Piłkarz, który z FC Barceloną wygrał na hiszpańskim podwórku każde trofeum, trener z bogatą przeszłością w Premier League czy jeden z najbardziej perspektywicznych argentyńskich skrzydłowych. Tradycyjnie przed meczem Ligi Europy z udziałem Lecha Poznań przedstawiamy wybrane postacie z ekipy najbliższego przeciwnika Kolejorza, a dziś na tapet wzięliśmy 38-krotnych mistrzów Portugalii, SL Benfikę.
Przed trwającym sezonem 49-letni Portugalczykowi przyszło wejść w buty słynnego José Mourinho, który powrócił na ławkę Realu Madryt. Mający wielkie aspiracje klub ze stolicy zdecydował się sięgnąć po człowieka, który jadł chleb z niejednego trenerskiego pieca. Urodzony w Lizbonie szkoleniowiec zaczynał pracę w tej roli w Estoril, wypływając na szerokie wody i otrzymując w rezultacie angaż w jednym z krajowych gigantów, Sportingu CP. Z nim zdobył Puchar Portugalii, a kolejne trofeum do gabloty dołożył już w Grecji, zdobywając mistrzostwo z Olympiakosem w roku 2016. Swoją karierę kontynuował na Wyspach Brytyjskich w Hull City, Watfordzie, Evertonie oraz londyńskim Fulham. Ten ostatni zespół poprowadził w ponad 200 meczach, wywalczył z nim awans do Premier League w rozgrywkach 2021/22 oraz rywalizował z powodzeniem w jednej z najbardziej wymagających lig Starego Kontynentu przez cztery sezony. Od chwili objęcia Orłów Silva deklarował, że chce stworzyć zespół dominujący oraz nadający ton wydarzeniom boiskowym. Tamtejsze media podkreślają, że o ile ten proces jest w dalszym ciągu w toku, to już można w poczynaniach Benfiki stwierdzić poprawę jej postawy w ofensywie, co przekłada się na większą liczbę kreowanych szans i strzelonych goli.
Jedną z pierwszych decyzji Silvy było powierzenie opaski kapitańskiej 30-letniemu Norwegowi, który zawodnikiem 38-krotnych mistrzów Portugalii pozostaje od czterech sezonów. Już jako nastolatek cieszył się w ojczyźnie z sensacyjnego zdobycia pucharu z IL Hødd, a jego ówczesna ekipa znajdowała się wtedy na zapleczu norweskiej ekstraklasy. Dalsza droga Aursnesa wiodła bardzo harmonijnie, bo po ponad pięciu latach w Molde przyszedł czas na transfer do Holandii, do Feyenoordu Rotterdam, a po kolejnej kampanii przeprowadzkę na Półwysep Iberyjski. Na nim budował konsekwentnie swoją pozycję, przyczynił się do tytułu w roku 2023 i pozostawał niezwykle istotnym punktem drugiej linii swojej drużyny. W niej może występować praktycznie w każdym miejscu, a kolejni trenerzy Benfiki cenią go za pracowitość, boiskową inteligencję oraz znaczenie dla budowania akcji. Co ciekawe, zaczynał jako młody chłopak od lekkoatletyki, a dobre przygotowanie motoryczne stanowi jedną z jego najmocniejszych cech.
Może być trudno w to uwierzyć, ale jego trafienie dające wygraną w poniedziałkowym starciu z Alvercą było już osiemnastym w trwającej kampanii. Grek błyszczy skutecznością, ale nie jest to niczym nowym, bo smykałkę do zdobywania bramek potwierdzał w zespole Orłów już w dwóch poprzednich sezonach, a także na wcześniejszych etapie kariery w AZ Alkmaar, w którym został królem strzelców Eredivisie w roku 2024. 27-letni napastnik to etatowy reprezentant Grecji, potrafi nie tylko wykorzystać dogranie z bocznych sektorów czy głębi pola, ale także samemu wykreować sobie oraz partnerom dogodną szansę. Lubi zejść po piłkę, uczestniczyć w rozegraniu, jednak pojawia się również w polu karnym rywali w idealnym momencie, by zaskoczyć ich defensywę. Cechuje go ruchliwość, zdolność do ciężkiej pracy w pressingu oraz przede wszystkim bardzo szeroki wachlarz finalizacji.
Filigranowy skrzydłowy w obecnej kampanii stanowi jedną z najgroźniejszych broni w ofensywnych szeregach naszego czwartkowego przeciwnika. Sprowadzony przed blisko trzema laty z Velez Sarsfield Argentyńczyk potrzebował trochę czasu na adaptację i uporanie się z problemami zdrowotnymi, ale już ubiegły sezon przyniósł w jego przypadku przełom. Ligowy dorobek trzech goli i sześciu asyst zdążył pobić w trwających rozgrywkach, bo w portugalskiej ekstraklasie cieszył się już z sześciu trafień i czterech ostatnich podań. Benfica może polegać na Prestiannim, którego znaczenie mocno wzrosło jeszcze za kadencji wspomnianego wcześniej Mourinho. Portugalskie media podkreślają, że 20-latek dojrzał, a w jego postawie można dostrzec większą dyscyplinę oraz odpowiednie nastawienie do pracy. Na murawie pozostaje odważny, poszukuje pojedynków z rywalami, ale nie zamyka się tylko na funkcjonowanie na boku. Ochoczo schodzi do środka, gdzie jest w stanie popisać się prostopadłym dograniem. Jego potencjał w ojczyźnie oceniano niezwykle wysoko i nie było przypadkiem, że Orły rywalizowały z powodzeniem o pozyskanie tego piłkarza z, m.in. Chelsea, Ajaxem czy PSV. Teraz zbierają tego owoce, a Prestianni z pewnością nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.
31-letni stoper bezsprzecznie posiada jedno z najciekawszych CV w całej drużynie Benfiki. Przebywający na wypożyczeniu z Atletico Madryt Francuz najwięcej występów w karierze uzbierał w hiszpańskiej La Lidze, a w tym kraju grając przez cztery lata w FC Barcelonie podnosił każde możliwe krajowe trofeum. W późniejszych sezonach miał okazję sprawdzić się w Premier League w Tottenhamie oraz Aston Villi, by powrócić do Hiszpanii, ale już do jej stolicy. Od lipca jest piłkarzem czwartkowego rywala Niebiesko-Białych, pozostając pierwszym wyborem Marco Silvy na środku obrony. Jego pozycji w drużynie nie zmieniła czerwona kartka obejrzana we wrześniowym ligowym hicie z FC Porto, kiedy to osłabiony przez niego już w pierwszej połowie zespół doznał jedynej porażki w bieżących rozgrywkach Liga Portugal. Do jego poczynań wnosi dużo spokoju pod presją przeciwnika, umiejętność czytania gry i świetnego ustawienia.
SL Benfica
Lech Poznań
Zapisz się do newslettera