2018-05-02 09:43 Mateusz Szymandera , fot. Maciej Opala

Pięć lat bez Turiny

Bronił poznańskiej bramki w meczach z CSKA Moskwa, Feyenoordem Rotterdam czy Udinese. I choć przy Bułgarskiej grał jedynie przez rok, zapadł w pamięć kibicom Kolejorza. Dziś mija piąta rocznica śmierci Ivana Turiny.

Chorwacki bramkarz w niebiesko-białych barwach rozegrał jedynie 25 spotkań. W lidze zagrał dwanaście meczów, z których poznaniacy nie przegrali ani jednego. W jednym z ostatnich, w którym wystąpił dla Lecha, sięgnął z nim po Puchar Polski. Mimo tego już kilka miesięcy po wygraniu krajowego trofeum odszedł ze stolicy Wielkopolski, rozwiązując kontrakt za porozumieniem stron. Przy Bułgarskiej nie spędził wiele czasu, przegrywając rywalizację o miejsce w bramce z Krzysztofem Kotorowskim.

Nie miał w Poznaniu łatwego życia. Wiązano z nim duże nadzieje. Te związane były przede wszystkim z wysokimi umiejętnościami golkipera, który miał na swoim koncie sukcesy w ojczyźnie, a także z doświadczeniem związanym z grą w europejskich pucharach. Lech, który miał ambicje związane z występami w Europie, potrzebował takich właśnie zawodników. Chorwat po nieudanej przygodzie w Grecji zdecydował się podpisać z Lechem trzyletni kontrakt. Parafowanie umowy było poprzedzone długimi negocjacjami i testami sportowymi.

Po kilku tygodniach treningów bramkarz dostał szansę gry w meczu Pucharu Ekstraklasy z GKS-em Bełchatów, który zakończył się porażką Lecha 3:1. Debiutant bardzo krytycznie ocenił swoją postawę. - Nie graliśmy dobrze. Ja sam mogłem zagrać lepiej - mówił Chorwat, który z czasem otrzymywał kolejne szanse gry, rywalizując o miejsce w bramce z Krzysztofem Kotorowskim, który sezon wcześniej wygrał z Emilianem Dolhą. Latem 2008 roku dostał więc kolejnego konkurenta.

- Pracowałem na to, by zacząć bronić w Lechu od początku mojego pobytu w Poznaniu. Rywalizujemy cały czas z Krzyśkiem Kotorowskim, ale fair, rozmawiamy ze sobą po każdym treningu i analizujemy swoją grę. Trener Młynarczyk ma możliwość wyboru, bo cały czas widzi jak pracujemy. I to on wybiera, kto ma bronić. Wcześniej był to "Kotor", teraz bronię ja - mówił w listopadzie 2008 w rozmowie z "Przeglądem Sportowym".

W pamięci kibiców Kolejorza wspominających pobyt Turiny w Poznaniu został mecz z Polonią Warszawa. Poznaniacy zremisowali pierwsze spotkanie półfinałowe Pucharu Polski 1:1, a po godzinie gry przy Konwiktorskiej prowadzili po trafieniu Hernana Rengifo. "Czarne koszule" mocno naciskały na Lecha i choć ten ostatecznie stracił bramkę, to do finału awansował po rzutach karnych. Jednym z bohaterów tamtego spotkania był właśnie Turina. - To moja robota - mówił po tamtym spotkaniu Chorwat.

Wygranie kilka tygodni później Pucharu Polski delikatnie osłodziło sezon, który dla Kolejorza nie był udany. Wszystko ze względu na brak mistrzostwa Polski. Poznaniacy zimą byli liderem rozgrywek, jednak wiosna w ich wykonaniu nie była udana. Jeszcze przed ostatnią kolejką zespół Franciszka Smudy miał matematyczne szanse na sięgnięcie po krajowy prymat. To się jednak nie udało, a Lech zajął dopiero trzecie miejsce.

Po zakończeniu sezonu Kolejorz postanowił zmienić obsadę bramki i sprowadził Grzegorza Kasprzika, który wspólnie z Krzysztofem Kotorowskim rywalizowali o miejsce w składzie. Turina został przesunięty do rezerw. Po dwóch miesiącach zdecydował się rozwiązać umowę, tak by w styczniu 2010 roku podpisać kontrakt z Dinamem Zagrzeb, w którym rozpoczynał swoją karierę.

Pół roku później trafił do szwedzkiego AIK Solna, z którym latem 2012 roku wrócił na Bułgarską. Oba zespoły zagrały ze sobą w eliminacjach Ligi Europy. Pierwszy mecz Szwedzi wygrali 3:0. - Grałem w Lechu Poznań, stąd wiem, że mimo wygrania z nim 3:0 nie wolno nam myśleć, iż już awansowaliśmy. Fanatyczni kibice w Poznaniu na pewno tłumnie przyjdą na mecz rewanżowy, wspomogą zespół dopingiem i pomogą mu - mówił przed rewanżem Turina. Chorwat stracił przy Bułgarskiej bramkę po strzale Możdżenia, ale to było za mało Kolejorz awansował do kolejnej rundy. Klub ze Sztokholmu ostatecznie zagrał w fazie grupowej, w której rywalizował z Dnipro, PSV i Napoli. AIK w grupie zdobył jedynie cztery punkty i w grudniu pożegnał się z europejskimi pucharami. Było to jednak przede wszystkim pożegnanie z pucharami dla Ivana Turiny, który już nigdy w nich nie wystąpił.

Pięć miesięcy później został znaleziony martwy w swoim domu w Sztokholmie. Jak się później okazało powodem śmierci była niewydolność pracy serca. Wada ta nie przeszkodziła rosłemu zawodnikowi w zrobieniu piłkarskiej kariery. Tę jednak brutalnie zakończyła. Dziesięć dni przed śmiercią Turina zagrał ostatni mecz w barwach swojego klubu. AIK pokonał wówczas Gefle 2:1. W kolejnym zwycięstwie już nie pomógł.

Kibice klubów, w których grał uczcili jego pamięć. Szczególną uprawę miało spotkanie AIK z IFK Goteborg, podczas którego kibice szwedzkiego klubu przygotowali specjalną oprawę. Na tej pojawił się wizerunek bramkarza z napisem "Ivan Turina - zawsze naszym bohaterem". W 27. minucie (z takim numerem grał Turina) mecz został przerwany, a przy jednej z bramek ułożono dwa tysiące róż.

Następne mecze

Sobota 30.01 godz.20:00
Górnik Zabrze
vs |
Lech Poznań
Piątek 05.02 godz.20:30
Lech Poznań
vs |
Zagłębie Lubin

Polecamy

Newsletter

Zapisz się do newslettera

Więcej

KKS LECH POZNAŃ S.A.
ul. Bułgarska 17
60-320 Poznań

Infolinia biletowa:
tel. 602-368-268 (10:00-17:00)
tel. 602-368-369 (10:00-17:00)

Tel: 61 886-30-00
mail: lech@lechpoznan.pl
Biuro Obsługi Kibica

Chcemy, aby korzystanie z naszych stron było dla Ciebie przyjazne. W tym celu staramy się dopasować treści oraz prezentowane reklamy do Twoich zainteresowań i preferencji. Jest to możliwe dzięki przechowywaniu w Twojej przeglądarce plików cookies oraz przetwarzaniu gromadzonych za ich pośrednictwem danych osobowych przez nas i naszych partnerów. Przez dalsze, aktywne korzystanie z Serwisu, bez zmian ustawień przeglądarki, wyraziłeś na to zgody.
Dowiedz się więcej >

Zamknij