Leo Bengtsson do Lecha Poznań przyszedł jako dwukrotny mistrz kraju i zawodnik z jasno sprecyzowanym celem - miał wesprzeć i wzmocnić drużynę w obronie tytułu najlepszego zespołu w Polsce. Po pełnym sezonie przy Bułgarskiej może śmiało powiedzieć, że nie tylko spełnił pokładane w nim nadzieje, ale także stał się jednym z kluczowych piłkarzy Kolejorza i ulubieńcem trybun.
Występujący na pozycji skrzydłowego 28-latek zasilił szeregi zespołu trenera Nielsa Frederiksena w lipcu ubiegłego roku jako trzecie wzmocnienie w letnim oknie transferowym. Do Poznania trafił z doświadczeniem zdobytym w Szwecji i na Cyprze, gdzie z kolejno BK Häcken i Aris Limassol sięgał po mistrzostwa kraju.
Bengtssonowi przyszło wzmocnić drużynę Niebiesko-Białych w okresie, kiedy zmagała się ona z kontuzjami. kluczowych ofensywnych zawodników. Przed startem nowego sezonu władze klubu stanęły przed dużym wyzwaniem – znalezienie zastępstwa dla niedysponowanych Wålemarka, Håkansa oraz Gholizadeha. Jednym z zawodników, którzy mieli zapewnić jakość na skrzydłach, był właśnie Leo Bengtsson. Bardzo szybko okazało się, że 28-latek staje się jednym z kluczowych piłkarzy duńskiego szkoleniowca.
Skrzydłowy błyszczał regularnością już w rundzie jesiennej. Od debiutu w meczu o Superpuchar z Legią Warszawa do końca roku opuścił zaledwie jedno spotkanie, pozostając niemal cały czas do dyspozycji sztabu szkoleniowego. Skuteczność, zaangażowanie i postawa na boisku sprawiły, że mimo niemałej konkurencji w rundzie wiosennej, gdy do gry wrócili pozostali gracze na tej pozycji, Bengtsson wywalczył sobie stałe miejsce w składzie.

– Przyszedłem tu, żeby grać. W drużynie jest wielu bardzo dobrych zawodników, to jasne, że musisz walczyć o miejsce w składzie. Jestem szczęśliwy – gram wiele meczów, pomagam drużynie, chcę to kontynuować i mam nadzieję, że kolejny sezon będzie jeszcze lepszy – mówi Szwed.
O wkładzie Bengtssona w obronę tytułu mistrzowskiego świadczą też jego statystyki indywidualne. Lechita rozegrał w tym sezonie rekordową liczbę spotkań ligowych. Na boisku pojawił się 33 razy, w tym 23-krotnie w wyjściowej jedenastce. Regularnie występował również w rozgrywkach pucharowych. Łącznie w barwach Kolejorza zanotował 50 meczów, zdobył w nich dziewięć bramek i zaliczył trzy asysty. Dzięki temu 28-latek należał do najbardziej regularnych zawodników ofensywnych Lecha w sezonie. Jego bramki i aktywność w ofensywie wielokrotnie pomagały Kolejorzowi zdobywać cenne punkty i utrzymywać tempo w walce o mistrzostwo.
"Razem z Wami będę bronił tytułu mistrzowskiego" – tak brzmiała jedna z pierwszych wiadomości, jakie szwedzki skrzydłowy skierował do kibiców w lipcu ubiegłego roku. Teraz po sezonie odniósł się do tych słów i swoich oczekiwań związanych z Lechem Poznań. – Od samego początku, gdy przychodziłem do Lecha, moim celem było zostanie mistrzem Polski. W takim klubie, z takimi zawodnikami i kibicami, poziom zawsze jest bardzo wysoki, a mistrzostwo pozostaje celem – twierdzi Bengtsson.
Dziś śmiało może stwierdzić, że wywiązał się ze złożonej obietnicy. Jego regularność, zaangażowanie i jakość na boisku przyczyniły się do zdobycia historycznego dla Kolejorza dziesiątego mistrzostwa Polski, którym wciąż żyje cały Poznań. Jak przyznaje sam zawodnik, to co działo się po ostatnim spotkaniu sezonu wywarło na nim ogromne wrażenie. – Celebracja po ostatnim meczu była niesamowita. Nie sądzę, żeby gdziekolwiek na świecie można było znaleźć coś podobnego. Świętowało z nami tyle ludzi – to było niezwykłe. Nigdy tego nie zapomnę – zdradza 28-latek.
Charakter zawodnika na boisku i poza nim sprawiły, że został jednym z ulubieńców kibiców. Sympatycy Kolejorza zaczęli postrzegać go jako jeden z filarów Niebiesko-Białej drużyny, który wnosi do zespołu nie tylko jakość indywidualną, ale również bardzo dobrze odnajduje się w grze zespołowej. Sam zawodnik nie ukrywa, że wsparcie płynące z trybun miało dla niego ogromne znaczenie przez cały sezon.
- Jestem bardzo wdzięczny kibicom za wsparcie, które od nich otrzymałem. To niesamowite i mam nadzieję, że dam im kolejne powody, by skandowali moje nazwisko – podsumowuje Leo Bengtsson.