Chwilę po godzinie 9:00 zawodnicy Lecha Poznań wystartowali z Ławicy na rewanżowy mecz 3. rundy eliminacji Ligi Europy. Kolejorz samolotem czarterowym poleciał do Portu Lotniczego Vágar, gdzie zameldował się po ponad siedmiu godzinach lotu, bo w międzyczasie musiał zatrzymać się w norweskim Bergen.
To była inna podróż niż dotychczasowe, które Lech Poznań odbywał przy okazji meczów europejskich pucharów. W środę Niebiesko-Biali mieli wylecieć po godzinie 14:00 do Vágar, jednak przez złe warunki pogodowe wrócili do swoich domów i w czwartek od rana, czyli w dniu rozgrywania spotkania, ponownie próbowali udać się na Wyspy Owcze. To im się udało, bo chwilę po godzinie 9:00 otrzymali zielone światło na start.
Nasz wylot na Wyspy Owcze opóźnia się. Jest duża mgła nad portem lotniczym Vágar i możliwy jest scenariusz, że lot zostanie przeniesiony na jutro rano. Nie ma na razie żadnych decyzji dotyczących przełożenia meczu.
— Lech Poznań ⭐️ (@LechPoznan) August 12, 2026
Poniżej trener Frederiksen krótko tłumaczy sytuację ???????? pic.twitter.com/gfi1dChSQu
Wróćmy jeszcze na chwilę do środowych działań, bo te odbyły się wyjątkowo na Enea Stadionie. Najpierw Kolejorz spotkał się na stadionie chwilę po godzinie 9:00 na wspólnym śniadaniu i później odbył wszystkie niezbędne aktywności medialne, które są planowane przed meczami europejskich pucharów. Przed 10:00 Antoni Kozubal i trener Niels Frederiksen spotkali się z przedstawicielami mediów, by odpowiedź na pytania dotyczące najbliższego rywala, gry na sztucznej murawie oraz sytuacji kadrowej.
Później o godzinie 11:00 Niebiesko-Biali odbyli ponad godzinną jednostkę treningową, która przez pierwsze piętnaście minut była otwarta dla przedstawicieli mediów. Lech TV przeprowadziło zresztą krótką transmisję z zajęć i opowiedziało m.in. o zawodnikach, którzy nie mogą być brani pod uwagę przy okazji rewanżowego meczu na Wyspach Owczych.
Później Lechici po 13:30 udali się autokarem na lotnisko Poznań-Ławica, z którego po godzinie miał wystartować samolot czarterowy linii Comlux prosto na Wyspy Owcze. Tak się jednak nie stało ze względu na złe warunki pogodowe w miejscu docelowym. Niebiesko-Biali wrócili do domów i następnego dnia dokładnie o 9:12 wystartowali do Portu Lotniczego Vágar, w którym powinni zameldowali się przed godziną 11:00 czasu lokalnego. Należy pamiętać o tym, że na Wyspach cofamy czas o godzinę.
Tak się jednak nie stało, bo warunki były na tyle trudno, że podjęto decyzję o międzylądowaniu w norweskim Bergen. Po kilku godzinach przerwy Kolejorz o 15:10 podjął kolejną próbę dotarcia na Wyspy Owcze. Na szczęście Niebiesko-Biali bezpiecznie wylądowali w Vágar o 16:30 czasu polskiego.
KÍ Klaksvík
Lech Poznań
Widzew Łódź
Lech Poznań
Zapisz się do newslettera