2019-12-22 12:27 Mateusz Jarmusz , fot. Marcin Rajczak, Przemysław Szyszka

"W Poznaniu rozwinąłem się jako piłkarz i jako osoba"

Ostatnie pół roku było wyjątkowe dla Darko Jevticia. Nie dość, że Szwajcar legitymuje się najdłuższym stażem w pierwszej drużynie Lecha Poznań, to został jego kapitanem. O minionych miesiącach, celu, jakim jest wygranie Totolotek Pucharu Polski oraz świętach Bożego Narodzenia - to tematy poruszone przez nas w rozmowie z pomocnikiem.

Za nami niemal dwadzieścia ligowych kolejek. Na ten moment masz na swoim koncie sześć goli i pięć asyst. Jesteś zadowolony z tego wyniku?

- Tak, jestem. Zwykle, jak masz już jakieś liczby przy swoim nazwisku, to napędzają cię one do zdobywania kolejnych. Może ostatnio było ich trochę mniej, ale nadal jestem zadowolony ze swojej gry i z tego, ile jestem w stanie dać drużynie. Patrzę głównie na te dwa elementy. Oczywiście strzelanie goli i asystowanie to bardzo miłe uczucie, ale mnie przede wszystkim cieszy wynik zespołu.

Uważasz, że to twój najlepszy okres gry w Lechu?

- Myślę, że obecnie przede wszystkim gram bardziej dojrzale. Tracę mniej piłek, bardziej je szanuję i wydaje mi się, że wygląda to mniej chaotycznie. W związku z tym wszystkim prezentuję inny styl niż wcześniej. Trudno mi powiedzieć, czy to mój najlepszy czas. Miałem w przeszłości dobre okresy tak, jak i słabsze. Na pewno jest to jeden z lepszych, ale nie będę oceniał, czy to ten, który postawiłbym na pierwszym miejscu.

Kiedy przychodziłeś do Poznania miałeś 21 lat, więc można było cię porównać do niektórych wychowanków wchodzących obecnie do pierwszej drużyny Kolejorza. Czym według ciebie różniła się tamta szatnia Lecha od aktualnej?

- Aż takich różnic nie ma, bo wtedy też było wielu młodych piłkarzy. Był Janek Bednarek, Dawid Kownacki, Tomek Kędziora. Wydaje mi się, że wbrew pozorom obecna szatnia jest bardzo podobna do tamtej, z którą sięgaliśmy po mistrzostwo.

Czyli uważasz, że do tamtej drużyny wchodziło się tak samo łatwo, jak do obecnej?

- Tak. Był to okres, kiedy młodzi naprawdę dużo grali. Pamiętam mecz z Górnikiem Zabrze w przedostatniej kolejce sezonu mistrzowskiego (zwycięstwo 6:1 - przyp. red.). W podstawowym składzie grało czterech wychowanków, a ja wszedłem z ławki rezerwowych - mieliśmy wówczas na boisku pięciu młodych piłkarzy. Na pewno teraz tych "prawdziwych" młodych zawodników jest więcej, ale nie powiedziałbym, że te szatnie mocno różnią się od siebie.

Przychodziłeś do Lecha jako młody zawodnik. Minęło pięć lat i obecnie jesteś częścią "starszyzny". Jak się czujesz w tej roli?

- Na pewno moja rola się zmieniła, ale jeszcze aż tak staro się nie czuję. W końcu mam dopiero 26 lat.

Czyli to też świadczy o tym, że ta szatnia jest nowa, ponieważ młody zawodnik jest jednym z najbardziej doświadczonych.

- Zgadza się, jednak to też nie jest nic nowego. Był okres, kiedy Marcin Kamiński miał bardzo ważną rolę w szatni i był wicekapitanem Lecha, a równocześnie był bardzo młody. Osobiście cieszę się, że moja pozycja się zmieniła. Jest to nagroda za to, jak ciężko pracuję oraz cały czas staram się rozwijać jako piłkarz. Jestem w Poznaniu od ponad pięciu lat i wydaje mi się, że w tym czasie zrobiłem bardzo duży krok naprzód. Nie tylko jako zawodnik, ale też jako osoba.

Te wszystkie elementy, o których rozmawialiśmy doprowadziły do tego, że drużyna przed sezonem wybrała cię na kapitana zespołu. Czy mógłbyś ocenić te pierwsze pół roku w nowej roli? Jaki miałeś wpływ na szatnię?

- Bardzo poważnie podchodzę do swojej nowej roli i chcę jak najlepiej wykonywać powierzone mi zadania. Jest to dla mnie kapitański debiut i na pewno mogę powiedzieć, że nie jest to łatwe. Nie jest tak, że samo założenie opaski robi z ciebie kapitana. Trzeba też dać wiele od siebie. Równocześnie uważam, że ta nowa pozycja w drużynie nie wpłynęła na mnie i nadal jestem tym, kim byłem wcześniej. Jestem tą samą osobą, bo uważam, że zostałem wybrany nie tylko ze względu na mój staż w zespole, ale też na charakter. Wykorzystuję to teraz w kontaktach z młodymi piłkarzami. Myślę, że oni są tak wychowywani, żeby też mieć takie podejście. Od najmłodszych lat mają wpajane, że jak grasz mecz, to masz go wygrać. To dobre i na pewno zaprocentuje w przyszłości. Ja byłem tego nauczony w szkółce w Bazylei.

Jak oceniasz te pół roku pod względem rezultatów całego zespołu?

- To była sinusoida. Myślę, że początek był obiecujący, szczególnie jeżeli chodzi o naszą grę, bo wyglądaliśmy dobrze. Niestety później nam się to trochę posypało, jednak uważam, że każdy zespół ma kryzysy, które muszą prędzej czy później przyjść. Tak było parę tygodni temu, ale teraz jest to już poza nami. W tym momencie wyglądamy bardzo solidnie, wygraliśmy parę meczów z rzędu – potrzebowaliśmy tego. Najważniejszym zadaniem jest utrzymanie tego rytmu. Zdajemy sobie sprawę z tego, ile pracy to kosztuje, ale wiemy, czego chcemy. Jest dobrze, ale może być jeszcze lepiej.

Który mecz w waszym wykonaniu był najlepszy?

- Bardzo dobre było spotkanie z Wisłą Płock przy Bułgarskiej (zwycięstwo 4:0). Wszystko tam wyszło na plus: nasza gra, wynik, atmosfera na trybunach. Tych dobrych meczów było jednak kilka i tak naprawdę nie chciałbym wyróżniać jednego jako tego naj, naj, najlepszego, bo cały czas jesteśmy świadomi, że są rzeczy, które możemy poprawić.

Myślisz, że ta dobra seria, o której wspomniałeś, będzie miała wpływ na wasze nastawienie przed wiosennymi meczami?

- Oczywiście. Zawsze inaczej się pracuje, kiedy jesteś wyżej w tabeli niż jak cały czas ciąży ci w głowie myśl o tym, co dzieje się za tobą. To również ma wpływ na nasze urlopy i wakacje. Wiesz, że z czystą głową możesz odpocząć i naładować się przed walką o najważniejsze cele, a nie zmagać się z własnymi myślami. Bardzo fajnie byłoby zakończyć udanie ten rok i podtrzymać tę dobrą passę.

Oprócz ligi mamy także ćwierćfinał Totolotek Pucharu Polski. Na pewno bardzo chcecie dojść do finału i go wygrać. W związku z tym mam bezpośrednie pytanie do ciebie. Jesteś lechitą, który zagrał w trzech ostatnich finałach Kolejorza i za każdym razem musiałeś przełknąć gorycz porażki. Czy walkę o zwycięstwo w tych rozgrywkach traktujesz osobiście?

- Zawsze się mówi, że do trzech razy sztuka, a ja już miałem swój trzeci raz. Dlatego mam nadzieję, że teraz będzie zupełnie inaczej. Oczywiście, że chciałbym zwyciężyć. Trzy razy już byłem na murawie Stadionu Narodowego, ale jak dostanę czwartą możliwość, to zrobię wszystko, żeby wygrać to trofeum. Na ten moment jednak skupiamy się na lidze, a na ćwierćfinał krajowego pucharu jeszcze przyjdzie czas.

Teraz przejdźmy do luźniejszych tematów. Wchodzimy powoli w ten "najpiękniejszy czas w roku". Jakie masz plany na przerwę świąteczną?

- Polecę do Szwajcarii i Serbii. Mam też plan, żeby odwiedzić Jasmina Buricia w Izraelu, ponieważ nie będzie miał takiej przerwy w rozgrywkach jak my. Tak naprawdę jednak dokładnego planu nie mam. Na pewno chcę odwiedzić te trzy kraje.

A jak wspominasz święta z lat dziecięcych?

- Ponieważ moi rodzice są Serbami, odebrałem takie wychowanie, że dla mnie święta zaczynają się 7 stycznia. Tak naprawdę można by powiedzieć, że mogłem - i może czasami chciałem - dwa razy obchodzić Boże Narodzenie, ale zdecydowanie bliższa mi jest ta data prawosławna.

Jako dziecko nie chciałeś korzystać z tej możliwości podwójnych świąt?

- Oczywiście, że chciałem. Jak chodziłem do szwajcarskiej szkoły to cały czas byłem przygotowywany na te najpowszechniejsze Boże Narodzenie i gdzieś tam kombinowałem czy czasem nie uda się dwukrotnie dostać prezentów. Tak jak jednak wspomniałem: co innego było w szkole, a co innego było w domu.

Czy okres świąteczny był wtedy dla ciebie ważny?

- Na pewno ważniejszy niż teraz. Wcześniejszy okres przygotowawczy często zmienia moje plany, co do rodzinnego spędzania świąt. Równocześnie nie mogę narzekać, bo wydaje mi się, że ostatni raz, kiedy w ogóle nie byłem w domu na Boże Narodzenie miał miejsce jeszcze za trenera Macieja Skorży. Obecnie podchodzę do nich z większym spokojem.

Czego życzysz kibicom Lecha Poznań?

- Oczywiście Wesołych Świąt i żeby przede wszystkim byli zdrowi, bo to zawsze jest na pierwszym miejscu. Żeby ten czas upłynął spokojnie oraz w gronie najbliższych osób. No i, żeby jak najlepiej weszli w nowy rok i abyśmy razem mogli cieszyć się po wygranych meczach Kolejorza w 2020 roku.

Rozmawiał Mateusz Jarmusz

* - tekst miał premierę w programie meczowym na spotkanie Lech-Arka

Następne mecze

Sobota 15.08 godz.20:30
Odra Opole
vs |
Lech Poznań
Piątek 21.08 godz.18:00
Zagłębie Lubin
vs |
Lech Poznań

Polecamy

Newsletter

Zapisz się do newslettera

Więcej

KKS LECH POZNAŃ S.A.
ul. Bułgarska 17
60-320 Poznań

Infolinia biletowa:
tel. 602-368-268 (10:00-17:00)
tel. 602-368-369 (10:00-17:00)

Tel: 61 886-30-00
mail: lech@lechpoznan.pl
Biuro Obsługi Kibica

Chcemy, aby korzystanie z naszych stron było dla Ciebie przyjazne. W tym celu staramy się dopasować treści oraz prezentowane reklamy do Twoich zainteresowań i preferencji. Jest to możliwe dzięki przechowywaniu w Twojej przeglądarce plików cookies oraz przetwarzaniu gromadzonych za ich pośrednictwem danych osobowych przez nas i naszych partnerów. Przez dalsze, aktywne korzystanie z Serwisu, bez zmian ustawień przeglądarki, wyraziłeś na to zgody.
Dowiedz się więcej >

Zamknij