Historia meczów Lecha Poznań z Radomiakiem nie jest przesadnie bogata. Na poziomie PKO BP Ekstraklasy oba kluby zmierzą się w niedzielne popołudnie dopiero po raz trzynasty. To idealny moment, żeby przypomnieć pierwsze, historyczne starcie na stadionie przy Bułgarskiej. Musimy się tutaj cofnąć o ponad 41 lat.
Radomiak rozgrywa swój siódmy sezon w najwyższej klasie rozgrywkowej. Ale historię zaczął na dobre pisać od lata 2021 - od tego momentu zalicza szósty z rzędu udział w Ekstraklasie. Wcześniej miał tylko epizod w połowie lat 80. I wtedy właśnie doszło do pierwszego ligowego dwumeczu z Lechem. Jesienią rozgrywek 1984/1985 w Radomiu był remis 1:1 - na gola Mariusza Niewiadomskiego dla gości odpowiedział Andrzej Szymanek. My jednak skupimy się na wiosennym rewanżu, czyli pierwszym w historii w stolicy Wielkopolski meczu z Radomiakiem.
Kilka słów na temat sytuacji obu drużyn. Kolejorz w 1983 i 1984 roku wywalczył Mistrzostwo Polski, w tym drugim przypadku dorzucił też Puchar Polski, więc zgarnął jedyny w historii dublet. Ale kolejne rozgrywki już nie były tak udane. Sami piłkarze przyznawali, że po odpadnięciu z Pucharu Europy Mistrzów Krajowych z Liverpoolem z zawodników zeszło powietrze. To był okres przebudowy drużyny, trener Wojciech Łazarek szykował się do odejścia, bo marzył o pracy w reprezentacji Polski. Zimą faktycznie pożegnał się z Niebiesko-Białymi, potem przejął jeszcze Lechię Gdańsk, wyjechał na krótko do Szwecji i po powrocie faktycznie został selekcjonerem. A do Poznania zawitał duet trenerski Leszek Jezierski oraz Jacek Machciński. To były dwa mocne charaktery, potrafili się przy zawodnikach pokłócić w szatni o założenia taktyczne czy elementy, jakie będą danego dnia szlifowane na treningu. Przejmowali jednak zespół, który na półmetku był w czołówce - na trzecim miejscu z niewielką stratą do Górnika Zabrze oraz Legii Warszawa. Radomiak? Na fali entuzjazmu po historycznym awansie zaliczył całkiem solidną jesień - wywalczył 15 punktów, dla porównania Lechici mieli tylko o cztery więcej. Beniaminek wylądował na bardzo wysokiej piątej pozycji.
Wiosna już nie była jednak tak udana. W 20. kolejce radomianie zawitali na Bułgarską - było to 6 kwietnia 1985. Na trybunach było 25 tysięcy kibiców. Tak dużo, bo kibice mimo różnych problemów wierzyli wciąż w trzecie z rzędu mistrzostwo. I były ku temu podstawy, bo udało się doskoczyć do ścisłej czołówki po udanym starcie i trzech wygranych oraz remisie. Dość powiedzieć, że po rywalizacji z Radomiakiem na czele były trzy ekipy z dorobkiem 28 punktów - Legia, Górnik i Lech. Wszystko było otwarte, ale niestety skończyło się czwartą pozycją na koniec, a Jezierski oraz Machciński nie dotrwali do finiszu. W końcówce maja po porażce 0:5 w Zabrzu zostali zmienieni przez Włodzimierza Jakubowskiego. Na pocieszenie pozostał awans do Pucharu UEFA.
Wróćmy do meczu Lech - Radomiak. Gospodarze wygrali bardzo pewnie 2:0, a oba gole wbił Niewiadomski, który w ten sposób w tym jednym sezonie trzykrotnie pokonał bramkarza z Radomia. Zespół był odmłodzony - w składzie biegali 20-latkowie Jarosław Araszkiewicz, Dariusz Kofnyt i Rafał Stroiński, wszedł w drugiej połowie 18-letni Dariusz Skrzypczak. Było też kilku niewiele starszych kolegów. To była właśnie ta wspominana wyżej przebudowa. Radomiak zakończył sezon na przedostatniej pozycji i spadł z ówczesnej I ligi. Zgromadził 25 punktów, tyle samo co trzeci od końca Śląsk Wrocław, kolejne cztery ekipy miały po 26. Zabrakło zatem niewiele, a na kolejny awans w Radomiu czekali 36 lat.
Śląsk Wrocław
Lech Poznań
Zapisz się do newslettera