2019-11-13 10:33 Mateusz Jarmusz , fot. Przemysław Szyszka

"Czuję się odpowiedzialny za Lecha" - rozmowa z Kamilem Jóźwiakiem

W obecnym sezonie Kamil Jóźwiak jest jednym z zawodników, którzy mają największy wpływ na grę Lecha Poznań. Najbliższe tygodnie mogą być wyjątkowe dla wychowanka klubowej akademii, ponieważ z każdym spotkaniem zbliża się do "magicznej liczby" stu występów w niebiesko-białych barwach. W rozmowie z nami wspomina swoje początki w Kolejorzu, mówi o tym, jak ocenia swoją rolę "najstarszego wśród najmłodszych" oraz zdradza, czym dla niego będzie ewentualny debiut w seniorskiej reprezentacji Polski.

Kamil, w Lechu jesteś od 2011 roku, trochę czasu już minęło. Jakie były marzenia tego chłopaka, który osiem lat temu przychodził do akademii?

- Gdzieś z tyłu głowy na pewno marzyłem o tym, żeby zagrać przy Bułgarskiej, ale tak naprawdę na początku nawet nie miałem podstaw, żeby o tym myśleć. Przychodzisz do Lecha i zdajesz sobie sprawę kto tu gra, a także kto występował tutaj wcześniej. Ten pierwszy okres to było raczej takie zderzenie ze wszystkim co nowe i nie myślałem o tych najwyższych celach.

No to w takim razie, jak wyglądały twoje początki?

- Nie były łatwe. Dosyć szybko po moim przyjściu do Lecha, wyjechaliśmy razem z trenerem Wojciechem Tomaszewskim na prestiżowy turniej do Francji. Wtedy nie byłem podstawowym zawodnikiem w swoim roczniku. W ogóle wówczas grałem jeszcze jako napastnik i przede mną w kolejności był Paweł Tomczyk. Jednak wchodziłem z ławki, pokazywałem się z niezłej strony i dosyć szybko udało mi się przebić do pierwszego składu. Zacząłem jeździć na zgrupowania kadry Wielkopolski, a później Polski i byłem wystawiany jako napastnik. Moje początki opierały się głównie na tym, żeby samemu odnaleźć się po przenosinach do tak akademii dużego klubu.

Zadałem te pytanie ze względu na to, że zbliża się twój setny mecz w niebiesko-białych barwach. Jestem ciekawy, jak tamten Kamil zareagowałby gdyby usłyszał, że kiedyś rozegra tyle spotkań w pierwszej drużynie Lecha?

- Byłby szczęśliwy, chociaż to mało powiedziane. Na pewno byłby w euforii. Później, jak już było się coraz wyżej i pojawiała się perspektywa gry w pierwszym zespole, to inaczej się na to patrzyło. Ale wtedy? Trenerzy zawsze przypominali o tym, jak to wygląda w Lechu. Wtedy nie było tak, jak teraz. W momencie, kiedy ja przychodziłem, to niewielu wychowanków pojawiało się w pierwszym zespole. Dlatego osoby z akademii mówiły nam, żebyśmy pamiętali, że tam może pojawić się jeden z rocznika. Widziałem, jak wyglądał mój i wiem, ilu dobrych zawodników w nim było i po tych historiach, które opowiadali nam szkoleniowcy, chcieliśmy zrobić wszystko, żeby chociaż dwóch z nas zagrało dla seniorskiej drużyny Kolejorza. Wyszło tak, że wielu z nas wystąpiło na poziomie ekstraklasy. Jednak wtedy, gdybym usłyszał o tych stu meczach, to na pewno byłbym w euforii i w ciemno wziąłbym taki wynik.

Jak z perspektywy czasu oceniasz wypożyczenie do GKS-u Katowice? Bo porównując ciebie z Pawłem Tomczykiem czy Robertem Gumnym, to na Śląsk poszedłeś, jako zawodnik o wiele bardziej "zakorzeniony" w pierwszej drużynie niż oni.

- Rzeczywiście, miałem już wtedy kilka spotkań na swoim koncie, a nawet coś tam udało mi się strzelić. Odchodziłem do mocnego pierwszoligowego GKS-u i na pewno miałem być wzmocnieniem w kontekście walki o awans. Było to dla mnie dosyć dużym przeżyciem, bo byłem młodym zawodnikiem i też wiele ode mnie wymagano. Oczywiście znałem już presję z Poznania, ale tam szedłem po raz pierwszy nie jako młody zawodnik z perspektywami, ale jako ktoś kto ma pomóc drużynie. Początek mieliśmy niezły i to samo można powiedzieć o mojej postawie, a dopiero później coś się posypało. Trener Jerzy Brzęczek zaczął szukać innych rozwiązań i zacząłem mniej występować. Ogólnie oceniam to wypożyczenie pozytywnie, bo dużo mi to dało mentalnie i zobaczyłem, jak jest gdzieś indziej. Do tej pory zawsze byłem w miejscu, gdzie organizacyjnie wszystko jest na najlepszym poziomie, a tam było troszeczkę inaczej. Nauczyło mnie to, żeby jeszcze bardziej szanować to, co mam tutaj. Po powrocie też nie wiedziałem, jaka będzie moja pozycja w Poznaniu, bo w końcu miałem być czołową postacią I ligi, strzelić mnóstwo goli, zaliczać asysty i wprowadzić GKS do ekstraklasy. Tak nie było i dlatego powrót do Kolejorza był dla mnie niewiadomą. Jednak wiara w siebie mi pomogła i po powrocie miałem naprawdę niezły początek, dzięki czemu trener Nenad Bjelica zaczął się coraz bardziej do mnie przekonywać.

Następnie piąłeś się i piąłeś w tej hierarchii skrzydłowych, aż doszliśmy do momentu, kiedy na koniec października masz tyle samo bramek i asyst ile w całym zeszłym sezonie. Co tobie, jako zawodnikowi daje więcej radości? Strzelanie goli czy asystowanie przy trafieniach kolegów?

- Chyba jednak bardziej zdobywanie bramek, ale bardzo doceniam też asysty. Niektórzy nie zwracają na to aż takiej uwagi, ale ja jako skrzydłowy muszę mieć w swoich liczbach obie rzeczy. Jak patrzę na swoją grę, to analizuję także inne elementy m.in. to ile udało mi się stworzyć sytuacji podbramkowych, a nie tylko wykonać ostatnie podanie przed golem. Jednak wiele radości mam też z innych rzeczy, bo np. od dziecka lubię dryblować. Teraz jestem bardziej doświadczony i wiem, kiedy inne opcje są lepsze niż wchodzenie w pojedynek. Jednak jestem skrzydłowym i czasem muszę podejmować ryzyko. Podsumowując, fajnie, że te liczby są, ale ja spokojnie do tego podchodzę i dalej robię swoje.

Czy po zmianach kadrowych w porównaniu do poprzedniego sezonu, czujesz, że twoja rola w drużynie się zmieniła?

- Już w poprzednim sezonie czułem, że muszę dużo dawać tej drużynie, przecież już wtedy byłem podstawowym zawodnikiem. Może na początku trochę za bardzo chciałem i przez to nie wychodziło tak, jakby wszyscy tego oczekiwali, ale później, kiedy sezon już raczej był rozstrzygnięty, głowa trochę już odpuściła i wtedy zacząłem notować liczby. Tak było pod koniec poprzednich rozgrywek i z tym samym nastawieniem podszedłem do obecnego sezonu. Luz w grze musi być widoczny i ja do tego cały czas dążę.

Czy w związku z tym czujesz się obecnie jednym z liderów tego zespołu?

- Na pewno ze względu na staż w klubie czuję się odpowiedzialny za Lecha. Jestem wśród tych, którzy są tutaj najdłużej. Wiem jak było i wiem, do czego dążymy jako zespół. Mimo tego że jest to młoda drużyna, to jakość zawodników jest bardzo wysoka. Myślę, że na razie brakuje nam czasami doświadczenia i koncentracji. Jak sami patrzymy na to, jakie gole tracimy lub jakich nie strzelamy, to na analizie sami chwytamy się za głowy. Pojawiają się proste błędy, których normalnie nie powinno być. Tego jest strasznie szkoda. Sezon jest długi, mamy początek listopada, więc wszystko jest cały czas otwarte w lidze, a i w Pucharze Polski idziemy krok po kroku. Wierzę, że jesteśmy w stanie coś osiągnąć w tym sezonie.

Sam mówisz, że czujesz się odpowiedzialny za zespół, ale po tym, jak grasz i po tym, jakie "liczby" notujesz, to idealnie pasujesz pod te słowa. Oddałeś najwięcej strzałów w zespole, zaliczyłeś najwięcej kluczowych podań, jesteś najczęściej faulowany, masz prawie najwięcej dryblingów i pojedynków. To wszystko pokazuje, że jak najbardziej masz prawo czuć się jednym z liderów zespołu.

- Obecnie nie boję się tej odpowiedzialności i presja z tym związana nie jest mi straszna. Równocześnie z dnia na dzień wymagam od siebie więcej i dlatego cieszy mnie np. stwarzanie sytuacji kolegom. Wierzę, że moje liczby będą cały czas szły w górę i będzie to tylko z korzyścią dla drużyny.

Czy w tym ustabilizowaniu formy pomogło ci to, że obecnie w pierwszym zespole jest aż tylu wychowanków?

- W jakimś stopniu na pewno tak. Jestem bardzo szczęśliwy z tego powodu, że mogę grać w Lechu razem z przyjaciółmi, których znam od lat. Marzyliśmy o tym kiedyś i udało nam się. Jednak równocześnie pamiętam, że to ja jestem wśród nich najstarszy i to ja jestem najbardziej doświadczony. Czasami to ja muszę im doradzać, bo wiem, jak ja się czułem w innych szatniach z innymi zawodnikami. Wiem, jak powinni podchodzić się do niepowodzeń, a jak do zwycięstw. Czasami staram się im podpowiadać, bo wiem, że jak zaczynałem to też wydawało mi się, że wszystko wiem, a później życie to weryfikowało. Obecnie pomimo młodego wieku, to doświadczenie piłkarskie mam dosyć spore i chętnie się nim dzielę.

To jest specyficzna sytuacja, bo masz dwadzieścia jeden lat, ale jak sobie pomyślimy gdzie był Filip Marchwiński albo Jakub Kamiński w momencie kiedy debiutowałeś w ekstraklasie, to jest to na pewno przepaść.

- Dlatego staram się być tym dobrym przyjacielem, który widział już zdecydowanie więcej. Po prostu robię wszystko, żeby im było łatwiej. Cieszę się, że jestem w tym momencie i tak naprawdę nic bym w swojej przeszłości nie zmienił.

Twoja wysoka forma sprawiła, że otrzymałeś powołanie do seniorskiej reprezentacji Polski. Jak ty na to patrzysz? Jest to kolejny krok w karierze, czy gra w kadrze jest nadal poza twoją wyobraźnią?

- Myślę, że jednak patrzę na to, jako na kolejny krok, którego bardzo chciałem i na który czekałem. Zawsze brakowało jednak kropki nad "i" do tego powołania lub były ważne mecze młodzieżowej reprezentacji. Na pewno taka nominacja będzie dla mnie spełnieniem marzeń, ale też nie będzie to jakiś moment euforyczny, bo uważam, że dobrze pracuję i zasłużyłem na nie. Jednak innym tematem jest już zagranie dla reprezentacji, bo wtedy na pewno pojawiłaby się ta przeogromna radość. W końcu jest to spełnienie marzeń każdego młodego chłopaka, który zaczyna grać w piłkę. Wierzę, że jeśli nadal będę pracował tak, jak teraz, to kwestią czasu jest zagranie w kadrze.

A epizodyczny występ na młodzieżowych mistrzostwach Europy cały czas siedzi ci gdzieś w głowie?

- Na pewno pod względem indywidualnym. Nie byłem podstawowym zawodnikiem w tamtej drużynie, dlatego tym bardziej jestem zadowolony teraz, że udało mi się wywalczyć dobrą pozycję w kadrze. Bardzo się cieszę, że obecnie trener Michniewicz we mnie wierzy i wydaje mi się, że pokazałem, że cały czas byłem na to gotowy. Jednak na pewno nie mam mu za złe tego, że wybrał innych zawodników, bo dla całej drużyny te mistrzostwa były super przygodą.

Czy obecnie jest na świecie jakiś zawodnik, na którym się wzorujesz czy już obecnie patrzysz tylko na siebie?

- Przede wszystkim oglądam swoje mecze i je analizuje razem z analitykiem Hubertem Barańskim, który zawsze znajdzie dla mnie czas i powie, co zrobiłem dobrze, ale też, co mógłbym poprawić. Jednak cały czas podpatruje tych najlepszych i w zeszłym sezonie takim zawodnikiem na pewno był Eden Hazard, kiedy grał jeszcze w Chelsea. Też grał często na lewym skrzydle i mogłem podpatrywać go pod kątem dryblingu i prowadzenia piłki. Równocześnie moim idolem zawsze był Leo Messi i starałem się oglądać te kosmiczne rzeczy, które robił i robi nadal.

Masz wymarzoną ligę, w której chciałbyś grać?

- Zawsze marzyłem o lidze angielskiej, ale obecnie też zwracam uwagę na Bundesligę. Intensywność jest tam na podobnym poziomie, a cały czas jest niedoceniania. Osobiście nie boję się tych wyzwań i myślę, że będę chciał tak pokierować swoją karierą, żeby tam trafić. Jednak wszystko po kolei, bo jeszcze chcę zrobić kilka rzeczy w Poznaniu.

Rozmawiał Mateusz Jarmusz

* Rozmowa z Kamilem Jóźwiakiem miała premierę w programie meczowym na spotkanie Lecha Poznań z Koroną Kielce.

Następne mecze

Sobota 14.12 godz.17:30
Śląsk Wrocław
vs |
Lech Poznań

Prezent dla Lechitów! Bilety na mecz z Arką tylko 15 zł!

Więcej

Czwartek 19.12 godz.20:30
Lech Poznań
vs |
Arka Gdynia

Polecamy

Newsletter

Zapisz się do newslettera

Więcej

KKS LECH POZNAŃ S.A.
ul. Bułgarska 17
60-320 Poznań

Infolinia biletowa:
602-368-268 (9:00-17:00)
602-368-369 (9:00-17:00)

Tel: 61 886-30-00
mail: lech@lechpoznan.pl
Biuro Obsługi Kibica

Chcemy, aby korzystanie z naszych stron było dla Ciebie przyjazne. W tym celu staramy się dopasować treści oraz prezentowane reklamy do Twoich zainteresowań i preferencji. Jest to możliwe dzięki przechowywaniu w Twojej przeglądarce plików cookies oraz przetwarzaniu gromadzonych za ich pośrednictwem danych osobowych przez nas i naszych partnerów. Przez dalsze, aktywne korzystanie z Serwisu, bez zmian ustawień przeglądarki, wyraziłeś na to zgody.
Dowiedz się więcej >

Zamknij