2019-07-12 09:39 Mateusz Jarmusz , fot. Przemysław Szyszka

"Marzyłem o powrocie do Lecha"

Przed rozpoczęciem przygotowań do kolejnego sezonu PKO Ekstraklasy do sztabu szkoleniowego Lecha Poznań dołączył trener Dariusz Skrzypczak. Przez wiele lat był związnay piłkarsko z Kolejorzem, ale całą swoją karierę trenerską spędził w Szwajcarii. W jakich klubasz szkolił? Z jakim polskim trenerem współpracował przez jakiś czas? Jakich znanych szwajcarskich piłkarzy prowadził w swoich drużynach? Tego wszystkiego dowiecie się z rozmowy z nowym szkoleniowcem niebiesko-białych.

Kiedy w pana głowie zakiełkowała myśl, żeby po zakończeniu kariery sportowej zostać trenerem?

- Miało to miejsce w 1993 roku, zanim jeszcze wyjechałem do Szwajcarii. Trenerem instruktorem przy poznańskim Okręgowym Związku Piłki Nożnej był nieżyjący już Wojciech Wąsikiewicz i właśnie wtedy podjąłem decyzję, żeby zrobić uprawnienia instruktora piłki nożnej. Było to podyktowane tym, że już wtedy myślałem o tym co będę robił po zakończeniu kariery. Po latach w Szwajcarii było tak, że wielu kolegów zakładało swoje firmy lub zostawali np. pracownikami naukowymi, a ja wybrałem drogę trenerską. Wtedy zastanawiałem się, gdzie mam to zrobić. Czy w Polsce, czy w Szwajcarii?

I jaka była decyzja?

- Ze względu na dzieci zostaliśmy za granicą i chcieliśmy tam być do momentu aż zdobędą one pełne wykształcenie i zawód. Poza tym w tamtym okresie szwajcarska piłka nożna była bardzo ciekawa. Wprowadzano wtedy jednolite szkolenie dla trenerów i piłkarzy i ciekawiło mnie na czym to będzie polegać. Już w latach 90-tych edukowano trenerów pod konkretny styl trenowania, aby oni następnie przekazywali tę wiedzę zawodnikom z różnych regionów kraju. Szwajcaria nie miała wielkich tradycji piłkarskich, znaleźli na siebie pomysł i to mnie bardzo zaciekawiło. Wszystko zaczęło się od awansu na mundial w Stanach Zjednoczonych w 1994 roku. Następnie zostali mistrzami Europy do lat 16, a w późniejszym okresie mistrzami świata do lat 17. Pokazuje to, że w bardzo krótkim czasie szwajcarska piłka zaliczyła duży rozwój.

Cały proces "stawania" się trenerem rozpoczął pan po zakończeniu gry w piłkę?

- Nie, w Szwajcarii jest bardzo podobny system jak w Polsce, a więc zanim zdobędzie się najwyższe uprawnienia trzeba przejść kilka szczebli szkolenia, zaczynając od trenowania dzieci. Jeżeli przechodzi się wszystkie etapy to cały cykl trwa ok. dziewięciu lat. Zapoczątkowałem go jeszcze grając w piłkę.

W jakim klubie rozpoczynał pan pracę jako trener?

- Pierwsze uprawnienia zdobywałem jeszcze jako zawodnik FC Aarau, ponieważ wystarczyło, żebym prowadził zajęcia raz, dwa razy, w tygodniu. Natomiast później pracowałem jako asystent w drużynie U-17. Następnie nastąpił moment zawahania co robić dalej, ponieważ w Aarau już nie mogłem pokonywać kolejnych szczebli trenerskich. Ostatecznie wróciłem do wszystkiego w 2003 roku. Wtedy odchodziłem z Aarau i zaczynałem myśleć o pracy z zespołami juniorskimi oraz seniorskimi. Zostałem grającym trenerem w zespole z klasy okręgowej FC Hochdorf i tam byłem nieco ponad rok, a następnie zapisałem się na kurs umożliwiający zdobycie kolejnego etapu przygotowania trenerskiego. Równocześnie dostałem propozycję ponownego zostanie grającym trenerem, ale tym razem z drużyny występującej na wyższym poziomie ligowym, czyli do trzecioligowego FC Langenthal. Wtedy udało mi się zdobyć takie uprawnienia, że następnie mogłem starać się o przyjęcie na kurs instruktora, czyli ostatniego szczebla przed UEFA PRO. Jednak, żeby się na niego dostać trzeba wykazać się prowadzeniem zespołów juniorskich przez co najmniej dwa lata. Wtedy nadarzyła się okazja, żebym przejął zespół U-16 w FC Aarau. Z nimi pracowałem w latach 2007-2009 i ten czas dał mi dużo jeżeli chodzi o mój rozwój trenerski i pracę z zawodnikami nad taktyką, techniką i osobowością.

Mocno się trener związał z drużyną z Aarau.

- Prawda, ale po tych dwóch latach pojawiła się propozycja prowadzenia drużyny U-16 w FC Luzern. Okazało się, że na kurs instruktora jest bardzo długa kolejka oczekujących, dlatego powiedzieli mi, że mam robić swoje i cierpliwie czekać. Po roku udało mi się na niego dostać, a w tym czasie pracowałem już w FC Luzern, gdzie miałem perspektywy na objęcie zespołu U-21. Jednak jak się okazało nie doczekałem tego momentu, ponieważ dostałem propozycję od mojego kolegi Ryszarda Komornickiego, który został trenerem drugoligowego FC Wohlen i zaproponował mi rolę jego asystenta. Miało to miejsce pod koniec 2011 roku. Wtedy mogłem popracować na poziomie seniorskiej piłki w bardzo profesjonalnym klubie. Ostatecznie udało nam się utrzymać ten zespół w lidze, ponieważ w momencie objęcia przez nas byli oni w strefie spadkowej. Jednak na koniec sezonu prezes klubu stwierdził, że ma inną wizję swojej drużyny i musieliśmy się pożegnać.

Ale z tego co wiem współpraca z trenerem Komornickim nie zakończyła się na tym etapie?

- Nie, przez jakiś czas razem szukaliśmy zatrudnienia i pojawiła się propozycja z pierwszoligowego FC Luzern. Tam byliśmy wspólnie prawie cały rok, niestety ostatecznie nasz kontrakt nie został przedłużony. Jednak patrząc na mój rozwój to po kolei, cały czas, piąłem się po tych szczeblach drabinki trenerskiej. Następnie Ryszard Komornicki poszedł swoją drogą, a ja poszedłem swoją i prowadziłem zespoły trzecioligowe w Szwajcarii, tak jak ostatnio FC Solothurn, gdzie niestety dwa razy w barażach nie udało nam się awansować do drugiej ligi. Równocześnie robiłem licencję UEFA PRO w Polsce. Po doświadczeniach ze szwajcarską piłką, chciałem zobaczyć jak wygląda to obecnie w moim kraju.

Widział pan duże różnice?

- Tak, nie będę mówił co jest lepsze, czy gorsze, ale te różnice wynikają głównie z tego, że są to dwie zupełne inne mentalności i podejścia do piłki nożnej. Osobiście jestem bardzo zadowolony z tego, że mogę mieć w sobie mieszankę tych podejść. Ostatecznie w 2018 roku zdobyłem licencję UEFA PRO, a więc zakończyłem proces, który rozpoczął się wiele lat temu. Tak naprawdę od początku marzyłem o powrocie do Lecha Poznań i telefon od prezesa Piotra Rutkowskiego bardzo mnie ucieszył. Były to krótkie, ale bardzo konkretne rozmowy i dzisiaj jestem tutaj gdzie od niepamiętnych czasów chciałem być.

Czy przez te lata pracy w Szwajcarii pracował pan z zawodnikami, którzy później weszli na poziom międzynarodowy?

- Mogę tu wymienić np. Renato Steffena, czyli napastnika, który obecnie jest piłkarzem VfL Wolfsburg i ma za sobą występy w reprezentacji swojego kraju. Poza tym prawy obrońca Silvan Widmer, który jest piłkarzem FC Basel, a wcześniej grał przez kilka lat we włoskim Udinese. Było też kilku zawodników, którzy regularnie występowali na poziomie ekstraklasy szwajcarskiej np. Loris Benito, który przez kilka lat reprezentował barwy Young Boys. Jednak przez te cztery lata pracy z zespołami U-16 regularnie miałem w swoich zespołach reprezentantów Szwajcarii w swoich kategoriach wiekowych, których los różnie dalej się potoczył.

Czy przez te lata śledził pan rozgrywki ekstraklasy?

- W miarę możliwości starałem się to robić. Skoro cały czas w głowie miałem powrót do Lecha Poznań to musiałem być na bieżąco, żeby być przygotowanym. Musiałem wiedzieć jaki jest poziom ligi, jak wyglądają stadiony, jakie jest zainteresowanie spotkaniami. W dobie Internetu jest to bardzo ułatwione.

To na zakończenie chciałbym nawiązać do kończącego się zgrupowania w Opalenicy. Uważa trener, że Lech Poznań jest gotowy na ekstraklasę?

- My jeszcze mamy tak naprawdę tydzień przygotowań i ten proces szykowania gotowości jest rozciągnięty w czasie. Na dzień dzisiejszy udało nam się dużo zrealizować i na ten moment wszystko idzie w dobrym kierunku. Mamy do czynienia z różnymi trudnościami, mikrourazami itd. ale tak samo jest w każdym innym ligowym zespole. Działamy, reagujemy i robimy swoje.

Rozmawiał Mateusz Jarmusz

Następne mecze

Sobota 07.12 godz.17:30
Lech Poznań
vs |
ŁKS Łódź
Sobota 14.12 godz.17:30
Śląsk Wrocław
vs |
Lech Poznań

Polecamy

Newsletter

Zapisz się do newslettera

Więcej

KKS LECH POZNAŃ S.A.
ul. Bułgarska 17
60-320 Poznań

Infolinia biletowa:
602-368-268 (9:00-17:00)
602-368-369 (9:00-17:00)

Tel: 61 886-30-00
mail: lech@lechpoznan.pl
Biuro Obsługi Kibica

Reklama
 

Chcemy, aby korzystanie z naszych stron było dla Ciebie przyjazne. W tym celu staramy się dopasować treści oraz prezentowane reklamy do Twoich zainteresowań i preferencji. Jest to możliwe dzięki przechowywaniu w Twojej przeglądarce plików cookies oraz przetwarzaniu gromadzonych za ich pośrednictwem danych osobowych przez nas i naszych partnerów. Przez dalsze, aktywne korzystanie z Serwisu, bez zmian ustawień przeglądarki, wyraziłeś na to zgody.
Dowiedz się więcej >

Zamknij