2019-08-21 15:58 Adrian Gałuszka, Miłosz Ciekalski , fot. Przemysław Szyszka

- Czuję to, że jestem lepszym zawodnikiem - wywiad z Kostevychem

Jest jednym z piłkarzy z najdłuższym stażem w kadrze Kolejorza, mimo tego że odkąd przyszedł do Poznania zmieniali się trenerzy, on zawsze grał. Jak przebiegła jego aklimatyzacja w stolicy Wielkopolski? W czym Lwów jest podobny do Poznania? Czy ma szansę na występ w narodowych barwach? O tym wszystkim opowie Volodymyr Kostevych, ukraiński obrońca Lecha Poznań.

Wiesz ile będziesz miał występów w barwach Lecha Poznań, jeżeli zagrasz z Rakowem Częstochowa i Cracovią?

- Sto?

Nie, dziewięćdziesiąt cztery. Wiesz dlaczego to wyjątkowa liczba?

- Nie.

W Karpatach Lwów miałeś dziewięćdziesiąt trzy występy. Tym samym będziesz miał więcej meczów w Kolejorzu niż w swoim poprzednim klubie. Zastanawiam się, czy czujesz się przez ten swój długi staż, że Lech to twój klub, a Poznań to twoje miejsce na ziemi?

- W sumie nie myślę za bardzo o tym. Czuje się bardzo dobrze w Poznaniu, jestem w tym miejscu już dwa i pół roku, spędziłem tutaj dużo czasu. Przyzwyczaiłem się do klubu, do miasta. Znam już je dobrze, mam swoje ulubione restauracje i knajpki, miejsca, gdzie jak mam trochę wolnego czasu to jadę odpoczywać.

Jak porównałbyś Lwów, w którym się wychowywałeś, do stolicy Wielkopolski?

- Jak przyjeżdżam do Lwowa to czuje się, że wróciłem do domu. Te dwa miasta są podobne, mamy Stary Rynek, który trochę mi przypomina ten z Poznania. Gdy odwiedzam Lwów, to czasem nie wiem, czy wciąż jestem w Polsce, czy już na Ukrainie. Mnóstwo Polaków tam przyjeżdża, na parkingach stoi tyle autobusów z polskimi rejestracjami, że można się pomylić, gdzie się jest. Wystarczy, że wyjdę do centrum we Lwowie i wszędzie słyszę język polski.

Masz takie poczucie, że dużo cię jeszcze czeka w Lechu?

- Patrzę z optymizmem na ten sezon. Mam nadzieję, że uda się nam pokazać z dobrej strony. Zaczęliśmy go nieźle, trochę zgubiliśmy niepotrzebnie punktów, ale w każdym meczu dawaliśmy z siebie wszystko i naprawdę nasza gra wygląda nieźle. Liczę, że tak będzie dalej i uda się coś wygrać w tym sezonie.

Gdy dołączałeś do Kolejorza zimą 2017 roku, to odczułeś szok kulturowy albo ciężko było się przestawić do życia tutaj?

- Dosyć łatwo się przystosowałem. Być może to z powodu, że od razu zacząłem grać. Bardzo łatwo mi to przyszło, przeprowadzka do nowego miasta i klubu. Bałem się na początku zmiany otoczenia, ponieważ robiłem to po raz pierwszy, nie byłem typem zawodnika, który zmienia zespół co sezon. Jednak okazało się, że poszło mi to bardzo przyjemnie. Drużyna na pewno pomogła, trener i teraz mogę powiedzieć, że jestem przyzwyczajony do Poznania, do Lecha.

Przyszedłeś tutaj podnosić swój poziom piłkarski, rozwijać się. Czy przez ten czas spędzony przy Bułgarskiej, dwa i pół roku, udało ci się to osiągnąć?

- Tak, czuję, że jestem lepszym zawodnikiem. Wiadomo, czasami zagra się lepsze spotkanie, czasami gorsze, ale ostatnio czuje się bardzo dobrze. Fakt, że ostatnio złapałem delikatną kontuzje, która wybiła mnie z rytmu, ale na szczęście trwało to krótko. Rozwinąłem się, ale muszę pamiętać, że mam wciąż dużo do poprawy, mogę być jeszcze lepszy.

Każdy z nas lubi wspominać te dobre momenty, piłkarze latami pamiętają swoje najpiękniejsze bramki. Dla ciebie jaki był najlepszy okres w Lechu albo najlepszy mecz, który wspominasz?

- Ludzie zawsze w tym kontekście przypominają mi mecz z Szachtiorem Soligorsk. Zagrałem dużo dobrych spotkań i ciężko wyróżnić jedno. Czasami jest taki mecz, że kibic nie widzi mojego dobrego występu, bo łatwiej dostrzega się grę ofensywną niż defensywną. Jestem obrońcą i różne zachowania w defeynsywie są mało zauważalne. Fani patrzą na celne wrzutki i rajdy po skrzydle pod pole karne przeciwnika, stwarzanie sytuacji. Ja jednak wierzę, że wszystkie moje najlepsze mecze jeszcze przede mną w tym sezonie.

Przez cały okres w polskiej lidze dostałeś tylko sześć żółtych kartek, na Ukrainie było ich aż czternaście w takim samym czasie. Z czego to wynika? Ze sposobu sędziowania? Czy wszystkie w pojedynkach z Szachtarem Donieck i Dynamem Kijów łapałeś, żeby pokazać kto rządzi na boisku?

- Do końca nie wiem z czego to wynika. Może trochę trzeba było pokazać, że jest się twardym na boisku, pokazać Yarmolence czy Marlosowi z kim grają.

W maju zostałeś dziesiątym obcokrajowcem z największą liczbą występów w Lechu Poznań. Spodziewałeś się tego przychodząc tutaj, że możesz tak długo zagrzać miejsca, czy jednak dominowało myślenie nad wyjazdem do lepszej ligi?

- W takich sytuacjach nigdy nie wiadomo jak to będzie, po prostu skupiałem się na grze. Kiedyś w Karpatach Lwów, gdy byłem w dobrej formie pytali mnie czy odszedłbym do polskiej ligi, gdybym miał taką możliwość. Powiedziałem, że nie. Jak widać trudno powiedzieć, bo dużo się zmienia. Przychodząc tutaj podpisałem umowę na cztery lata, teraz jestem tutaj już dwa i pół roku, następny sezon przede mną i zobaczymy, co będzie dalej.

Jest pewna zależność w podstawowym składzie Kolejorza, ponieważ trenerzy w Lechu się zmieniali, ale co by się nie działo ze sztabem szkoleniowym to, gdy pewien ukraiński obrońca był zdrowy, to grał. Jak to wytłumaczysz?

- Może jestem takim zawodnikiem, który pasuje do wielu trenerów. Czasem jest tak, że nowy szkoleniowiec przychodzi i najlepszy gracz nie ma miejsca u niego w składzie. Czasem czegoś brakuje u danego piłkarza w oczach nowego trenera. Sam miałem okres, gdy Lecha prowadził Ivan Djurdjević, że wiedziałem, że jestem poza pierwszą jedenastką, ale jednak po występie w spotkaniu z Płockiem zostałem już w podstawowym składzie. U Adama Nawałki też miałem taki czas, gdy wracałem po urazie to nie grałem, musiałem cierpliwie poczekać. Zawsze staram się walczyć o grę, nienawidzę siedzieć na ławce. Jak tu przychodziłem to miałem zasadę, że muszę walczyć o miejsce w składzie, grać regularnie. Przyszedłem do innego kraju, nie miałem jeszcze kolegów, byłem sam i gdybym nie grał to bym chyba dostał depresji.

Niektórzy piłkarze nie dość, że grają swoje spotkania, to jeszcze potrafią oglądać inne mecze. Śledzisz PKO Ekstraklasę na bieżąco? Obserwujesz innych lewych obrońców, sposób w jaki grają?

- Przez pierwszy sezon oglądałem dużo meczów, z czasem już trochę mniej. Często tak jest, że gramy swoje spotkania w piątki lub soboty i po nich chcę już odpocząć, wziąć żonę na spacer, wyluzować się. Gdy jeszcze śledziłem na bieżąco ligowe kolejki to dobrze prezentował się Guilherme, teraz solidnie wyglądał Filip Mladenović z Lechii, a z Piasta Gliwice Mikkel Kirkeskov.

A gdzie umieściłbyś siebie w tej hierarchii lewych obrońców polskiej ligi?

- Ciężko powiedzieć, że jestem najlepszy w lidze. Uważam, że jestem jednym z najlepszych. Staram się cały czas trzymać ten wysoki poziom. Najważniejsza jest jednak opinia trenerów i innych zawodników, żeby oni widzieli moją dobrą grę.

Jak ocenisz te zmiany, które zostały przeprowadzone w Lechu w ostatnich miesiącach? Odmieniła się szatnia, masz nowych kolegów w formacji defensywnej, poczynając od bramkarza po środkowych obrońców.

- Faktycznie dużo zmian było w ostatnim czasie. Mieliśmy bardzo dobry okres przygotowawczy, dwa obozy w Opalenicy, wykonaliśmy naprawdę solidną pracę. Dołączyło do nas paru nowych zawodników, ale jeżeli piłkarz jest na wysokim poziomie, to do zrozumienia się na boisku wystarczą dwa, trzy mecze i mniej więcej wiesz jak on myśli, potrafisz przewidzieć, gdzie zagra piłkę. Jeżeli patrzeć na ten początek sezonu i na nasze spotkania, to widzę pozytywne zmiany. Drużyna dostała nowy impuls i liczę, że tak będzie dalej. Nie chce za dużo mówić po pięciu meczach, bo to za szybko, po rundzie będzie można powiedzieć o wiele więcej. Gramy dobrze, czasami przegramy jak w meczu ze Śląskiem Wrocław, ale stwarzamy dużo sytuacji. Tak samo było z Arką, która przez pierwszą połowę nie potrafiła wyjść ze swojej połowy. Chcę widzieć takiego Lecha, w takiej drużynie chcę grać.

Czy dla was - piłkarzy - ten system gry, w którym utrzymujecie się dużo przy piłce jest po prostu przyjemny?

- Tak, chyba widać to na boisku, że drużyna chce grać, atakować, utrzymać się przy piłce. Dla mnie jako bocznego obrońcy jest to fajne, bo mogę grać bardziej ofensywnie, pasuje mi taki schemat.

W kadrze Ukrainy gra Oleksandr Zinchenko z Manchesteru City, nominalny lewy obrońca, ale w drużynie narodowej akurat ma inną pozycję. Oprócz niego na lewej stronie jest Vitalii Mykolenko, który występuje na zmianę z Eduardem Sobolem z Club Brugge. Masz szansę powalczyć z nimi o możliwość występów w narodowych barwach?

- Uważam, że zawsze mam szansę, po prostu muszę zagrać dobry sezon przy tym notując przyzwoite liczby. Mam dopiero dwadzieścia sześć lat i wszystko jest przede mną. Niektórzy zawodnicy debiutują w wieku trzydziestu. Gra w narodowych barwach jest moim marzeniem, zrobię wszystko, żeby tam zagrać i wierzę, że jeszcze uda mi się dostąpić tego honoru.

Jakim zainteresowaniem polska liga cieszy się na Ukrainie? Ktoś interesuje się twoimi występami?

- Tak, dziennikarze zawsze piszą o moich występach lub innych zawodników, którzy grają za granicą. Nie jest jednak tak, że polska liga jest bardzo popularna i mam wrażenie, że ludzie trochę jej nie doceniają. Dużo ludzi żyje tym czasem, gdy liga ukraińska była o wiele lepsza i wtedy nikt by nie pomyślał żeby zamienić rozgrywki ukraińskie na polskie. Na pewno fakt, że polskie drużyny nie grają w europejskich pucharach wpływa na mniejszą rozpoznawalność. Na Ukrainie o Lechu Poznań mówią, że to bardzo dobra drużyna, jedna z najlepszych w Polsce.

Mogło się to wydarzyć przez to, że ty trafiłeś do Poznania? Często tak się dzieje, że dopiero po transferze zawodnika do danego zespołu, ludzie z kraju skąd pochodzi piłkarz zaczynają uważniej śledzić wyniki danej ligi.

- Masz rację, kibice Karpat Lwów lub ci, którzy śledzą piłkę nożną dokładniej zaczęli dużo więcej pisać o Lechu i polskiej lidze odkąd jestem piłkarzem Kolejorza.

Rozmawiał Adrian Gałuszka i Miłosz Ciekalski

Następne mecze

Piątek 20.09 godz.20:30
Lech Poznań
vs |
Jagiellonia Białystok
Wtorek 24.09 godz.17:30
Chrobry Głogów
vs |
Lech Poznań

Polecamy

Newsletter

Zapisz się do newslettera

Więcej

KKS LECH POZNAŃ S.A.
ul. Bułgarska 17
60-320 Poznań

Infolinia biletowa:
602-368-268 (9:00-17:00)
602-368-369 (9:00-17:00)

Tel: 61 886-30-00
mail: lech@lechpoznan.pl
Biuro Obsługi Kibica

Chcemy, aby korzystanie z naszych stron było dla Ciebie przyjazne. W tym celu staramy się dopasować treści oraz prezentowane reklamy do Twoich zainteresowań i preferencji. Jest to możliwe dzięki przechowywaniu w Twojej przeglądarce plików cookies oraz przetwarzaniu gromadzonych za ich pośrednictwem danych osobowych przez nas i naszych partnerów. Przez dalsze, aktywne korzystanie z Serwisu, bez zmian ustawień przeglądarki, wyraziłeś na to zgody.
Dowiedz się więcej >

Zamknij