- To dla mnie ogromna radość, że mogę trenować na boisku z resztą drużyny, naprawdę czuję, że żyję. Jestem gotowy na debiut w Lechu - zapowiada nowy piłkarz Kolejorza, Allahyar Sayyadmanesh. Od wtorku skrzydłowy bierze udział w pełnych zajęciach z mistrzami Polski, a szansę na premierowy występ w niebiesko-białych barwach będzie miał przy okazji meczu o STS Superpuchar Polski z Górnikiem Zabrze.
Do stolicy Wielkopolski Irańczyk trafił w drugiej połowie czerwca, a przy Bułgarskiej trenował z ekipą trenera Nielsa Frederiksena na początku okresu przygotowawczego. Z powodu procedury związanej z uzyskaniem wizy piłkarz przebywał w kolejnych dniach w Turcji, co uniemożliwiło mu udział w części zgrupowania w Centrum Badawczo-Rozwojowym we Wronkach. W tym okresie skrzydłowy mający w swoim CV, m.in. Fenerbahce, Zorię Ługańsk, Hull City oraz KVC Westerloo pracował nad budowaniem formy fizycznej, pozostając w stałym kontakcie ze sztabem Lecha Poznań.
- Otrzymałem indywidualny program od trenerów przygotowania motorycznego, a w trakcie pobytu w Turcji kontaktowałem się najczęściej z Łukaszem Bortnikiem. Dzięki temu czuję, że w kontekście fizycznym wszystko jest w porządku. To było jednak coś innego, niż boiskowa praca z drużyną, dlatego czuję się świetnie, że mogę już trenować z resztą chłopaków. W końcu czuję, że żyję i nie mogę doczekać się pierwszego meczu - zaznacza z uśmiechem nowy piłkarz Kolejorza.
Jak twierdzi Sayyadmanesh, losami Niebiesko-Białych interesuje się od dłuższego czasu. Wszystko głównie za sprawą czołowego piłkarza Lecha Poznań, Alego Gholizadeha, z którym zna się od kilku lat. - Jesteśmy z Alim bliskimi przyjaciółmi, więc siłą rzeczy oglądałem mecze Lecha w wolnym czasie, na długo przed nawiązaniem kontaktu z klubem. Według mnie ten klub poczynił mocne postępy na przestrzeni ostatnich lat, zdobył dwa tytuły mistrza Polski z rzędu, pokazał się też z niezłej strony w Lidze Konferencji. Ali sam opowiedział mi dokładnie, jak to wygląda od środka i wokół samego klubu, wyrażał się o nim bardzo pozytywnie. To była dla mnie bardzo interesująca propozycja. Lech dominuje na boisku, posiada wielu jakościowych zawodników w ofensywie. Dzięki temu wiem, że będę mógł jeszcze bardziej pokazać swoją siłę - nie ukrywa świeżo upieczony Lechita.
Dzięki doświadczeniu z kilku klubów zagranicznych jego zdaniem aklimatyzacja w nowym kraju, mieście oraz szatni przebiegnie tak sprawnie, jak tylko możliwe. Sam zainteresowany pochodzi z rodziny związanej ze sportem, a wielu jej członków to zapaśnicy. Z tego zresztą słynie irańska prowincja, z której pochodzi, czyli Mazandaran, której ludziom przypisuje się dobry charakter do ciężkiej pracy i determinację, by stawać się lepszym. - Na pewno mogę powiedzieć to samo o sobie, bo poza boiskiem jestem miłym człowiekiem, ale w trakcie gry nie myślę o niczym innym, niż o rywalizacji. Uwielbiam pojedynku po obu stronach boiska, dlatego lubię też pracę w defensywie. Myślę, że jestem wartością dla drużyny zarówno wtedy, kiedy posiada ona piłkę, jak i wtedy, kiedy stara się ją odzyskać – mówi o swoich walorach urodzony w 2001 roku skrzydłowy.
Aarhus GF
Lech Poznań
Zapisz się do newslettera