W niedzielnym meczu z Rakowem Częstochowa gola na wagę zwycięstwa strzelił wprowadzony z ławki Leo Bengtsson, który pokonał Kacpra Trelowskiego nieco ponad dwie minuty po wejściu na boisko. To ósme kolejne spotkanie z rzędu Lecha Poznań, w którym jego rezerwowi zdobyli co najmniej jedną bramkę, a w obecnej kampanii zanotowali oni łącznie aż dwanaście trafień.
O tym, że gracze rozpoczynający spotkania w roli rezerwowych odgrywają dla Niebiesko-Białych znaczące role przekonaliśmy się w obecnej kampanii od praktycznie jej samego początku. Już w starciu otwierającym oficjalne zmagania mistrzów Polski przeciwko Górnikowi Zabrze w Superpucharze Polski swój wkład w końcowy wynik miał Yannick Agnero, którego próbę dobił ustalając wynik spotkania Pablo Rodríguez. Na konkrety w postaci indywidualnych statystyk przyszło nam poczekać do czwartego pojedynku o stawkę, ale od rewanżu z Aarhus GF i trafienia Filipa Jagiełły zmiennicy w ekipie trenera Nielsa Frederiksena dostarczają takowych… co mecz. To daje serię dziesięciu starć, w których piłkarze meldujący się na murawie z ławki notowali asystę albo cieszyli się z gola.
Prawdziwym popisem takich zawodników była oczywiście domowa konfrontacja z Piastem Gliwice w 3. kolejce PKO BP Ekstraklasy. Na listę strzelców wpisali się w komplecie rezerwowi tego dnia Mikael Ishak, debiutant Karol Delikat oraz Allahyar Sayyadmanesh, któremu podawał wprowadzony z ławki Rodríguez. Także oba dwumecze w eliminacjach do Ligi Europy, z KÍ Klaksvík i FC Thun obfitowały po stronie Kolejorza w bramki zmienników, a po powrocie do rywalizacji o punkty w lidze nie zwolnili oni tempa. Za każdym razem ich dokonania w ofensywie miały bezcenny charakter, bo w każdym przypadku przechylały one szalę na korzyść Lechitów. Luis Palma dał im bowiem zwycięstwo w Łodzi z Widzewem (3:2), Robert Gumny w hicie przeciwko Jagiellonii Białystok (2:1), natomiast Leo Bengtsson jako jedyny znalazł drogę do siatki Rakowa Częstochowa.
W trzynastu spotkaniach Niebiesko-Biali zdobyli 34 bramki, a dwanaście z nich było autorstwa piłkarzy delegowanych przez szkoleniowca Frederiksena na plac w ich trakcie. Może więc on mówić o dużym komforcie w kontekście szerokości kadry swojego zespołu, a świadczy o tym jeszcze jeden fakt. Mimo wciąż wczesnego etapu kampanii łupem bramkowym całej drużyny zdążyło się podzielić już aż piętnastu piłkarzy mistrzów Polski. Dla porównania, w ubiegłej, zakończonej dziesiątym w historii klubu mistrzostwem kampanii defensywę rywali zaskakiwało dziewiętnastu graczy.
Górnik Zabrze
Lech Poznań
Crystal Palace F.C
Lech Poznań
Zapisz się do newslettera