2026-07-14 18:04 Adrian Gałuszka , fot. Przemysław Szyszka

"Znaleźliśmy najlepsze rozwiązanie"

- Nie możesz starać się bezpośrednio kopiować cudzych pomysłów, zdecydowanie mocniej musisz skupiać się na swoim własnym zespole i narzędziach, które posiada - podkreśla asystent trenera Nielsa Frederiksena, Andy Parslow. Członek sztabu szkoleniowego Lecha Poznań opowiedział nam między innymi o swojej roli w Kolejorzu, minionych miesiącach w stolicy Wielkopolski oraz momentach, które do tej pory dały mu najwięcej satysfakcji przy pracy z Niebiesko-Białymi.

Niedawno minęło pół roku od przenosin do nowego kraju oraz miasta i startu pracy w innym środowisku. Jak z perspektywy czasu patrzysz na ten początek oraz sprawy, które zaskoczyły cię w tamtym momencie najmocniej?

- Przed przylotem do Polski miałem wyobrażenie o ludziach stąd, że są mocno zdystansowani i traktują obcokrajowców z lekką rezerwą. Rzeczywistość okazała się kompletnie odmienna. Zostałem tu przyjęty z całą możliwą serdecznością i życzliwością, każdy, kogo napotkałem na swojej drodze starał się mi pomóc i tyczy się to nie tylko mojej osoby, ale i mojej rodziny. To coś niesamowitego, bo znacząco ułatwiło moją pracę oraz pobyt tutaj szczególnie na początku. Co do samego Poznania, to miasto bardzo bezpieczne, czyste, czuję się w nim świetnie. W tym kontekście nie wiedziałem, czego się spodziewać, ale żyje się tu kapitalnie.

Pytam, bo twój początek w Lechu przypadł na obóz przygotowawczy w Abu Zabi, po którym wróciliście do Polski i praktycznie od razu zaczęliście grę co trzy dni, która potrwała praktycznie do końca marca. To wymagało najszybszej możliwej adaptacji także w kontekście wprowadzania swoich pomysłów?

- Zdecydowanie, ale powiedziałbym, że cały proces przebiegł dość sprawnie. Sam fakt, że zacząłem pracę od obozu był bardzo sprzyjający. W Anglii w tym okresie dołączyłbym do zespołu, a po trzech dniach gralibyśmy mecz, nie ma tam przerwy zimowej i zbyt dużo czasu na trening. W tym przypadku mowa o sytuacji, w której dało się odbyć tych jednostek wiele, rozegrać parę sparingów, zaimplementować tym samym pewne pomysły. Można było sobie pozwolić na ewaluację pewnych sytuacji bez straty cennych punktów w lidze. Dzięki nastawieniu sztabu oraz trenera Frederiksena otrzymałem tyle czasu na pracę z drużyną, ile potrzebowałem, a piłkarze pozostawali otwarci na nowe rozwiązania. To wszystko składało się w dobrą całość.

Jak pomocne okazało się doświadczenie z Championship w kontekście polskiej ekstraklasy?

- Od chwili, gdy podjąłem decyzję o dołączeniu do Lecha oglądałem tyle meczów polskiej ligi, ile tylko się dało. Patrzyłem na poszczególne drużyny, przyswajałem wiedzę, chciałem szybko zrozumieć te rozgrywki. Naiwnym byłoby myślenie, że mogę przenieść rozwiązania z Anglii do Polski bez jakichkolwiek korekt. Z czasem dostrzegałem coraz więcej podobieństw, jak w przypadku fizyczności, faz przejściowych czy sposobu, w jaki podchodzi się tu do stałych fragmentów. Wiedziałem, że jest wiele kwestii, które mogę wprowadzić także tutaj, ale wymagały one odpowiedniej adaptacji.

Czy potrafiłbyś wskazać moment, w którym po raz pierwszy poczułeś satysfakcję z wykonanej pracy? Albo mecz, który zapadł ci szczególnie w pamięci?

- Wyszczególniłbym dwa spotkania. Pierwsze z nich to zwycięstwo nad Górnikiem na wyjeździe, po które sięgnęliśmy po dwóch porażkach na start wiosny. Jedyny gol padł po rzucie rożnym po rozwiązaniu, które szlifowaliśmy, co też oczywiście stanowi część mojej pracy. Jedziesz na trudny teren, rywalizujesz z mocnym przeciwnikiem, przy wypełnionych trybunach i finalnie wygrywasz - to dało dużo satysfakcji. Nie chodzi jednak tylko o sam komplet punktów, ale także fakt, w jaki sposób broniliśmy w tym meczu. Było sporo dośrodkowań w naszej pole karne, kilka rzutów rożnych rywali do wybronienia, ale i brudnej roboty do wykonania. Zespół pokazał tego dnia, że umie to wszystko robić, że umie nie tylko grać pięknie, ale i dosłownie wyszarpać punkty. Widzieliśmy to później także przy okazji wyjazdu na Zagłębie Lubin.

Punktem zwrotnym było z kolei starcie w Poznaniu z Rakowem Częstochowa. Czuliśmy, że znajdujemy się w tym momencie na wznoszącej, że zbieramy dużo punktów i to też zrobiliśmy w tamtym spotkaniu po golu na wagę zwycięstwa w ostatnich minutach. To był pasjonujący mecz, w którym sytuacja zmieniała się co chwilę, a tego dnia po raz pierwszy z trybun Lecha oglądała moja cała rodzina, to na pewno uczyniło to wspomnienie jeszcze bardziej wyjątkowym.

Czy na podstawie ostatnich miesięcy pracy w Poznaniu dostrzegalne są pewne trendy odnośnie poprawy skuteczności stałych fragmentów gry w ataku czy obronie?

- Wnikliwie analizuje to nasz dział badawczy i wiem, że mocno obniżyliśmy w porównaniu do jesieni statystykę goli oczekiwanych przeciwnika po stałych fragmentach i wskoczyliśmy do czołówki ligi w tym względzie. To dane, które korespondują z moimi odczuciami odnośnie tego, w jaki sposób broniliśmy przy tego typu sytuacjach. Niedługo po moim dołączeniu do Lecha strzeliliśmy parę goli po stałych fragmentach w drugiej fazie. Wiemy, że nie jesteśmy najwyższym zespołem w lidze, dlatego ta kolejna faza już po dośrodkowaniu odgrywa takie znaczenie. Tak padły chociażby bramki na wyjeździe z Koroną czy u siebie z Rakowem. To nie są trafienia, po których spojrzysz i powiesz, że to gole bezpośrednio po stałym fragmencie, padły one po ponowieniu akcji. Tu kluczowa jest organizacja, przywiązywaliśmy do niej dużo uwagi, aczkolwiek i na tym polu czuję, że powinniśmy kreować więcej sytuacji.

Czujesz, że twoja rola w sztabie wykrystalizowała się już na dobre?

- Oczywiście biorę odpowiedzialność za stałe fragmenty, ale oprócz tego pracuję indywidualnie z zawodnikami, biorę czynny udział w zajęciach na boisku i moją rolą jest sprawowanie funkcji asystenta trenera. Od początku wejście do drużyny było dość naturalne, dzięki zimowemu zgrupowaniu, podczas którego mogłem poznać się z resztą sztabu, bo spędzaliśmy razem całe dnie. Najważniejszym zadaniem pozostawało, żeby pomagać zespołowi w osiąganiu jak najlepszych wyników, co starałem się robić na różne sposoby, nie tylko skupiając się na swojej działce. To świetna grupa ludzi, bardzo podoba mi się w niej to, że wiele rozmawiamy na każdy temat i nie brakuje przestrzeni do konstruktywnych dyskusji i różnych spojrzeń. Czuję się w niej bardzo dobrze, ale już musiałem zapowiedzieć, że nie będę w stanie zaprezentować w przyszłości mojej celebracji, na wzór tej po mistrzostwie, kolana mi na to nie pozwalają (śmiech).

Jak więc w porównaniu do tego pierwszego obozu z Lechem patrzysz na to letnie zgrupowanie, podczas którego dołączyłeś w trakcie drugiego tygodnia?

- Zarówno klub, jak i ja zrobiliśmy wszystko, by załatwić wszystkie formalności jak najszybciej, ale cała procedura mogła ruszyć dopiero niedługo po tym, jak podpisałem nową umowę z Lechem. Oczywiście, można było frustrować się całym procesem, ale wiedziałem, że ze swojej strony muszę skupiać się na wykonaniu jak najlepszej pracy. Uczestniczyłem online w praktycznie każdym spotkaniu sztabu i odprawie z drużyną, oglądałem wszystkie treningi i sparingi w okresie przygotowawczym. Łączyłem się z piłkarzami, by przekazywać swoje uwagi odnośnie poszczególnych zajęć czy meczów. Znaleźliśmy najlepsze rozwiązanie na wyjście z tej niełatwej sytuacji i doceniam także zachowanie reszty sztabu, który dołożył wszelkich starań, by boiskowo wdrożyć różne nowe pomysły. Czułem dużą wdzięczność za takie zachowanie, ale najmocniej cieszę się z tego, że już tu jestem.

Wracając na chwilę do stałych fragmentów, skąd czerpiesz inspirację co do nowych rozwiązań czy pomysłów, które możesz wprowadzić? Skupiasz się na konkretnych ligach czy drużynach, które mają w tym aspekcie podobną strukturę do Lecha?

- To zawsze zależy od zespołu, w którym się pracuje, punktem wyjściowym pozostaje więc nasza drużyna oraz materiał, którym dysponujemy. Przykładowo jeśli masz dwóch napastników, którzy nie biegają sporo na dużej intensywności, to będzie ci ciężko stosować wysoki pressing. Oczywiście, wydaje się, że najłatwiej byłoby obejrzeć ciekawe rozwiązanie w meczu Arsenalu i zrobić "kopiuj-wklej". Nie każda drużyna posiada jednak odpowiednią fizyczność czy wzrost i nie wywalczy dwunastu rzutów rożnych na mecz. Musisz patrzeć na to, co masz w zanadrzu oraz szukać pewnych trendów u rywala, które możesz wykorzystać na swoją korzyść. Najważniejsza pozostaje konsekwencja i spójność, w tym co robisz. Przy dużej liczbie meczów nie jesteś w stanie zmieniać swoich nawyków i sposobu pracy co spotkanie. To nie jest dobry pomysł także dla samych piłkarzy, wiązałoby się ze zbyt dużą liczbą pomysłów. Szukasz balansu między swoimi pomysłami i konsekwencją na bazie własnych silnych stron, a tym, co robi przeciwnik.

W obronie sprawa jest nieco mniej skomplikowana, bo z jednej strony nie masz kontroli nad rozwiązaniami rywala, ale możesz mieć własne określone zadania i starać się nimi wpływać na jego działania. Posiadamy swój pomysł, pozostaniemy agresywni w defensywie, w drugiej fazie dążymy do wypychania przeciwnika jak najszybciej, a broniąc rzuty wolne chcemy zostawać wysoko i wykorzystywać fazy przejściowe. Tak strzeliliśmy gola z GKS-em Katowice, po wygraniu drugiej piłki i szybko przechodząc do ataku, chcemy robić to częściej. Podsumowując to jednak, nie możesz starać się bezpośrednio kopiować cudzych pomysłów, zdecydowanie mocniej musisz skupiać się na swoim własnym zespole i narzędziach, które posiada.

Rozmawiał Adrian Gałuszka

Następne mecze

Czwartek 16.07 godz.19:00
Lech Poznań
vs |
Górnik Zabrze
Wtorek 21.07 godz.19:00
Aarhus GF
vs |
Lech Poznań

Polecamy

Newsletter

Zapisz się do newslettera

Więcej

KKS LECH POZNAŃ S.A.
Enea Stadion
ul. Bułgarska 17
60-320 Poznań

Infolinia biletowa:
tel.  61 886 30 30   (10:00-17:00)

Infolinia klubowa: Tel: 61 886 30 00
mail: lech@lechpoznan.pl
Biuro Obsługi Kibica

Korzystamy z plików cookies

Stosujemy pliki cookies, które są niezbędne do tego, aby osoby odwiedzające nasz serwis mogły korzystać z dostępnych usług i funkcjonalności. Używamy również plików cookies podmiotów trzecich, w tym plików analitycznych i reklamowych. Szczegołowe informacje dostępne są w "Polityce cookies". W celu zmiany ustawień należy skorzystać z opcji ZMIENIAM USTAWIENIA.

Akceptuję opcjonalne pliki cookies

Odrzucam opcjonalne pliki
cookies

Ustawienia prywatności

Niezbędne

Niezbędne pliki cookies umożliwiają prawidłowe wyświetlanie strony oraz korzystanie z podstawowych funkcji i usług dostępnych w serwisie. Ich stosowanie nie wymaga zgody użytkowników i nie można ich wyłączyć w ramach zarządzania ustawieniami cookies.

Reklamowe

Reklamowe pliki cookies (w tym pliki mediów społecznościowych) umożliwiają prezentowanie informacji dostosowanych do preferencji użytkowników (na podstawie historii przeglądania oraz podejmowanych działań,w serwisie oraz w witrynach stron trzecich wyświetlane są reklamy). Dzięki nim możemy także mierzyć skuteczność kampanii reklamowych KKS Lech Poznań S.A. i naszych partnerów.

W każdej chwili możesz zmienić lub wycofać swoją zgodę za pomocą ustawień dostępnych w ustawieniach prywatności.

Analityczne

Reklamowe pliki cookies (w tym pliki mediów społecznościowych) umożliwiają prezentowanie informacji dostosowanych do preferencji użytkowników (na podstawie historii przeglądania oraz podejmowanych działań,w serwisie oraz w witrynach stron trzecich wyświetlane są reklamy). Dzięki nim możemy także mierzyć skuteczność kampanii reklamowych KKS Lech Poznań S.A. i naszych partnerów.

W każdej chwili możesz zmienić lub wycofać swoją zgodę za pomocą ustawień dostępnych w ustawieniach prywatności.

Zapisz moje wybory