dystansu kopnął Dani Ramirez, piłka po rykoszecie wpadła do siatki, a potem Tymoteusz Puchacz niesamowicie przymierzył zza pola karnego. Belgowie rzucili się do odrabiania strat, ale Kolejorz miał w bramce Filipa Bednarka, który bronił wręcz niesamowicie. Odbił nawet strzał z rzutu karnego. W końcu gospodarze zdobyli bramkę kontaktową, a w końcówce niesamowicie nacierali, bo mieli przewagę zawodnika po tym jak czerwoną kartkę ujrzał Lubomir Šatka. Heroiczna postawa lechitów sprawiła jednak, że utrzymali korzystny rezultat do końcowego gwizdka. I awans stał się faktem - wyjątkowo smakujący, bo osiągnięty niespodziewanie, choćby zważywszy na to jak wyglądała droga eliminacyjna. Pięć i dziesięć lat wcześniej Kolejorzem był mistrzem Polski, więc miał skróconą drogę do LE.

DARIUSZ ŻURAW (trener Lecha Poznań): Mogę powtórzyć to, co powiedziałem chłopakom w szatni, jestem z nich dumny, napisaliśmy dziś historię. To coś pięknego jak ten zespół się budował, dojrzewał i zmieniał sposób grania. Trzy mecze na wyjeździe, każdy z nich z przeciwnikami rozstawionymi wyżej od nas i z takimi, z krajów których już dawno nie udało się pokonać. Dzisiejsze spotkanie było wyrównane, prowadziłyśmy 2:0, druga połowa zaczęła się gorzej dla nas, chociaż szczerze mówiąc ani rzutu karnego ani kartki żółtej i czerwonej ja bym tam nie zagwizdał. Będziemy patrzeć na losowanie i na to, na kogo trafimy.

Faza grupowa: Lech Poznań - SL Benfica 2:4 (1:2)

Kibice szykowali się na fazę grupową, zwłaszcza że UEFA umożliwiła od tego etapu wpuszczanie fanów na trybuny. Niestety, zaledwie kilka dni przed rywalizacją z Portugalczykami cała Polska została objęta czerwoną strefą w związku z pandemią koronawirusa i stało się jasne, że mecze rozgrywane będą bez udziału publiczności. - Mieliśmy nadzieję, że sytuacja się poprawi i w fazie grupowej będziemy mogli grać przy pełnych trybunach. Chcieliśmy razem z fanami spędzić to piłkarskie święto. Pozostaje nam się z tym pogodzić i pokazać z jak najlepszej strony pomimo braku tego dodatkowego wsparcia - komentował bramkarz Filip Bednarek. Naszpikowana gwiazdami SL Benfica wygrała przy Bułgarskiej, choć gospodarze zebrali bardzo pochlebne recenzje za swoją grę. Goście okazali się lepsi, bo mieli w swoich szeregach niesamowitego młodego, utalentowanego Urugwajczyka Darwina Nuneza. Wbił on hat-tricka. Lechici po golach Mikaela Ishaka wyrównali najpierw na 1:1, a potem na 2:2. Ważna była też akcja z początku drugiej połowy, kiedy Michał Skóraś wychodził na czystą pozycję i był faulowany przez Jana Vertonghena. Belg powinien zobaczyć czerwoną kartkę, ale sędzia z niezrozumiałych względów nie podjął takiej decyzji.

TYMOTEUSZ PUCHACZ (obrońca Lecha Poznań): Benfica to super zespół, z takim jeszcze nie grałem. I z tak dobrymi zawodnikami pod względem techniki, wizji, przygotowania technicznego czy gry w piłkę. Trzeba nam jednak oddać, że wyszliśmy dziś w swoim stylu, dwa razy doprowadzając do remisu, a przy 2:3 te sytuacje musiały im napędzić trochę "stracha". Spójrzmy teraz tak, a raczej wyobraźmy sobie sytuację, gdy dwa razy doprowadzamy do wyrównania przy czterdziestotysięcznej publiczności przy Bułgarskiej, myślę, że ten huk ogłuszyłby rywala. Kibice mogliby nam bardzo pomóc, szczególnie kiedy gramy z takim polotem i zagrażamy jednemu z najlepszych klubów na świecie.

Faza grupowa: Rangers FC - Lech Poznań 1:0 (0:0)

Liga Europy to mecze, ale też niezwykła otoczka. Lech Poznań był w tej edycji nie tylko ambasadorem polskiej piłki w Europie, ale również promował poza granicami kraju stolicę Wielkopolski. Jedną z regionalnych tradycji jest spożywanie w okolicach 11 listopada rogali świętomarcińskich. I ten przysmak przedstawiciele Kolejorza wręczyli w Glasgow pracownikom Rangers FC, na czele z trenerem Stevenem Gerrardem. A później na boisku trwała zażarta walka, z której zwycięsko wyszli Szkoci, którzy mają niesamowity sezon i śrubują serię starć bez porażki. W drugiej kolejce fazy grupowej wyszło ich doświadczenie, bo umieli wykorzystać przewagę jaka się uwidoczniła w pierwszych minutach po zmianie stron. Katem lechitów okazał się Alfredo Morelos - Kolumbijczyk wykorzystał dośrodkowanie z lewej strony i strzałem głową dał swojej ekipie trzy punkty. Poznaniacy znów zebrali pochwały od fachowców, ale ich konto punktowe wciąż nie drgnęło.

JAKUB MODER (pomocnik Lecha Poznań): Szkoda straconych punktów, bo wracamy do Poznania bez żadnego "oczka". Na pewno była szansa na korzystny dla nas wynik. Ten mecz miał według mnie kilka momentów - pierwsza połowa była wyrównana, bo obie drużyny stwarzały sytuacje. W drugą część meczu fajnie weszliśmy, mieliśmy 2-3 groźne okazji, później to gospodarze przeważali, a my mieliśmy problem, żeby wyprowadzić jakąś akcję. Po straconej bramce ruszyliśmy do ataku, jednak zabrakło nam czasu.

Faza grupowa: Lech Poznań - Standard Liege 3:1 (2:1)

W końcu przyszło upragnione zwycięstwo. I to w pełni kontrolowane niemal od początku do końca. Nie minęły dwa kwadranse i Lech prowadził 2:0. Najpierw Michał Skóraś wykończył świetne podanie Pedro Tiby i strzelił swojego pierwszego gola na europejskiej arenie, a potem Mikael Ishak z bliska wpakował piłkę do siatki. Belgowie złapali kontakt, ale po zmianie stron zostali odarci ze złudzeń, kiedy po raz drugi trafił szwedzki napastnik. Wygrana mogła być jeszcze bardziej efektowna, ale kolejne okazje nie zostały wykorzystane. Gospodarze pokazali jednak na murawie dojrzałość i odnieśli pierwszą od pięciu lat wygraną w fazie grupowej europejskich rozgrywek.

MICHAŁ SKÓRAŚ (pomocnik Lecha Poznań): Kontrolowaliśmy przebieg spotkania. Może przez pierwszych pięć minut byliśmy trochę zaskoczeni tym, że rywale wyszli na nas wysokim pressingiem, ale z każdą kolejną chwilą wyglądało to coraz lepiej z naszej strony. Myślę, że możemy być zadowoleni z tego wyniku i naszej gry. Bardzo się cieszę, że mogłem strzelić swojego pierwszego gola dla Lecha, szczególnie w europejskich pucharach.

Faza grupowa: Standard Liege - Lech Poznań 2:1 (0:0)

Lechici lecieli do Belgii z nadziejami na podtrzymanie szans na wyjście z grupy. Drugie z rzędu zwycięstwo by sprawiło, że sprawa zajęcia jednego z dwóch pierwszych miejsc byłaby otwarta. Tuż przed przerwą belgijski napastnik otrzymał czerwoną kartkę, co kwadrans po przerwie Lech wykorzystał. Gola wbił Mikael Ishak i było to jego ósme trafienie w tej edycji pucharowej. W ten sposób stał się samodzielnym liderem klasyfikacji strzelców w historii międzynarodowych występów Kolejorza. Wyprzedził o jedną bramkę Christiana Gytkjaera. Potem jednak Standard wyrównał, a dodatkowo z boiska usunięty został Djordje Crnomarković i w trzeciej minucie doliczonego czasu gry gospodarze przeprowadzili akcję, która dała im wygraną 2:1. To sprawiło, że szanse na promocję były już tylko matematyczne.

MIKAEL ISHAK (Napastnik Lecha Poznań): Trener powiedział w przerwie, że mamy grać kreatywniej, być bardziej konsekwentni, jednak my nie wprowadziliśmy tego i nasza gra nie wyglądała dobrze także po zmianie stron. Cały czas wierzymy w awans, musimy grać inteligentnie i zmienić podejście, bo jeśli nie odwrócimy tego, to nie ma po co wychodzić na boisko.

Faza grupowa: SL Benfica - Lech Poznań 4:0 (1:0)

Lech niemal przez całą rundę jesienną rywalizował co trzy dni - dawka meczów była ogromna, a z takim natężeniem większość zawodników miała do czynienia pierwszy raz w życiu. To dla każdego z nich także cenne doświadczenie i nauka, która na pewno zaprocentuje w przyszłości. Przed starciem na Estadio da Luz trener Dariusz Żuraw zdecydował się na roszady w składzie, zostało to zrobione po konsultacji ze sztabem medycznym. Część piłkarzy miała bowiem mikrourazy, część z kolei potrzebowała odpoczynku. Na dodatek w pierwszej połowie poważnej kontuzji doznał Nika Kacharava, który nie będzie mógł grać przez sześć tygodni. Portugalczycy długo przełamywali poznański mur, zdobyli przed przerwą jedną bramkę -stało się to po rzucie rożnym. A po zmianie stron w krótkim odstępie czasu dołożyli dwa kolejne trafienia i nadzieje niebiesko-białych na awans uleciały niczym orzeł, który jest wypuszczany nad murawą w Lizbonie przed każdym meczem SL Benfica.

FILIP BEDNAREK (Bramkarz Lecha Poznań): Myślę, że podczas pierwszej połowy nawiązaliśmy walkę i momentami wyglądało to dobrze, mimo że wyszliśmy w innym składzie niż zazwyczaj. Chwała tym chłopakom, którzy weszli i mimo braku rytmu meczowego pokazali się z dobrej strony. Niestety, na początku drugiej połowy po dwóch minutach popełniliśmy dwa błędy, które zostały skarcone i zdecydowały o porażce. To boli, bo mając 0:1 czujesz, że jesteś blisko, ale po dwóch bramkach straconych morale było już dużo słabsze.

Faza grupowa: Lech Poznań - Rangers FC 0:2 (0:1)

To było pożegnanie z Ligą Europy. To najświeższe wspomnienia, więc szeroko nie będziemy do nich wracać. Odnotujmy tylko, że Szkoci przedłużyli do 26 swoją serię bez porażki, w tym jest 20 bez straty gola. Wygrali też grupę D.

JAKUB KAMIŃSKI (pomocnik Lecha Poznań): Początek mieliśmy niezły, po moim dośrodkowaniu Lubomir Šatka strzelał głową i mogliśmy wyjść na prowadzenie. Potem Rangersi narzucili swoje tempo i byli lepsi od nas. Po moim błędzie padła bramka na 0:1. Wiadomo, biorę to na siebie, to jest piłka i takie pomyłki się zdarzają. Także była to połowa przeplatana dobrymi i złymi zagraniami. Ale podsumowując, nie był to najlepszy mecz w naszym wykonaniu. Także nic, wyciągamy lekcję i pracujemy dalej. To był inny przeciwnik niż choćby Standard Liege. Belgowie nie byli tak agresywni, nie doskakiwali tak do nas. Byli też na pewno lepiej zorganizowani. Nie miałem okazji grać ze Szkotami na wyjeździe, ale ten zespół taktycznie jest świetnie poukładany. Wszyscy wiedzą co mają robić.

Następne mecze

Piątek 26.02 godz.20:30
Warta Poznań
vs |
Lech Poznań
Wtorek 02.03 godz.20:30
Lech Poznań
vs |
Raków Częstochowa

Polecamy

Newsletter

Zapisz się do newslettera

Więcej

KKS LECH POZNAŃ S.A.
ul. Bułgarska 17
60-320 Poznań

Infolinia biletowa:
tel. 602-368-268 (10:00-17:00)
tel. 602-368-369 (10:00-17:00)

Tel: 61 886-30-00
mail: lech@lechpoznan.pl
Biuro Obsługi Kibica

Chcemy, aby korzystanie z naszych stron było dla Ciebie przyjazne. W tym celu staramy się dopasować treści oraz prezentowane reklamy do Twoich zainteresowań i preferencji. Jest to możliwe dzięki przechowywaniu w Twojej przeglądarce plików cookies oraz przetwarzaniu gromadzonych za ich pośrednictwem danych osobowych przez nas i naszych partnerów. Przez dalsze, aktywne korzystanie z Serwisu, bez zmian ustawień przeglądarki, wyraziłeś na to zgody.
Dowiedz się więcej >

Zamknij