2020-07-02 12:02 Mateusz Jarmusz , fot. Archiwum Jana Rędziocha, Archiwum Lecha Poznań

Jak Kolejorz rozdawał karty w walce o mistrzostwo

Już w sobotę Lech Poznań podejmie na własnym stadionie Legię Warszawa. Trzy punkty zdobyte w tym spotkaniu będą kluczowe w walce Kolejorza o jak najlepsze miejsce w lidze, ale równocześnie odkładają w czasie radość liderów PKO Ekstraklasy z powodu odzyskania tytułu mistrzowskiego. W przeszłości już kilka razy zdarzyło się, że niebiesko-biali "rozdawali karty" w decydujących momentach sezonów.

Lech Poznań jako siedmiokrotny mistrz Polski i drużyna, która w ostatnich czterdziestu latach wielokrotnie walczyła do końca sezonu o to trofeum miał też gorsze momenty w swojej historii. Kibice zgromadzeni na trybunach stadionów na Dębcu, im. Szyca, czy przy Bułgarskiej byli świadkami walki o utrzymanie w piłkarskiej elicie, gry na drugim poziomie rozgrywkowym, czy nawet na trzecim. Kilka razy też zdarzyło się, że Kolejorz pomimo tego, że nie walczył o najwyższe cele w lidze, to swoją postawą mógł zadecydować o tytule mistrzowskim dla innego zespołu lub mierzył się ze świeżo ukoronowanym mistrzem Polski.

Najpierw przenieśmy się do roku 1952. Najwyższa klasa rozgrywkowa była wtedy podzielona na dwie grupy, których zwycięzcy mieli zmierzyć się w wielkim finale o mistrzostwo Polski. Taka skrócona wersja sezonu była spowodowana chęcią jak najlepszego przygotowania się do igrzysk olimpijskich w Helsinkach. W ostatnim meczu grupowym Kolejarz Poznań podejmował na dębieckim stadionie Unię Chorzów, którą obecnie znamy pod nazwą Ruch. Spotkanie zakończyło się pewną wygraną poznaniaków 3:1, a gole strzelali Henryk Czapczyk, Teodor Anioła i Janusz Gogolewski. Niestety lechitom zabrakło jednego zwycięstwa do tego, żeby zamiast Ślązaków awansować do wielkiego finału. Tam Unia pewnie pokonała Ogniwo (teraz Polonia) Bytom 7:0 i jak widać była szansa na to, żeby przyszły Lech swoje pierwsze mistrzostwo zaliczył już na początku lat 50-tych. Na chwilę jeszcze przenieśmy się do roku 1957, z którym związana jest historia zwycięstwa niebiesko-białych w wyjazdowym spotkaniu z Gwardią Warszawa i domowej porażki w kolejnej kolejce 1:4 z Górnikiem Zabrze. Oba te wyniki bardzo przybliżyły zabrzan do mistrzostwa, a w tle całej historii przebrzmiewa echo wydarzeń czerwca 1956 rok, co niedawno opisywaliśmy w związku z weekendową rocznicą.

Jednak teraz przechodzimy już do trochę świeższych rozgrywek, ponieważ zatrzymujemy się w sezonie 1975/1976, kiedy Kolejorz musiał przez cały sezon mierzyć się z plagą kontuzji, ale ostatecznie udało mu się utrzymać w lidze i jeszcze dodać swoje trzy grosze w walce o mistrzostwo Polski. Ten tytuł przypadł ostatecznie Stali Mielec, ale Lech na pewno jej w tym nie pomógł. Najpierw, w trzeciej kolejce od końca zespół prowadzony przez duet trenerski Mieczysław Chudziak i Edmund Białas zremisował bezbramkowo z mielczanami, a w kolejnej kolejce poniósł klęskę 0:8 z Wisłą Kraków, która była jednym z bezpośrednich rywali Stali do tytułu. Jednak ostatecznie udało im się zdobyć to upragnione trofeum, a Lecha w kolejnym sezonie czekały wielkie zmiany.

Lech Poznań w 1975 roku.

Fatalny początek rozgrywek i domowa porażka 1:5 właśnie ze świeżo upieczonym mistrzem kraju, będącym w trakcie dwumeczu z Realem Madryt w ramach Pucharu Europy, doprowadziły do zatrudnienia trenera Jerzego Kopy. On odmienił zespół i sprawił, że do dzisiaj kibice wspominają osławiony "cud w Błażejewku". Ostatecznie utrzymanie zapewniła fenomenalna końcówka, kiedy niebiesko-biali najpierw pokonali bezpośrednich rywali w walce o utrzymanie (wygrane 3:1 z GKS-em Tychy i ROW-em Rybnik), a w ostatniej kolejce dołożyli kolejne dwa punkty pokonując nowego mistrza kraju, czyli Śląsk Wrocław. Gole Mirosława Justka i Ryszarda Szpakowskiego dały wygraną 2:0, utrzymanie i świetny kolejny sezon zakończony trzecim miejscem na podium oraz pierwszym w historii klubu awansem do europejskich pucharów.

Na chwilę zatrzymajmy się w roku 1986, ponieważ wtedy w przedostatniej kolejce do Poznania przyjechał Górnik Zabrze, który walczył o mistrzostwo z Legią i Widzewem. Trzy punkty dawałyby zabrzanom tytuł i mając w pamięci 1957 rok oraz pierwsze, zdobyte właśnie w Zabrzu, mistrzostwo Kolejorza w 1983 roku, można było być pewnym, że tak się stanie. Wygrana 1:0 dała górnikom upragniony tytuł, jednak teraz przenieśmy się o dziesięć lat do przodu, bo w końcówce sezonu 1995/1996 Lech Poznań (tamta drużyna znajduje się na zdjęciu głównym) naprawdę rozdawał karty w końcowych rozstrzygnięciach. Ponownie w przedostatniej kolejce na stadion przy Bułgarskiej przyjechał faworyt do tytułu. Tym razem był to Widzew Łódź, który potrzebował punktu, żeby pogrzebać nadzieje Legii Warszawa o kolejnym tytule. I jak to się skończyło? Remis 1:1 z Widzewem, a w ostatniej serii gier poznaniacy pojechali na stadion przy ulicy Łazienkowskiej, gdzie rozwścieczeni legioniści zbili lechitów aż 1:5. Na uwagę zasługują tez dwa ostatnie spotkania sezonu 1997/1998, kiedy najpierw niebiesko-biali zapewnili sobie utrzymanie po rozbiciu legniostów 3:0 i hat-tricku Piotra Reissa, a następnie pojechali do Łodzi na mecz z nowym mistrzem Polski, ŁKS-em. Jaki rezultat? Oczywiście, wygrana poznaniaków 2:0.

Bardzo ciekawa była rywalizacja z dominującą w ligowej piłce Wisłą Kraków w latach 2003-2005. W sezonie 2002/2003 Kolejorz powrócił do ekstraklasy po dwuletniej banicji, a w ostatniej kolejce, mając już pewne utrzymanie, podejmował na własnym obiekcie mistrza kraju, czyli Wisłę, co w tamtych latach było normalnością. Lech przegrał 2:4, jednego z goli strzelił Sylwester Czereszewski, ale co najważniejsze w 81. minucie na boisku pojawił się Jarosław Araszkiewicz, który tym spotkaniem zakończył swoją ponad dwudziestoletnią karierę.

Rok później było jeszcze ciekawiej. Niebiesko-biali byli świeżo upieczonymi zdobywcami Pucharu Polski, a ponieważ w ostatniej serii gier ponownie podejmowali u siebie mistrzowską Wisłę, to PZPN wydał pozwolenie, żeby to starcie ligowe potraktować jako mecz o Superpuchar. Z tego spotkania na pewno można zapamiętać ogromną ulewę oraz to, że po tym jak w regulaminowym czasie gry padł remis 2:2, sędzia zarządził w meczu ligowym serię rzutów karnych. Tam bohaterem okazał się Waldemar Piątek i zespół trenera Czesława Michniewicza mógł wstawić drugie trofeum do poznańskiej gabloty. W kolejnym sezonie lechici ponownie decydowali o kwestiach tytułu, ponieważ walczyły o niego Wisła z Dyskobolią, a w samej końcówce sezonu Kolejorz najpierw przegrał w Grodzisku a następnie przy Bułgarskiej pokonał Białą Gwiazdę 3:1, po trafieniach Rafała Lasockiego, Zbigniewa Zakrzewskiego i Piotra Reissa. Jednak ostatecznie wyniki te nie miały za dużego wpływu i to wiślacy po raz kolejny mogli cieszyć się z tytułu.

Jak będzie w sobotę? Na pewno zawodnicy trenera Dariusza Żurawia zrobią wszystko, żeby dopisać sobie w tabeli trzy punkty, a czy będzie to miało wpływ na końcowe rozstrzygnięcia w kwestii tytułu mistrzowskiego? To już powiedzą nam rezultaty w kolejnych seriach gier.

Następne mecze

Sobota 15.08 godz.20:30
Odra Opole
vs |
Lech Poznań
Piątek 21.08 godz.18:00
Zagłębie Lubin
vs |
Lech Poznań

Polecamy

Newsletter

Zapisz się do newslettera

Więcej

KKS LECH POZNAŃ S.A.
ul. Bułgarska 17
60-320 Poznań

Infolinia biletowa:
tel. 602-368-268 (10:00-17:00)
tel. 602-368-369 (10:00-17:00)

Tel: 61 886-30-00
mail: lech@lechpoznan.pl
Biuro Obsługi Kibica

Chcemy, aby korzystanie z naszych stron było dla Ciebie przyjazne. W tym celu staramy się dopasować treści oraz prezentowane reklamy do Twoich zainteresowań i preferencji. Jest to możliwe dzięki przechowywaniu w Twojej przeglądarce plików cookies oraz przetwarzaniu gromadzonych za ich pośrednictwem danych osobowych przez nas i naszych partnerów. Przez dalsze, aktywne korzystanie z Serwisu, bez zmian ustawień przeglądarki, wyraziłeś na to zgody.
Dowiedz się więcej >

Zamknij