Lech Poznań zdobył piąte mistrzostwo Polski w XXI wieku. Po raz kolejny udowodnił, że znakomicie radzi sobie na finiszu sezonu, a umiejętność punktowania pod presją pozostaje jednym z największych atutów drużyny. W decydujących tygodniach rozgrywek poznaniacy potwierdzili, że potrafią udźwignąć ciężar walki o najwyższe trofea i zachować zimną krew wtedy, gdy stawka jest najwyższa.
Ekipa Nielsa Frederiksena dopięła swego i powtórzyła sukces z ubiegłego sezonu - obroniła tytuł najlepszej drużyny w Polsce. Tym samym zdobyła historyczne dziesiąte mistrzostwo i dołączyła do honorowego grona zespołów, którym w XXI wieku udało się sięgnąć po złoto co najmniej dwa razy z rzędu.
Jednak nie zawsze sezon układał się po myśli Lechitów. Rundę jesienną poznaniacy zakończyli bowiem na ósmej pozycji w ligowej klasyfikacji, choć pamiętajmy, że mieli mecze zaległe. Pierwsze dwa spotkania rundy wiosennej również nie przyniosły upragnionych rezultatów. Niebiesko-Biali ulegli wówczas Lechii Gdańsk (1:3) oraz Piastowi Gliwice (0:1). Według ekspertów szanse na zdobycie tytułu malały w oczach. Wszystko zmieniło się jednak w 20. kolejce, kiedy to zespół Kolejorza w wyjazdowym starciu pokonał Górnika Zabrze 1:0 i wrócił na zwycięską ścieżkę. Ten okres pozwolił poznaniakom na awans na podium i zmniejszenie straty do liderującej wówczas Jagielloni Białystok. Mimo późniejszej porażki z Widzewem Łódź, w 26. kolejce drużyna duńskiego szkoleniowca zdetronizowała Żółto-Czerwonych z pierwszego miejsca i wskoczyła na fotel lidera. Różnice punktowe pozostawały jednak niewielkie, konkurencja rosła, czasu z każdą kolejką ubywało, a nawet drobne potknięcie mogło słono kosztować. W takich momentach presja i oczekiwania wobec drużyny i zawodników zawsze rosną.
- Nie jest łatwo skutecznie punktować na samym końcu sezonu, bo czasem wystarczy jeden błąd i wypadasz z wyścigu o mistrzostwo. W tej kluczowej fazie dochodzi dodatkowa presja i musisz wejść na wyżyny swoich umiejętności. My w każdej z kampanii, w której zdobywaliśmy tytuł w ostatnich latach, dowiedliśmy jednak, że potrafimy to robić i nie inaczej było w ostatnich tygodniach - mówi kapitan Niebiesko-Białych Mikael Ishak.
Szwedzki napastnik trzykrotnie celebrował z Lechem Poznań tytuł mistrzowski. Zdaje sobie sprawę, co oznacza być liderem - nie tylko w ligowej tabeli, ale również w szatni. Jako kapitan i najskuteczniejszy strzelec zespołu obarczony jest dodatkową odpowiedzialnością, ale doskonale wie też, jak radzić sobie rosnącymi emocjami. Opanował tę sztukę również duński szkoleniowiec Kolejorza Niels Frederiksen, który poprowadził swój zespół ścieżką wiodącą wprost do mistrzostwa. Jego drużyna pozostawała niepokonana od 25. kolejki, notując imponującą serię dziesięciu spotkań bez porażki. Był to najlepszy wynik w lidze, który okazał się receptą na sukces i zapewnił Kolejorzowi mistrzostwo już kolejkę przed końcem sezonu.
2010. Pierwsze w tym stuleciu mistrzostwo było niemal nieustanną gonitwą za liderującą Wisłą Kraków. W bezpośrednim starciu z największym rywalem poznaniacy zremisowali 0:0. Była to bowiem 25. kolejka, a zespół trenera Jacka Zielińskiego wciąż tracił cztery punkty do Białej Gwiazdy, więc uznano ten rezultat za niekorzystny dla układu tabeli. Zieliński jednak uspokajał, że na koniec rozgrywek przekonamy się, ile ten punkt da. I miał rację! Poznaniacy nie ulegli presji i robili swoje. Do końca nie stracili z oczu swojego celu, ograli kolejno Lechię Gdańsk (2:1), Śląsk Wrocław (3:0), Polonię Bytom (3:0), Ruch Chorzów (2:1), aby na kolejkę przed końcem wykorzystać potknięcie krakowian w derbach i objąć fotel lidera. Mistrzostwo przypieczętowali zwycięstwem nad Zagłębiem Lubin 2:0.
2015. Po rundzie zasadniczej prowadziła Legia Warszawa, ale sytuacja diametralnie odmieniła się po bezpośrednim starciu między zespołami na początek rundy mistrzowskiej. Wówczas przy ulicy Łazienkowskiej zespół Macieja Skorży pokonał Wojskowych 2:1 i w 31. kolejce objął fotel lidera, na którym wygodnie rozsiadł się już do końca sezonu. Przed finiszem Kolejorz poniósł jeszcze jedną porażkę - z Jagiellonią Białystok 1:3, a czterokrotnie odnosił zwycięstwo (Śląsk Wrocław 3:0, Lechia Gdańsk 2:1, Pogoń Szczecin 1:0, Górnik Zabrze 6:1). Dzięki temu jasne było, że nawet jeden punkt w ostatnim starciu z Wisłą zagwarantuje Lechitom mistrzostwo. I tak też się stało, bo padł bezbramkowy remis z Wiślakami.
2022. Kolejne mistrzostwo poprzedzone było serią triumfów. W ostatnich sześciu kolejkach podopieczni Macieja Skorży odnieśli komplet zwycięstw. Najpierw zwycięsko wyszli ze starcia z Wisłą Płock (1:0), następnie rozbili Górnika Łęczna (3:0), wygrali również ze Stalą Mielec (3:1), Piastem Gliwice (2:1) i Wartą Poznań (2:1), a w ostatnim starciu pokonali też Zagłębie Lubin (2:1).
2025. W pamięci kibiców wciąż żywe pozostaje również zeszłosezonowe mistrzostwo poprzedzone prawdziwym rollercoasterem emocji. Kwestia tytułu najlepszej drużyny w Polsce rozstrzygnięta została dopiero w ostatniej kolejce ligowej. Zespół trenera Frederiksena pokonał wówczas Piasta Gliwice 1:0 po golu na wagę złota Afonso Sousy. Dodajmy, że w ostatnich ośmiu kolejkach Niebiesko-Biali odnieśli sześć zwycięstw i dwukrotnie zremisowali, w tym w Katowicach w przedostatniej kolejce 2:2, co było dla nich bardzo korzystne.