Wyróżnienie w prestiżowym zestawieniu "The Guardian", transfer w młodym wieku do tureckiego giganta, aklimatyzacja w Europie oraz ugruntowanie swojej pozycji podczas minionych dwóch lat w belgijskiej Jupiler Pro League. Przedstawiamy piłkarskie CV wszechstronnego skrzydłowego, Allahyara Sayyadmanesha, który w piątek został oficjalnie nowym piłkarzem Lecha Poznań.
Sayyadmanesh urodził się w 2001 roku w mieście Amol, które położone jest w prowincji Mazandaran na północy Iranu. Jeśli chodzi o sport, ta część kraju słynie przede wszystkim z zapasów, a nie ze szkolenia przyszłych reprezentantów kraju w piłce nożnej, natomiast ludzie pochodzący stąd generalnie znani są z pracowitości, mocnego charakteru i determinacji. To właśnie tutaj, 150 kilometrów od stolicy i największych irańskich ośrodków swoje pierwsze kroki w lokalnym Arashu stawiał Allahyar. Jego potencjał został jednak szybko dostrzeżony przez coraz to większe kluby, którymi w juniorskim okresie były najpierw mocny w regionie Padideh Sari FC, a następnie Saipa Karadż oraz już krajowy potentat, Esteghlal Teheran.
Na przejście do tego ostatniego zapracował między innymi występami w młodzieżowej kadrze do lat 17, z którą wziął udział w mistrzostwach świata w tej kategorii wiekowej. W turnieju rozgrywanym w Indiach dotarł z Iranem do ćwierćfinału, stanowiąc o sile ataku swojego zespołu. Nie przypadkiem w październiku 2018 roku jeden z największych brytyjskich dzienników, "The Guardian" umieścił go w zestawieniu 60 największych talentów światowego futbolu z jego rocznika. Obok świeżo upieczonego Lechity znaleźli się tacy gracze jak Rodrygo, Khvicha Kvaratskhelia czy Takefusa Kubo. Tego typu rankingi mogą być oczywiście traktowane z perspektywy czasu jako ciekawostka, ale takie wyróżnienie pokazuje, jak szybko Sayyadmanesh dorobił się w swojej ojczyźnie miana jednego z najbardziej perspektywicznych zawodników.
Ofensywny piłkarz potwierdził swoje predyspozycje w debiutanckim sezonie w Persian Gulf League, a mimo kontuzji wyłączającej skrzydłowego z gry w końcówce kampanii sięgnąć po niego latem 2019 roku zdecydował się turecki hegemon, Fenerbahçe. Nad Bosforem szybko został wypożyczony do rywalizującego na zapleczu tamtejszej ekstraklasy Instanbulsporu, a niedługo później przyszedł czas na kolejny transfer czasowy, tym razem do ukraińskiej Zorii Ługańsk. I w niej już nastąpił przełom, jeśli chodzi o grę w seniorach, bo 19-letni wówczas Sayyadmanesh w nieco ponad rok trafił do siatki rywali piętnaście razy i dołożył do tego siedem asyst. Pokazał się także z niezłej strony na europejskim froncie, zdobywając dwie bramki w fazie grupowej Ligi Konferencji. W tamtejszych mediach podkreślano jego wszechstronność, dynamikę, mocną pracę w pressingu oraz w dalszym ciągu duży potencjał do dalszego rozwoju.
To zaowocowało zainteresowaniem klubu z angielskiej Championship, Hull City. Po półrocznym wypożyczeniu Tygrysy wykupiły go z Fenerbahçe, ale w pierwszym pełnym sezonie w tej ekipie na przeszkodzie młodego Irańczyka stanęły problemy zdrowotne. Między innymi dlatego jego dorobek zatrzymał się na trzech golach i dwóch ostatnich podaniach, a w styczniu 2024 roku przeprowadził się do Belgii. Jego nowy pracodawca, KVC Westerlo liczył, że ofensywny zawodnik nawiąże do czasów gry w Zorii i się nie zawiódł, chociaż na ustabilizowanie formy i konkrety w jego wydaniu przyszło mu poczekać pół roku. Kiedy jednak Sayyadmanesh zaczął rozgrywki 2024/25 z wysokiego "C", to już jesienią nie oglądał się za siebie, kończąc ją z jedenastoma punktami w klasyfikacji kanadyjskiej.
Wiosna obfitowała w mniejszą liczbę konkretów, ale w kolejnej kampanii ponownie regularnie zaskakiwał defensywę przeciwników i dogrywał swoim kolegom. Minione dwa sezony przyniosły mu czternaście bramek, trzynaście asyst na belgijskich boiskach i powrót do reprezentacji Iranu po blisko dwuletniej przerwie. W niej wystąpił łącznie dziewięć razy, a co ciekawe w debiucie po wejściu na boisko w końcówce meczu z Syrią w 2019 roku stał się najmłodszym autorem trafienia w historii swojej kadry. Pięciokrotnie zagrał dla niej z Alim Gholizadehem, z którym zna się i pozostaje w serdecznych relacjach od dłuższego czasu. Teraz - podobnie jak o pięć lat starszy rodak - przychodzi do stolicy Wielkopolski z Belgii i z pewnością zechce nawiązać do jego dokonań w koszulce z kolejowym herbem.
Lech Poznań
Cracovia
Wieczysta Kraków
Lech Poznań
Zapisz się do newslettera