Andrzej Juskowiak był bohaterem drugiego w 2026 roku spotkania z cyklu Muzeum z Legendą. To dwukrotny mistrz Polski z Lechem Poznań jako piłkarz, potem wywalczył tytuł również jako trener. - No i dwukrotnie jako skaut, więc łącznie pięć razy - uśmiechał się świetny napastnik, który opowiadał nie tylko o całej piłkarskiej karierze, ale również o obecnym Kolejorzu, z którym nadal jest związany.
W środowe popołudnie w sali konferencyjnej Enea Stadionu przy Bułgarskiej pojawiło się 50 kibiców Lecha.
- Nasze spotkanie planowane jest zwykle na dwie godziny z małym okładem. Ale zarówno miesiąc temu, kiedy gościem był Marek Rzepka, jak i teraz znacznie przekroczyliśmy trzy godziny. Wynika to z pierwszej części, kiedy nasi fani mają możliwość zadawania pytań. I niezwykle cieszy nas ciekawość i dociekliwość, zwłaszcza młodych kibiców, którzy nie mają prawa pamiętać naszych bohaterów z boiska, a chcą się o nich dowiedzieć jak najwięcej. Duże wrażenie na młodzieży zrobiła np. informacja, że Pep Guardiola i Luis Enrique, których teraz znają jako świetnych trenerów, w 1992 roku zagrali w barwach Hiszpanii przeciwko Polsce w finale Igrzysk Olimpijskich w Barcelonie. Bardzo dziękujemy za ogromne zainteresowanie i chęć zgłębiania wiedzy historycznej o ukochanym klubie. W marcu zaprosimy na kolejne spotkanie, będziemy oczywiście o tym z odpowiednim wyprzedzeniem informować - mówi Maciej Henszel, menedżer ds. komunikacji i relacji z otoczeniem Lecha Poznań.
W pierwszej części na kibiców czekał poczęstunek, a potem trwająca tym razem blisko dwie godziny sesja pytań i odpowiedzi. Andrzej Juskowiak długo i wyczerpująco opowiadał o swojej karierze piłkarskiej, najważniejszych meczach i wydarzeniach.
- Jeśli miałbym wskazać swój największy sukces, to pewnie nie mówiłbym o tytule króla strzelców Ekstraklasy czy Igrzysk, mistrzostwach Polski czy srebrnym medalu olimpijskim, grze w kadrze narodowej, ale o tym, że byłem przygotowany i mogłem grać na najwyższym poziomie przez tak wiele lat. Rywalizowałem w Polsce, Portugalii, Grecji i Niemczech. Najlepsi piłkarze, z którymi grałem w drużynie? Tutaj wskazałbym na pewno Luisa Figo. Z kolei z tych, którzy grali przeciwko mnie, to pierwszy przychodzi mi do głowy Rui Costa. Obaj to świetni Portugalczycy, z niesamowitym zmysłem do gry kombinacyjnej - opowiadał.
W 1990 roku był królem strzelców Ekstraklasy, zdobył też bramkę w ostatniej kolejce przy Łazienkowskiej w Warszawie przeciwko Legii (1:1). Było to trafienie na wagę tytułu mistrza Polski. - Brzydki gol, zresztą podobnego strzeliłem w barażach z Danią o Igrzyska w Zabrzu, kiedy potrzebowaliśmy remisu i wyrównałem. Także można powiedzieć, że dwie najważniejsze moje bramki nie były zbyt urodziwe - uśmiechał się Andrzej Juskowiak, który później jako trener był w sztabie Jacka Zielińskiego, kiedy Kolejorz sięgał po majstra w 2010 roku. Pracował wówczas m.in. z młodym Robertem Lewandowskim. - Tutaj taka ciekawostka, że na przykładzie Roberta i Tomka Mikołajczaka było widać, czym różni się piłkarz treningowy od meczowego. Tomek często na zajęciach robił niesamowite rzeczy, a w spotkaniach mu nie wychodziło, za to Robert odwrotnie. Kiedy przychodziła walka o punkty, to stawał się niesamowicie skuteczny. Robert w kapitalny sposób się rozwinął i do dziś prezentuje się fizycznie kapitalnie. Pomogło mu na pewno to, że jako junior nie był nadmiernie eksploatowany i do Ekstraklasy wszedł dopiero jako 21-latek - przyznał nasz bohater.
Potem rozdał mnóstwo autografów i zrobił sporo zdjęć z kibicami. Fani mogli również pozować z oryginalnym pucharem za Mistrzostwo Polski z 2025 roku. Na koniec cała grupa zwiedziła Muzeum Lecha, w którym znajduje się m.in. medal Andrzeja Juskowiaka za tytuł wywalczony z Kolejorzem w 1992 roku. Zapraszamy w marcu na kolejne spotkanie Muzeum z Legendą, o szczegółach będziemy informować.
Korona Kielce
Lech Poznań
Zapisz się do newslettera