Drugi zespół Lecha Poznań zremisował w Szczecinie z rezerwami Pogoni Szczecin 2:2 w 28. kolejce grupy drugiej III ligi piłkarskiej. Gole dla Kolejorza strzelili Patryk Prajsnar oraz Karol Delikat.
Derby drugich zespołów - tak można określić starcie, do jakiego doszło w sobotnie południe na jednym z bocznych boisk stadionu Pogoni. Tydzień wcześniej na głównej arenie w PKO BP Ekstraklasie Kolejorz wygrał rywalizację pierwszych ekip 2:1. W III lidze Lechici chcą znaleźć się jak najwyżej w tabeli, natomiast gospodarze dramatycznie bronią się przed spadkiem. Bardzo potrzebowali punktów.
Nic dziwnego, że ruszyli do huraganowych ataków. I to określenie odnosi się też do warunków pogodowych. Bo, co prawda, świeciło słońce, ale towarzyszyły piłkarzom przy tym mocne podmuchy wiatru, który sprawiał spore psikusy. Portowcy szybko objęli prowadzenie po zagraniu ze środka pola ruszył Adam Frączczak, który wbiegł w szesnastkę i płaskim strzałem pokonał Wiktora Obrębskiego. Ciężar na swoje barki wziął najbardziej doświadczony zawodnik, 38-latek z przeszłością w Ekstraklasie.
Drużyna trenera Macieja Wilusza potrafiła jednak szybko wrócić do gry. Jeszcze przed upływem kwadransa był remis. Igor Stankiewicz przedarł się prawą stroną i wyłożył do Patryka Prajsnara, który uprzedził obrońcę i bez przyjęcia kopnął pod poprzeczkę. To nie był mecz, który obfitował w wiele spięć podbramkowych. Wiatr robił swoje i był dodatkowym przeciwnikiem. A jednak przed przerwą Niebiesko-Biali potrafili strzelić gola na 2:1. Znów asystę zaliczył Stankiewicz, który zagrał do Karola Delikata, ten przyjął tyłem do bramki, po czym z półobrotu kopnął prosto do siatki obok zaskoczonego golkipera.
Po zmianie stron Lechici zagrali mądrze. Starali się długo utrzymywać przy piłce, co wybijało z rytmu Pogoń dążącą do wyrównania. Kolejne ataki gospodarzy były rozbijane przez skutecznie funkcjonującą defensywę. Najlepszą okazję do podwyższenia goście mieli kilka minut przed końcem, kiedy Stankiewicz był gotowy z metra wepchnąć do siatki piłkę, ale po dograniu do niego trącił piłkę bramkarz i futbolówka przeleciała za plecami skrzydłowego. I to się niestety zemściło, bo niepilnowany w środku pola karnego Mateusz Bartkowiak mocnym strzałem wyrównał na 2:2. Skończyło się zatem podziałem punktów.
Bramki: Adam Frączczak (7.), Mateusz Bartkowiak (84.) - Patryk Prajsnar (13.), Karol Delikat (41.)
LECH II POZNAŃ: Wiktor Obremski - Filip Tokar, Maciej Wichrowski, Karol Kalata, Maksym Pietrzak - Patryk Prajsnar, Sammy Dudek, Karol Delikat (77. Filip Warciarek) - Igor Stankiewicz, Olaf Osowski (46. Miłosz Noski), Tymoteusz Gmur (82. Piotr Bartczak).
Motor Lublin
Lech Poznań
Zapisz się do newslettera