2019-05-15 12:15 Grzegorz Wojtkowiak , fot. Maciej Opala

Jeden Klub Tysiąc Historii: Po obu stronach barykady

W swoim życiorysie piłkarskim Lecha Poznań i Lechię Gdańsk ma wielu zawodników. Jednym z nich jest Grzegorz Wojtkowiak, który wciąż jest zawodnikiem klubu z Pomorza. W ramach cyklu Jeden Klub Tysiąc Historii opowiada o tym, jak wyglądają pojedynki pomiędzy tymi zespołami z obu perspektyw.

Wyjazdy z Lechem do Gdańska nie były łatwe. Grając na starym stadionie przy ulicy Traugutta miejscowi kibice, a także ci z Poznania, tworzyli fajną atmosferę - mały obiekt, ale cały zapełniony. W dodatku znane są dobrze relacje fanów obu drużyn. Muszę powiedzieć, że lubię grać w takich meczach, gdy trybuny żyją, a kibice gospodarzy niekoniecznie darzą sympatią przyjezdnych. Utkwił mi w pamięci jeden z meczów przy Traugutta, który wygraliśmy 2:1. W Poznaniu natomiast czuliśmy się pewniej, niezależnie od drużyny, która przyjeżdżała. Zdawaliśmy sobie wtedy sprawę, że jesteśmy silnym zespołem i każdy, kto przyjeżdżał, zdawał sobie sprawę z trudności zadania. Tworzyliśmy fajny kolektyw. W meczach u siebie narzucaliśmy swój styl gry i dominowaliśmy przez większość spotkania. Czuliśmy się na tyle pewni, że naszym celem było tylko zwycięstwo.

Do Lechii trafiłem w 2015 roku. W tym momencie grały tam jeszcze ikony tego klubu - Mateusz Bąk, Piotrek Wiśniewski. Pamięta się tych zawodników z rywalizacji, gdy jeszcze byłem po drugiej stronie barykady. Zanim przyszedłem do Gdańska to spędziłem 2,5 roku w Niemczech, więc w trakcie tej rozłąki z Polską doszło do zmian w obu klubach. Oprócz wymienionej dwójki spotkałem też na boisku Huberta Wołąkiewicza, zarówno jako rywal z Gdańska, jak i kolega ze wspólnej szatni w Poznaniu. Było jeszcze kilku innych graczy, z którymi grałem w Lechii, a wcześniej mierzyłem się z nimi, gdy jeszcze znajdowałem się w Lechu.

Mecze z Lechem w barwach Lechii były ciekawym przeżyciem. Czuło się w głębi serca nutkę ekscytacji i podekscytowania. To były dla mnie inne mecze, niż pozostałe. W Kolejorzu miałem wtedy dużo kolegów i choć z perspektywy czasu wiele się zmienia, to do tej pory mam w Lechu znajomych. Było trochę dziwnie. Zawsze zastanawiałem się, jak zakończy się spotkanie i jak w nim się będę zachowywać, aczkolwiek taka jest nasza rola. Kiedy wychodziło się na boisko, rozgrywało się mecz jak każdy inny.

Zredagował Jakub Ptak

Polecamy

Newsletter

Zapisz się do newslettera

Więcej

KKS LECH POZNAŃ S.A.
ul. Bułgarska 17
60-320 Poznań

Infolinia biletowa:
602-368-268 (9:00-17:00)
602-368-369 (9:00-17:00)

Tel: 61 886-30-00
mail: lech@lechpoznan.pl
Biuro Obsługi Kibica

Chcemy, aby korzystanie z naszych stron było dla Ciebie przyjazne. W tym celu staramy się dopasować treści oraz prezentowane reklamy do Twoich zainteresowań i preferencji. Jest to możliwe dzięki przechowywaniu w Twojej przeglądarce plików cookies oraz przetwarzaniu gromadzonych za ich pośrednictwem danych osobowych przez nas i naszych partnerów. Przez dalsze, aktywne korzystanie z Serwisu, bez zmian ustawień przeglądarki, wyraziłeś na to zgody.
Dowiedz się więcej >

Zamknij