To był kolejny piękny wieczór na Enea Stadionie przy Bułgarskiej. Lech Poznań po raz pierwszy pokonał Legię Warszawa różnicą czterech goli. Wynik 4:0 jest historyczny, bo to najwyższa wygrana nad odwiecznym rywalem.
Najpierw krótka historyjka. W przerwie niedzielnego meczu odezwał się Pan Henryk Pietrzak, najstarszy żyjący Lechita, rocznik 1933: - Piękny wynik, piękny. To za to nasze 0:6, Pan doskonale wie o jakim meczu mówię, tym z 1956 roku. Dołóżcie im jeszcze coś, żeby było tak samo - mówił klubowy senior.
On mówił o najwyższej porażce Lecha w starciach z Legią. W niedzielę, mimo że wynik już po zmianie stron nie uległ zmianie, mieliśmy najwyższą wygraną Kolejorza w starciach z Legionistami. Pierwszą różnicą czterech goli. Najwyższe były do tej pory trzybramkowe i tutaj na pierwszym miejscu był ten wynik 5:2 z jesieni 2024, decydowała o tym liczba goli strzelonych. Oprócz tego były triumfy po 4:1 w lidze w 1949 roku oraz w walce o Superpuchar w 2016, a także 3:0 w 1998 po hat-tricku Piotra Reissa, co dało utrzymanie w Ekstraklasie, a także w 2017. Łącznie zatem pięć takich spotkań, ale one muszą teraz ustąpić tej pięknej wiktorii.
Po drugie, niewiele brakowało, a po raz trzeci Lech strzeliłby Legii pięć goli. Takie wydarzenie mieliśmy do tej pory dwa razy, zresztą wspominaliśmy to przed pierwszym gwizdkiem sędziego w naszym cyklu 1klub1000historii. Do tego 5:2 z 2024 roku należy dodać rezultat 5:4 z pierwszego ligowego starcia pomiędzy tymi klubami, a odbyło się w 1948 roku, czyli 78 lat temu.
I na koniec jeszcze jedna ciekawostka. Ali Gholizadeh strzelił gola na 1:0 w 3. minucie. W tej samej padł gol dla Lecha w 1964 roku, kiedy Niebiesko-Biali walczyli z Warszawiakami w Pucharze Polski (2:4). Autorem tamtego trafienia był Czesław Szczepankiewicz. Z dużym prawdopodobieństwem można uznać, że Irańczyk wysunął się na pierwsze miejsce w klubowej klasyfikacji najszybszych bramek zdobytych przeciwko Legii, bo zegar wskazywał dokładnie 124. sekundę, kiedy futbolówka przekraczała linię bramkową. Co ciekawe, Ali już w 2024 roku wskoczył na podium z trafieniem w 5. minucie, zrównał się wówczas z Mirosławem Okońskim. Teraz jednak jeszcze podkręcił ten licznik.
Motor Lublin
Lech Poznań
Zapisz się do newslettera