2020-09-02 19:17 Adrian Gałuszka , fot. Przemysław Szyszka

Niepozorny "kot", który zaskoczył wielu

W środę Robert Gumny zamienił Lecha Poznań i PKO Ekstraklasę na FC Augsburg oraz niemiecką Bundesligę. Niebiesko-białą koszulkę zakładał przez kilkanaście lat i zapraszamy na wspomnienie tego rozdziału w jego karierze oczami dwóch trenerów, którzy mieli okazję go prowadzić w Akademii Lecha Poznań oraz młodzieżowej kadrze Polski: Huberta Wędzonki oraz Przemysława Małeckiego.

Rzadko się zdarza, żeby zawodnik przeszedł w jednym klubie wszystkie szczeble swojego rozwoju skończywszy na debiucie w pierwszym zespole i ciągłej grze w nim. To właśnie wydarzyło się w przypadku Roberta Gumnego, poznaniaka, który wyłączając roczne wypożyczenie do Podbeskidzia Bielsko-Biała reprezentuje niebiesko-białe barwy od kilkunastu lat. Na początku jednak nie wszystko wskazywało na to, że wychowanek jest skazany na grę w najważniejszej drużynie Kolejorza. Będąc na swoim ostatnim etapie w poznańskiej części Akademii Lecha Poznań mały, niepozorny chłopak rzetelnie pracował i bez wątpienia cechował się solidnością. Nie znaleźlibyśmy jednak wtedy trenera, który postawiłby duże pieniądze na to, że "Guma" pewnego dnia rozegra blisko setkę meczów w Lechu i zapracuje na transfer do mocnego zagranicznego klubu.

Tak twierdzi szkoleniowiec, który w sezonie 2012-13 był opiekunem obrońcy na poziomie trampkarza starszego w stolicy Wielkopolski, Hubert Wędzonka. - Owszem, na swoje przejście do Wronek zapracował w pełni, nie było to wyróżnienie nad wyraz, ale ani on, ani żaden z jego kolegów nie okazywali takiego potencjału, jak chociażby rok starszy od nich Dawid Kownacki. Wiedzieli o tym, że nie mają aż takiego talentu, ale robili swoje. Ciężko było wtedy stwierdzić, czy któryś z nich zagra w ekstraklasie, o powołaniach do kadry nie wspominając. W tamtym momencie Robert miał pewne miejsce na prawej obronie i to dodawało mu pewności. Nie osiadał na ani chwilę na laurach, więc brak poważniejszej rywalizacji nie blokował wtedy jego rozwoju - ocenia z perspektywy czasu obecny trener juniorów starszych.

W grupie sam Gumny nie wychodził przed szereg, szukał towarzystwa raczej grupy wywodzącej się z Poznania z Paweł Tomczykiem na czele. Kiedy jednak trzeba było iść razem w jednym celu, i za zawodnikami mieszkającymi w internacie, takimi jak Kamil Jóźwiak, Krystian Bielik, Kacper Friska czy Filip Nawrocki skoczyłby w ogień. – "Guma" nigdy nie miał w drużynie żadnych wrogów, był zawsze uśmiechnięty, ale i przy tym naturalny, nigdy nie chciał pragnął się gdzieś pokazywać na siłę – twierdzi Wędzonka, a wtóruje mu asystent szkoleniowca Rafała Ulatowskiego, Przemysław Małecki, pod którego skrzydłami defensor rozwijał się w latach 2014-15 już we Wronkach.

- Jako nastolatek Robert był jak kot, chodził swoimi ścieżkami - śmieje się trener. – Raczej nie pokazywał się na mieście, nie chodził w dużych grupach. Kiedy trafił do Wronek, a Paweł Tomczyk jeszcze występował w Poznaniu, trzymał się mocno z Kacprem Chodyną, raczej wybierali gry komputerowe, niż wyjścia większą ekipą – dodaje. – Na boisku zawsze wypełniał swoje obowiązki należycie, ale poza nim… nie interesował się wielce piłką nożną. Raczej ograniczał oglądanie meczów do El Clasico czy jakichś derbów Manchesteru, niż regularnego śledzenia wszystkich spotkań ekstraklasy. "Józiu" czy "Bielon" grywali godzinami w Fifę, znali więc na pamięć wszystkie składy, a on wybierał inne rozrywki. Tak mu zresztą zostało chyba do dziś i nie ma w tym nic złego – wtóruje koledze Wędzonka.

Niedługo po zdobyciu mistrzostwa Polski do lat 17 w 2015 roku Gumny przeszedł do najstarszej juniorskiej ekipy Kolejorza. W niej nie zabawił długo, a etap wejścia w seniorską piłkę w drugiej drużynie można powiedzieć ominął kompletnie. Ówczesny trener Lecha, Jan Urban zaprosił go bowiem w styczniu 2016 roku na zgrupowanie w Hiszpanii. Te decyzje wywołały pewne kontrowersje w kadrze trenerskiej Akademii Lecha Poznań.

- We wcześniejszych latach przyjęty został standard, zgodnie z którym zawodnicy nie omijali kolejnych szczebli, tutaj taka sytuacja zaszła. Wiedzieliśmy w momencie jego przyjścia do Wronek, że będzie to zawodnik na miarę pierwszej drużyny, padały pod tym względem odważne deklaracje. Później potoczyło się to wszystko co prawda bardzo dynamicznie, ale wtedy takie decyzje uznawane były za bardzo śmiałe. Tym bardziej, że jako gracz późno dojrzewający trafił do zespołu do lat 17 po swoich rówieśnikach. Zrobiono odstępstwo od reguły i czas pokazał, że się ono opłaciło – twierdzi Małecki.

– Przyspieszanie takich ruchów wobec zawodników nigdy nie było dobre, dlatego staliśmy na straży tego, żeby chłopcy zaliczali każdy etap krok po kroku. Lepiej pojawić się na danym szczeblu chociaż na pół roku, nie kompletnie go przeskakiwać. Ja myślałem, że Robert nie jest jeszcze na to gotowy, ale czas pokazał, że był to trafiony ruch, ta decyzja więc się obroniła. Mimo to do dzisiaj wolę, żeby gracz się obudował na danym poziomie, a później poszedł dalej – uzupełnia jego kolega po fachu.

Gumny jednak po rocznym pobycie w Podbieskidziu wypłynął na szerokie wody. Latem 2017 roku znalazł się w dobrym miejscu i czasie, a że był na to w pełni przygotowany, swoją szansę wykorzystał. Na prawej obronie zastąpił innego wychowanka, Tomasza Kędziorę, a ta zmiana oczywiście została przyjęta z dużym entuzjazmem zarówno w klubie, jak i przez kibiców Kolejorza. - To wymarzona sytuacja dla wszystkich ludzi pracujących w akademii. Patrzymy na tych chłopaków bardziej sentymentalnie ze względu na relacje nawiązane z nimi czy ich rodzicami. Cieszyliśmy się, że tę lukę po „Kendim” przyszło wypełnić właśnie Robertowi, oby filozofia klubu też podążała w tym kierunku – podkreśla drugi trener rezerw.

- "Guma" miał dobry wzór w Tomku, mimo że to dwóch różnych zawodników, dawali Lechowi co innego. Tomek miał tę zadziorność, moc i agresję, musiał więcej pracować na ten odbiór piłki. Robertowi przychodziło to łatwiej, był w swoich działaniach bardziej elegancki, wyrafinowany, miał też więcej cierpliwości na boisku. "Kendi" rzucał sygnał drużynie i gra zaostrzała się z miejsca, jego młodszy kolega raczej skupiał się na sobie, cechowała go duża swoboda w działaniu, ale i skuteczność - charakteryzuje obu wychowanków Wędzonka.

Przygoda w Lechu Roberta Gumnego przypominała momentami sinusoidę. Błyskawiczny awans do pierwszego zespołu, coraz lepsze występy w ekstraklasie, kolejne wyróżnienia, w końcu powołanie do seniorskiej reprezentacji Polski. To wszystko jednak czasem przyhamowywało przez urazy, które wstrzymywały karierę młodego obrońcy. Potrafił on sobie jednak doskonale poradzić i w momentach, kiedy trzeba było uniknąć wody sodowej, ale i nie załamywać rąk po niepowodzeniach. – Śmialiśmy się zawsze, że to gość bez układu nerwowego. Osiąga sukces, głośno o nim, dostaje powołania do kolejnych kadr, a może ma kontuzję i coś nie poszło po jego myśli? Nie odbijało się to na nim w żaden sposób, potrafił zawsze normalnie funkcjonować, ma wielką odporność na bodźce zewnętrzne. Kiedy popełnia błąd, nie szuka winy u kogoś innego, zawsze weźmie go na klatę, przyzna, że zawalił, ale po niedługim czasie nie ma to już wpływu na jego postawę – nie kryje Małecki, który współpracował także z nim w reprezentacji do lat 21 podczas eliminacji do Młodzieżowych Mistrzostw Europy.

To także był szczególny okres w karierze 22-latka, ponieważ wyrósł na jednego z niekwestionowanych liderów kadry, do której zresztą niedawno otrzymał powołanie na mecze kwalifikacji do kolejnego turnieju rangi mistrzowskiej. – W tamtych eliminacjach do EURO, na którym we Włoszech chłopcy zaprezentowali się ze świetnej strony, nie brakowało trudnych momentów. "Guma" był takim boiskowym liderem Paweł Tomczyk także robił furorę jako joker w talii selekcjonera Czesława Michniewicza, a także był ważną postacią poza boiskiem. Wtedy też - mimo różnych wahań - Robert udowodnił, że zawsze można na niego liczyć, że nawet najbardziej wymagające egzmainy zdaje na piątkę - wspomina były asystent Czesława Michniewicza.

Obaj trenerzy są zgodni: personalnie Gumny nie zmienił się przez minione lata praktycznie wcale. Pozostał skromnym, dobrze ułożonym chłopakiem, któremu daleko od pozaboiskowych wyskoków. – Darzy swoich byłych opiekunów szacunkiem. Kiedyś u mojej córki w przedszkolu każde dziecko miało przyprowadzić swojego rodzica, żeby ten opowiedział o swojej pracy. Ja zaprosiłem za to Roberta, ten nie odmówił, przyszedł, poopowiadał, nie wymigiwał się. A przecież nikt za darmo mu nie dał koszulki z numerem "2" w Lechu Poznań ani nie wysłał powołania do reprezentacji, zapracował na to ciężko i miło, że te osiągnięcia nie wpłynęły w żaden sposób na jego charakter – opowiada Wędzonka.

Jaka przyszłość czeka Gumnego? Pierwsza w życiu gra za granicą, nowy kraj, język oraz otoczenie piłkarskie. No i rywalizacja w lepszej lidze, jaką jest Bundesliga. – Nie mam wątpliwości, że odnalazłby się on w każdej mocnej lidze. I fizycznie, i piłkarsko będzie mógł pokazać atuty w ofensywie i obronie. Jestem też przekonany, że to ten klub i ta liga to nie jest jeszcze jego ostatnie słowo w karierze – kończy Małecki.

Następne mecze

Sobota 08.05 godz.20:00
Wisła Kraków
vs |
Lech Poznań
Niedziela 16.05 godz.17:30
Lech Poznań
vs |
Górnik Zabrze

Polecamy

Newsletter

Zapisz się do newslettera

Więcej

KKS LECH POZNAŃ S.A.
ul. Bułgarska 17
60-320 Poznań

Infolinia biletowa:
tel. 602-368-268 (10:00-17:00)
tel. 602-368-369 (10:00-17:00)

Tel: 61 886-30-00
mail: lech@lechpoznan.pl
Biuro Obsługi Kibica

Chcemy, aby korzystanie z naszych stron było dla Ciebie przyjazne. W tym celu staramy się dopasować treści oraz prezentowane reklamy do Twoich zainteresowań i preferencji. Jest to możliwe dzięki przechowywaniu w Twojej przeglądarce plików cookies oraz przetwarzaniu gromadzonych za ich pośrednictwem danych osobowych przez nas i naszych partnerów. Przez dalsze, aktywne korzystanie z Serwisu, bez zmian ustawień przeglądarki, wyraziłeś na to zgody.
Dowiedz się więcej >

Zamknij