2020-11-20 14:19 Wiktoria Łabędzka , fot. Przemysław Szyszka

Styl, który cieszy się uznaniem

"Lech gra o coś więcej niż punkty, o coś znacznie cenniejszego niż dźwignięcie się w rankingu UEFA. O to, żeby zmienić rozumienie piłki nożnej w Polsce, odnalezienie esencji i pokazać, że polski zespół nie musi ograniczać się do prostoty" - to przykładowy komentarz odnoszący się do stylu prezentowanego przez Lecha Poznań. Ten bowiem zachwyca wielu, szczególnie w Lidze Europy, co wzbudza wiele pozytywnych opinii.

Lech ponownie gości w Europie. Choć droga wymagała wiele poświęceń, w nawiązaniu do słów piosenki "Nie idziesz sam", warto było czekać. Osiągnięcie poznaniaków nie umknęło uwadze mediów oraz ekspertów, którzy po awansie nie szczędzili pozytywnych słów. Czas na "danie główne", czyli zmagania w grupie. Czas, żeby popularny #ŻurawBall poznały także ekipy Starego Kontynentu.

Starcie z SL Benfica rozpoczynało przygodę, a zarazem miało ukazać rzeczywiste możliwości Lecha w Lidze Europy. I choć lizbończycy to uznana marka o mocarskich zapędach, niebiesko-biali się nie ustraszyli. - Lech za to na inaugurację zmagań grupowych wyszedł niczym na zwykły mecz ligowy. Chciał prowadzić grę, budował ciekawe akcje, czego najlepszym przykładem było rozegranie piłki przy pierwszym golu - pisze na łamach TVP Sport, Maciej Łuczak. Zachwytów w sieci nie brakowało, lecz trudno się im dziwić. Ostateczny wynik może mylić, ponieważ gra gospodarzy naprawdę mogła się podobać.

- Oto styl reprezentowany przez Lecha za trenera Żurawia. Oczywiście, porażki chwały nie przynoszą, ale jeśli już trzeba je ponosić, niech odbywa się to w ten sposób. Poznaniacy nie przestraszyli się, nie okopali, by pokornie prosić o najniższy wymiar kary. Nie, oni wyszli na bitwę i szukali wymiany ciosów. Tak grającej polskiej drużyny w europejskich pucharach dawno już nie widzieliśmy - zaznacza redaktor Przeglądu Sportowego, Mateusz Janiak.

Postawa niebiesko-białych nie umknęła także portugalskim mediom. - W tym meczu mogło się wszystko wydarzyć, a końcowy wynik nie odzwierciedla przebiegu całego spotkania, w którym gospodarze nie odstawali wyraźnie od graczy Benfiki - ocenia komentator SIC. - Gospodarze tracą gole, ale zaraz się podnoszą i ruszają do walki odrabiając straty - można przeczytać opinię innego dziennikarza.

Co szczególnie zwracało uwagę, to nutka niedosytu, ale również nadziei. - Na tym nie można poprzestać, bo po latach nikt nie będzie pamiętał o grze, a o zaskakujących rezultatach. Dlatego oby to było paliwo napędowe do czegoś większego - czytamy na newonce.sport. Następnym przystankiem lechitów było Glasgow. I tu potrafili zaskoczyć, choć zaprezentowali zupełnie inny styl. Dzięki temu długo skutecznie utrudniali grę przeciwnikom, lecz niestety to nie wystarczyło. - Musieliśmy dziś ciężko pracować, bo graliśmy przeciwko bardzo dobrej drużynie. Udało nam się wygrać, chociaż Lech też miał swoje sytuacje - można było usłyszeć z ust samego Stevena Gerarda. Znów nie brakowało krzepiących słów, ale żeby zbierać następne pozytywne opinie niezbędne były punkty. - Lech Poznań w Lidze Europy gra futbol na TAK. Jedynym minusem po dwóch meczach w fazie grupowej jest zero punktów na koncie. Do tego ewentualnie można się przyczepić - wspomina Artur Wichniarek.

I wreszcie: udało się! Oczekiwane punkty i zwycięstwo w bardzo dobrym stylu, gdy stawką meczu było przysłowiowe "być albo nie być" w walce o awans. - Doskonale, że Lech tak dobrą grę potwierdza kolejnymi golami. Iść za ciosem, dalej za ciosem - pisze komentator Eleven Sport, Sebastian Chabiniak. - 3:1 ze Standardem Liège. To naprawdę brzmi świetnie. Ktoś może powiedzieć: oj tam, Belgowie byli osłabieni, szczególnie odbiło się to na ich linii defensywnej - ale co z tego? Benfica nie pytała, dlaczego nie gra Šatka, Rangersi nie martwili się o zdrowie Tiby i nie wysłali mu bombonierki. Rywale wykorzystali te luki, podobnie Lech dziś. Na tym poziomie to też trzeba umieć, na sentymenty będzie czas później - podsumowuje Paweł Paczul z weszlo.com. Radość ze zwycięstwa poznaniaków była przeogromna, a gratulacje płynęły z wielu stron.

Na koniec przytoczmy tytuł tekstu Kacpra Kozłowskiego z portualu igol.pl na kilka godzin przed meczem z Charleroi SC: "Lech, czyli układanka Dariusza Żurawia, w której wszystko do siebie pasuje".

Następne mecze

Czwartek 26.11 godz.21:00
Standard Liège
vs |
Lech Poznań
Poniedziałek 30.11 godz.18:00
Lechia Gdańsk
vs |
Lech Poznań

Polecamy

Newsletter

Zapisz się do newslettera

Więcej

KKS LECH POZNAŃ S.A.
ul. Bułgarska 17
60-320 Poznań

Infolinia biletowa:
tel. 602-368-268 (10:00-17:00)
tel. 602-368-369 (10:00-17:00)

Tel: 61 886-30-00
mail: lech@lechpoznan.pl
Biuro Obsługi Kibica

Chcemy, aby korzystanie z naszych stron było dla Ciebie przyjazne. W tym celu staramy się dopasować treści oraz prezentowane reklamy do Twoich zainteresowań i preferencji. Jest to możliwe dzięki przechowywaniu w Twojej przeglądarce plików cookies oraz przetwarzaniu gromadzonych za ich pośrednictwem danych osobowych przez nas i naszych partnerów. Przez dalsze, aktywne korzystanie z Serwisu, bez zmian ustawień przeglądarki, wyraziłeś na to zgody.
Dowiedz się więcej >

Zamknij