W spotkaniu 2. rundy Pucharu Polski trzech wychowanków Lecha Poznań zadebiutowało w pierwszej drużynie Kolejorza. Mateusz Pruchniewski oraz Piotr Bartczak dostali szansę w wyjściowej jedenastce, natomiast Eryk Śledziński pojawił się na murawie po przerwie.
Mistrzowie Polski są w trakcie niezwykle intensywnego okresu, podczas którego rywalizowali w PKO BP Ekstraklasie, Lidze Europy oraz Pucharze Polski. I to właśnie w tych ostatnich rozgrywkach zespół Kolejorza zmierzył się z Siarką Tarnobrzeg, a trener Niels Frederiksen postawił po raz pierwszy na trzech wychowanków Lecha Poznań. Mateusz Pruchniewski od obecnego sezonu jest drugim bramkarzem Niebiesko-Białych i rywalizuje o podstawową jedenastkę z Mateuszem Lisem. 19-latek w spotkaniu z ekipą z Podkarpacia zagrał pełne 90 minut i ma za sobą kilka udanych interwencji.
- O debiucie dowiedziałem się dzień przed meczem. Nie odczuwałem stresu, bardziej ekscytację i chęć pokazania swoich umiejętności, bo długo na to czekałem. Po losowaniu spodziewałem się, że będzie to takie spotkanie, gdzie nie będę mieć zbyt dużo sytuacji. Debiut jednak słodko-gorzki, ale mam nadzieję, że tych moich meczów w Lechu będzie więcej - podsumowuje bramkarz.
W pierwszym składzie mecz z Siarką rozpoczął również Piotr Bartczak. Lewy obrońca od pewnego czasu siadał na ławce rezerwowych mistrzów Polski, a w środę miał okazję spędzić na murawie 73 minuty. 17-latek dał się poznać z odpowiedzialnej gry w defensywie i popisał się kilkoma odbiorami piłki na własnej połowie. - Kiedy dowiedziałem się, że wyjdę od początku czułem lekkie oszołomienie oraz stres, ale z każdą godziną byłem coraz bardziej spokojny. Marzyłem o tym momencie od dziecka i jest to dla mnie niesamowity moment. Jestem zadowolony z tego jak grałem w defensywie, ale w ofensywie mogłem dać drużynie więcej - opowiada obrońca.
Tuż po przerwie na murawie pojawił się natomiast Eryk Śledziński, który zastąpił Luisa Palmę. Skrzydłowy ma za sobą udane tygodnie w drugim zespole Lecha Poznań, a w ostatniej kolejce Betclic 3. Ligi popisał się pięknym golem w potyczce z Wikędem Luzino. 18-latek w poniedziałek był już natomiast w Woli Chorzelowskiej, gdzie przygotowywał się z pierwszą drużyną do starcia z Siarką Tarnobrzeg. Pomocnik po wejściu na boisko stoczył parę pojedynków szybkościowych i tym samym sprawił defensorom gospodarzy spore problemy.
- Zakładałem, że pojawię się na boisku przy dobrym wyniku, stąd też miłe zaskoczenie, że dostałem szansę przy bezbramkowym remisie. Starałem się pomóc zespołowi jak mogłem, mieliśmy plan grać lewą stroną, żebym mógł wdawać się w pojedynki jeden na jeden z obrońcą i parę razy mi się to udało. Jestem bardzo szczęśliwy, że mogłem zadebiutować w Lechu, bo było to moje marzenie od dziecka. Gram w tym klubie od dwunastu lat i jestem dumny, że miałem okazję zagrać w pierwszym zespole - mówi Eryk Śledziński.
SL Benfica
Lech Poznań
Zapisz się do newslettera