2016-06-03 11:02 Mateusz Szymandera fot. Przemysław Szyszka

Wiem, że są duże oczekiwania - wywiad z Majewskim

- Nikt nie powiedział mi, że jak przyjdę to z góry będę miał pewne miejsce w składzie. Bez walki i zaangażowania nic się nie osiągnie. Przychodzę walczyć i zrobić razem z tą drużyną jak najlepszy wynik - mówi nowy pomocnik Lecha Radosław Majewski.

- Nikt nie powiedział mi, że jak przyjdę to z góry będę miał pewne miejsce w składzie. Bez walki i zaangażowania nic się nie osiągnie. Przychodzę walczyć i zrobić razem z tą drużyną jak najlepszy wynik - mówi nowy pomocnik Lecha Radosław Majewski.



Lubisz wyzwania?

- Jakbym ich nie lubił to byśmy teraz nie rozmawiali. Lech to fajnie zapowiadający się projekt. Po zdobyciu mistrzostwa w 2015 roku miał gorszy sezon, bo siódme miejsce to nie jest dobry wynik. Teraz każdy z piłkarzy będzie chciał się pokazać z dobrej strony, udowodnić, że to był gorszy moment, a Poznań walczy o najwyższe cele. Przychodzę, żeby tej drużynie pomóc.

Nie miałeś wątpliwości przed podpisaniem kontraktu z Lechem?

- To dobry czas na ten transfer. Nie odpowiadam za wyniki w poprzednim sezonie, nie było mnie w tej drużynie, więc nie rozmawiajmy o tym. Teraz będę odpowiedzialny za wyniki Lecha, bo zostałem jego zawodnikiem. Mam nadzieję, że ruszymy do przodu, a ja dołożę do tego swoją cegiełkę.

Interesowałeś się polską ligą przez siedem lat gry za granicą?

- Nie do końca. Czasami sprawdzałem informacje, ale nie siedziałem cały czas w Internecie. Mam małe dziecko, wolę się z nim pobawić, niż siedzieć w telefonie czy przy komputerze. To nie oznacza, że nie oglądałem w ogóle meczów. Czasami, jak miałem możliwość, to obejrzałem. Nie było mnie w Polsce, ale mam jakiś pogląd.

Kiedy w lutym pojawiło się wstępne zainteresowanie z Lecha to zacząłeś bardziej śledzić co się dzieje w klubie?

- Aż tak to nie. Zacząłem po prostu oglądać mecze. Nie pytałem nikogo o opinię, bo każdy może mieć inną. Nie pytałem też o to jaka jest atmosfera w szatni. Uznałem, że ważne dla mnie jest to jak gra zespół. A opinię na ten temat mogę sobie wyrobić właśnie poprzez oglądanie meczów.

Ale był telefon do Łukasza Trałki?

- Byłem z nim w kontakcie. Nie czułem jednak potrzeby pytania o szatnię. Po ostatnim sezonie odeszło kilku piłkarzy, kilku przyjdzie. Te roszady zapowiadają, że zaczyna się nowy projekt. On mnie zainteresował. Cieszę się, że trafiłem do zespołu z aspiracjami i dużymi możliwościami.

Rywalizacja na środku pola zapowiada się ciekawie. Nie boisz się jej?

- Absolutnie nie. Kiedy nie ma rywalizacji to zawodnicy nie podnoszą swoich umiejętności. Nikt nie powiedział mi, że jak przyjdę to z góry będę miał pewne miejsce w składzie. Bez walki i zaangażowania nic się nie osiągnie. Przychodzę walczyć i zrobić razem z tą drużyną jak najlepszy wynik. Mam nadzieję, że pomogę. Po to tu jestem. Chcę walczyć o jak najwyższe miejsce, a Lech to zespół, który mi to umożliwia.

Z grą przy dużej publiczności nie masz problemu.

- W meczach wyjazdowych z Newcastle graliśmy przy 40 000 kibiców. Na swoim stadionie w Nottingham mieliśmy średnią na poziomie 23 tysięcy. Duża publiczność to jeden z czynników, dla którego zdecydowałem się na Lecha. Przez ostatni rok grałem przecież dla 800 kibiców.

Czego się nauczyłeś przez rok występów w lidze greckiej?

- Cierpliwości. Gdy człowiek nie jest cierpliwy to nie zajdzie za daleko. Zobaczyłem też jak mogą wyglądać kluby, które grają w najwyższej lidze. Niby to liga grecka, w której walczy się na co dzień z Olimpiakosem, AEK Ateny, Panathinaikosem, ale klub, w którym grałem, organizacyjnie stał na poziomie Znicza Pruszków. Nauczyłem się też doceniać piłkę. Cały czas trzeba trenować, żeby nie zejść poniżej pewnego poziomu. Oczywiście nie na wszystkie rzeczy ma się wpływ, ale trzeba walczyć. Przez kilka lat gry za granicą stałem się bardziej doświadczonym zawodnikiem.

Zacząłeś brać życie takim jakie jest?

- Jasne, bo nie wszystko ode mnie zależy. Ja mogę mieć wpływ tylko i wyłącznie na siebie i to co robię. Trafiłem do ligi greckiej, ale nie żałuję tego. Poszedłem do Grecji, żeby się odbudować, bo rok wcześniej grałem mało meczów. To miał być czas, w którym chciałem zagrać cały sezon.

Jak się zmieniłeś przez siedem lat gry za granicą?

- Dużo doświadczyłem. Mam małą córkę, to nauczyło mnie być tatą. To dużo mi dało. Doceniam to co mam i w jakim jestem miejscu. Piłkarsko też się zmieniłem. Nie grzeję się tak bardzo. Tak mi się wydaje, bo nie analizuję często swojej gry. To kibice i trenerzy ocenią czy się zmieniłem. Ja dam z siebie wszystko. Będę pracował nad tym, żeby być jeszcze lepszym piłkarzem.

Wielu kibiców nie wie czego się po tobie spodziewać. Powrót do Polski to dla ciebie niewiadoma?

- Gdybym nie grał przez pół roku to może tak. W ostatnim sezonie grałem regularnie. Wolę grać w Grecji, niż siedzieć na ławce w Anglii. To nie problem zobaczyć w jakiej byłem formie. Widzieli mnie przedstawiciele klubu, trenerzy. Może nie oglądali najlepszych moich meczów, ale widzą na co mnie stać. Do Polski wracam z doświadczeniem. Nie chcę mówić co zrobię. Będę chciał jednak udowodnić, że potrafię grać. Wiem, że są duże oczekiwania, ale tego się spodziewałem. Po kilku moich meczach ludzie wyrobią sobie opinię na mój temat i chcę, żeby to była dobra opinia.

A gdybyś miał wskazać swój największy atut, co by nim było?

- Gra kombinacyjna. Szukam podań i nie zrażam się, gdy coś nie wychodzi. Może jedno, drugie podanie zostanie przejęte, ale za trzecim razem zdobędziemy bramkę. Tak wygląda dzisiaj futbol. Gram na takiej pozycji, gdzie traci się piłki. W ofensywie jest duży tłok. Jeśli ktoś chce zobaczyć jak gram, jaki mam styl to może to zrobić. Można wpisać na YouTubie odpowiednie hasło i zobaczyć co potrafię. W Grecji grają kluby, które w ostatnim sezonie grały w fazach grupowych europejskich pucharów. Po Anglii może wyglądać to na prowincję, ale na pewno nie jest to trzeci świat.

rozmawiał Mateusz Szymandera

Następne mecze

Sobota 30.01 godz.20:00
Górnik Zabrze
vs |
Lech Poznań
Piątek 05.02 godz.20:30
Lech Poznań
vs |
Zagłębie Lubin

Polecamy

Newsletter

Zapisz się do newslettera

Więcej

KKS LECH POZNAŃ S.A.
ul. Bułgarska 17
60-320 Poznań

Infolinia biletowa:
tel. 602-368-268 (10:00-17:00)
tel. 602-368-369 (10:00-17:00)

Tel: 61 886-30-00
mail: lech@lechpoznan.pl
Biuro Obsługi Kibica

Chcemy, aby korzystanie z naszych stron było dla Ciebie przyjazne. W tym celu staramy się dopasować treści oraz prezentowane reklamy do Twoich zainteresowań i preferencji. Jest to możliwe dzięki przechowywaniu w Twojej przeglądarce plików cookies oraz przetwarzaniu gromadzonych za ich pośrednictwem danych osobowych przez nas i naszych partnerów. Przez dalsze, aktywne korzystanie z Serwisu, bez zmian ustawień przeglądarki, wyraziłeś na to zgody.
Dowiedz się więcej >

Zamknij