2008-12-30 00:00 Marcin Gościniak

Snajper - Andrzej Juskowiak

Już w czasach wczesnej młodości Andrzej Juskowiak był uważany za piłkarski talent czystej wody. Krok po kroku spełniał wiązane z nim oczekiwania. Wcześnie wyjechał z Polski i przemierzył kawał Europy. Grał nie tylko w Portugalii, ale i w Grecji, Niemczech oraz Stanach Zjednoczonych. Stał się jednym z piłkarzy najbardziej znanych poza granicami Polski, którzy występowali w Lechu Poznań.
Osiągnął w piłce bardzo wiele, ale to nie trofea miały dla niego największe znaczenie. W barwach Lecha dwukrotnie sięgał po tytuł mistrza Polski, zdobył koronę króla strzelców i Superpuchar Polski. Występował w historycznych meczach Pucharu Mistrzów przeciwko Panathinaikosowi Ateny i Olimpique Marsylii. W polskiej reprezentacji wystąpił 39 razy, zdobywając 13 goli. Wielokrotnie zakładał opaskę kapitana kadry.

Nie jest jednak wychowankiem Kolejorza", bo grać w piłkę zaczynał w rodzinnym Gostyniu. Futbolem fascynował się od czasów wczesnego dzieciństwa. Już w wieku 10 lat trafił do miejscowego, nieistniejącego od kilku lat klubu - Kanii. Po jednym z turniejów międzyszkolnych trener zespołu młodzieżowego, zaprosił go na trening. Był niezły, ponieważ praktycznie codziennie grywał z kolegami po lekcjach... w lesie.
- Mieszkałem w Gostyniu bardzo blisko lasu, a w promieniu dużej odległości nie było żadnego boiska - wspomina Juskowiak. - Zrobiliśmy sobie więc bramki na polanie z... drzew i gałęzi

W Kanii Gostyń nauczył się podstaw gry w piłkę, a solidność z jaką je sobie przyswajał zaprocentowała w kolejnych sezonach. Po latach Jusko" bardzo dobrze wspomina swojego trenera, który od samego początku miał pewien program i zamysł doskonalenia umiejętności piłkarskich młodych chłopców. Juskowiak poparł to talentem i zapałem, dzięki czemu już w wieku 15 lat trafił do drużyny seniorów. Jako najmłodszy zawodnik w zespole zdobywał mnóstwo bramek i wyrósł po pewnym czasie na lidera drużyny. Już wtedy specjaliści wróżyli mu dużą karierę, mówiąc że dawno piłkarz o takich zdolnościach nie znalazł się w Gostyniu.

W 1987 ściągnął go do siebie Lech Poznań. Klubowi skauci wynaleźli 17-latka na międzywojewódzkim turnieju o Puchar Michałowicza. Zresztą już wcześniej w lokalnym piłkarskim światku mówiło się co nieco na temat tego nieprzeciętnego talentu. W tym czasie Jusko" miał również propozycję przeniesienia się do dolnośląskiego Lubina, gdzie swoją siedzibę ma Zagłębie. Klub wówczas już pierwszoligowy, ale niezbyt utytułowany, przed zdobyciem pierwszego mistrzostwa Polski z 1991 roku. Co innego Lech, który cztery i trzy lata wcześniej sięgał po krajową koronę, a później mierzył się z najlepszymi europejskimi teamami w pucharach.
- Wybrałem Lecha, bo zawsze byłem człowiekiem ambitnym - mówi po latach Juskowiak. - Mogłem pójść do Zagłębia i także występować w ekstraklasie. Tam byłoby mi łatwiej. Wolałem jednak wyżej postawić sobie poprzeczkę. Działała na mnie siła tradycji i wielkości tego klubu - to jakie odnosił niedawno sukcesy.

Zresztą Lech ponownie budował już w tym czasie zespół, który miał dorównać siłą temu prowadzonemu przez Wojciecha Łazarka. Stawiał na piłkarzy młodych. Juskowiak zadebiutował jednak dopiero w 1988 roku. Zaufał mu Grzegorz Szerszonowicz, który pozwolił młodemu napastnikowi wykazać się w meczu przy Bułgarskiej, przeciwko Szombierkom Bytom. Pierwszy mecz nie był szczególnie udany, bo przegrany 0:1. Juskowiak zmienił wówczas doświadczonego strzelca Dariusza Skrzypczaka. Co ciekawe, w tej samej rundzie debiutował w Lechu 19-letni Mirosław Trzeciak, sprowadzony z Gwardii Koszalin. Szerszonowicz zaufał mu dwie kolejki wcześniej. To właśnie ta dwójka tworzyła niedługo później jeden z najgroźniejszych ataków w Polsce, a po kolejnych latach podstawowy zestaw napastników reprezentacji.

Juskowiak święcił z Lechem wiele sukcesów. Jeszcze w tym sezonie niebiesko-biali zdobyli Puchar Polski 1988. Andrzej nie miał jednak w tym żadnego udziału, bo nie zagrał ani minuty. Jednak atmosfera sukcesu udzielała się wszystkim. Początkowo wchodził na boisko rzadziej niż Trzeciak, ale nie był wówczas jeszcze nawet pełnoletni. W sezonie 1987/88 zagrał w pierwszej lidze jeszcze dwukrotnie. Po zdobyciu Pucharu Polski stanowisko trenera stracił Szerszonowicz. Kolejni szkoleniowcy byli już bardziej odważni. W następnym sezonie zaliczył o wiele więcej minut, ale do pierwszej jedenastki przebił się dopiero w sezonie 1989/90. Lech ukoronował go tytułem mistrza Polski i Superpucharem, a Juskowiak od razu zdobył koronę króla strzelców - co warte podkreślenia - mając 19 lat! W tamtym roku zdobył aż 18 bramek.

Dzięki tym sukcesom Kolejorz" ponownie wystąpił w Pucharze Mistrzów. Jako pierwszy na jego drodze stanął Panathinaikos Ateny. Mistrz Grecji był uważany za mocnego przeciwnika, jednak siła Lecha okazała się dużo większa. Rozpędzona przez duet trenerski Jerzy Kopy - Andrzej Strugarek lokomotywa rozbiła przeciwników najpierw u siebie (3:0), a później nie spuściła z tonu na wyjeździe i także wygrała. Jednak losowanie II rundy nie było już szczęśliwe. Poznaniacy musieli stanąć w szranki z francuskim Olimpique Marsylia prowadzonym przez słynnego Franza Beckenbauera. W drużynie z Marsylii występowała plejada gwiazd światowego formatu. To robiło wrażenie nawet na tych doświadczonych piłkarzach, nie wspominając o młodych.
- W pierwszych minutach byliśmy sparaliżowani - przyznaje Juskowiak. - Rozpoczęliśmy bardzo nerwowo, ale później zobaczyliśmy, że swoimi umiejętnościami na boisku możemy dużo zdziałać i wcale nie jesteśmy dużo gorsi.

Lechici poczuli się tak dobrze, że ostatecznie wygrali przy Bułgarskiej 3:2, a jedną z bramek zdobył właśnie Juskowiak. Rewanż to już osobny temat, obrosły legendą. Porażka 1:6 i pożegnanie z ówczesną edycją pucharów.
- W tamtych czasach występ w europejskich pucharach to było coś wielkiego - mówi. - Dziś również, ale wtedy nie istniały tak częste kontakty z futbolem zagranicznym. Były to niezwykle emocjonujące wydarzenia. Myślę, że w dużej mierze dzięki tamtym występom dostałem później szansę na zrobienie kariery zagranicznej.

Zanim jednak to się stało Juskowiak rozegrał w Lechu jeszcze dwa sezonu i strzelił dla niego ponad dwadzieścia bramek. Ostatni rok gry w Poznaniu okrasił kolejnym tytułem mistrzowskim (1992), po czym udał się w wieku 22 lat do Portugalii. Łącznie w Lechu rozegrał 112 spotkań i zdobył aż 52 gole, co daje rzadko spotykaną średnią!

Zanim jednak zmienił klub zagrał na Igrzyskach Olimpijskich w Barcelonie, gdzie polska jedenastka zdobyła srebrny medal.
- Przy okazji byłem też królem strzelców turnieju. To piękny okres dla polskiej piłki, ale również dla mnie osobiście.

Sporting Lizbona jako pierwszy klub zagraniczny, wywarł na nim duże wrażenie. Nie tylko w aspekcie piłkarskim, ale również stylu życia i myślenia. Przy okazji nauczył się pierwszego języka obcego.
- Przez trzy lata byłem do tego zmuszony, bo gdy słyszałem, jak Portugalczycy rozmawiają jedynie między sobą, czułem się nieswojo. Teraz wiem, że jeżeli się chce, można się w życiu wiele nauczyć.

Do dziś Juskowiak spędza większość wakacji właśnie w Portugalii.

Występował w aż pięciu krajach. Prócz Polski i Portugalii grał także na boiskach w Grecji, Niemczech i Stanach Zjednoczonych, wszędzie na najwyższym szczeblu rozgrywek.
- W tym czasie przekonałem się, że futbol w każdym kraju jest inny - twierdzi Juskowiak. - Wiele zależy od mentalności mieszkańców. Piłka jaką grają w Niemczech nie podobałaby się Portugalczykom i odwrotnie. Na Półwyspie Iberyjskim kibicom trzeba wirtuozów futbolu. Tam wychwalany jest zawodnik, który potrafi przedryblować trzech obrońców - to nic, że wpadnie na czwartego i straci piłkę, a z akcji nic nie będzie. W Niemczech taki piłkarz nie miałby racji bytu. Tam wszystko jest podporządkowane zespołowi i taktyce trenera. Dlatego w każdym z tych krajów trzeba było się dostosować do specyficznych warunków.

W Sportingu Andrzej od razu przebił się do podstawowego składu i stał się czołowym strzelcem. Jednak jeden z trzech najbardziej utytułowanych klubów tego kraju, nie zdołał zdobyć w tamtym czasie mistrzostwa. Dopiero na koniec przygody z Portugalią Juskowiak wywalczył jedyne trofeum - Puchar Portugalii 1995. Przez wszystkie te lata był czołowym strzelcem i już etatowym reprezentantem Polski.

Zdecydował się jednak na zmianę otoczenia i transfer do grackiego Olympiakosu Pireus. Również w lidze greckiej, znany z udziału w blamażu Panathinaikosu z 1990 roku Jusko", pokazał się z dobrej s

Następne mecze

Niedziela 03.03 godz.18:00
Lech Poznań
vs |
Arka Gdynia
Niedziela 10.03 godz.18:00
Miedź Legnica
vs |
Lech Poznań

Polecamy

Newsletter

Zapisz się do newslettera

Więcej

KKS LECH POZNAŃ S.A.
ul. Bułgarska 17
60-320 Poznań

Infolinia biletowa:
602-368-268 (9:00-17:00)
602-368-369 (9:00-17:00)

Tel: 61 886-30-00
mail: lech@lechpoznan.pl
Biuro Obsługi Kibica

Chcemy, aby korzystanie z naszych stron było dla Ciebie przyjazne. W tym celu staramy się dopasować treści oraz prezentowane reklamy do Twoich zainteresowań i preferencji. Jest to możliwe dzięki przechowywaniu w Twojej przeglądarce plików cookies oraz przetwarzaniu gromadzonych za ich pośrednictwem danych osobowych przez nas i naszych partnerów. Przez dalsze, aktywne korzystanie z Serwisu, bez zmian ustawień przeglądarki, wyraziłeś na to zgody.
Dowiedz się więcej >

Zamknij