W tydzień obrońca Lecha Poznań Robert Gumny podwoił swój dorobek strzelecki w pierwszej drużynie Lecha Poznań. Zdobył bowiem dwie bramki z rzędu - ustalającą wynik pierwszego meczu z FC Thun na rekordowe 7:0, a także otwierającą rezultat rewanżu w Szwajcarii (2:2). - Ostatnio jakoś odnajduję się w tych sytuacjach podbramkowych i piłka mnie znajduje - uśmiecha się doświadczony już zawodnik.
Warto odnotować, że jest pierwszym Lechitą, który zaliczył trafienie w wyjazdowym starciu w Szwajcarii. Do tej pory bowiem w trzech spotkaniach to się nie udało. W 2008 roku było bowiem 0:0 z Grasshopper Club Zurich, a w 2015 - 0:1 i 0:2 z FC Basel. Teraz natomiast mieliśmy remis 2:2, co przy pogromie z Bułgarskiej dało wynik dwumeczu aż 9:2.
- Ważne, że ten gol na 1:0 dla nas padł w miarę szybko. Bo to troszkę odebrało tlen naszym przeciwnikom. Mieliśmy w tym starciu bardzo, bardzo ciężkie warunki. Zarówno pogodowe, jak i te związane z murawą. Ta płyta? Powiem tak: jak najdalej od tych syntetycznych nawierzchni. Na tej piłka raz hamuje, raz się ślizga, zmienia kierunek, dziwnie zachowuje się po koźle. Ciężko przewidzieć, co się stanie. Drużynom, które nie mają z tym do czynienia na co dzień, sprawia to duże problemy. Sam to odczuwałem, bo było w mojej grze dużo niedokładności. Nie chcę powiedzieć, że osiągnęliśmy dziś dobry wynik, bo wychodzimy na boisko, żeby wygrywać. Ale w dwumeczu byliśmy o klasę lepszym zespołem - opowiada Robert Gumny.
Swojego pierwszego gola dla pierwszej drużyny strzelił w grudniu 2018 roku w śnieżnych, mroźnych warunkach na wyjeździe w Ekstraklasie przeciwko Zagłębiu Sosnowiec (6:0). A drugiego i do ubiegłego tygodnia ostatniego w lipcu 2020 w trakcie pandemii koronawirusa w rywalizacji przy Bułgarskiej z Lechią Gdańsk (3:2). Co ciekawe, wtedy też w tydzień zaliczył dwa trafienia, bo dołożył wcześniej bramkę z Resovią Rzeszów (2:0) w drugiej drużynie w rozgrywkach drugoligowych. Teraz w pierwszym zespole w osiem dni podwoił swój dorobek.
- Ostatnio jakoś odnajduję się w tych sytuacjach podbramkowych i piłka mnie znajduje - uśmiecha się prawonożny obrońca, który wraz z kolegami awansował do fazy ligowej Ligi Europy. - To, co się wydarzyło z Aarhus, bardzo nas bolało. Ale no wydarzyło się i teraz już nie ma sensu do tego wracać. Trzeba żyć tym, co przed nami. W tym roku zagramy w Lidze Europy, czyli w mocniejszym pucharze niż rok temu. Zrobiliśmy krok naprzód. Tam są naprawdę poważne marki. Przyjedzie na Bułgarską kilka fajnych zespołów i my też pojedziemy do dobrych drużyn. To jest fajne, bo będzie można się wykazać i sprawdzić z najlepszymi, a o to chodzi w piłce. To będzie dobry sprawdzian dla nas - podsumowuje Gumny.
Widzew Łódź
Lech Poznań
Zapisz się do newslettera