Patrik Wålemark znalazł się w pierwszym składzie Lecha Poznań po raz pierwszy od 18 maja. Skrzydłowy wyleczył już uraz, który wykluczył go z poprzedniej rundy i w spotkaniu z Górnikiem Zabrze spędził na murawie niecałą godzinę.
Zarówno sztab szkoleniowy, jak i kibice Lecha Poznań z utęsknieniem wyczekiwali powrotu Patrika Wålemarka. Szwed podczas obozu w Abu Zabi zagrał w sparingu z AGMK Olmaliq, a w rywalizacjach z Lechią Gdańsk oraz Piastem Gliwice wchodził na boisko z ławki rezerwowych. Pomocnik w meczu z Górnikiem Zabrze po raz pierwszy od przedostatniej kolejki poprzedniego sezonu wyszedł w podstawowym składzie Kolejorza i zagrał prawie godzinę.
- To był długi czas odkąd nie grałem w pierwszym składzie. Czułem się dobrze, choć nie był to łatwy mecz. Zaczęliśmy bardzo dobrze, stworzyliśmy wiele okazji, potem gra się wyrównała. Myślę, że dobrze zarządziliśmy tym spotkaniem jako drużyna, zagraliśmy fajne spotkanie z odpowiednim nastawieniem, a zwłaszcza mentalnością. Zawsze dążymy do zwycięstwa i mamy za sobą dobry występ, który nam pomógł - mówi Patrik Wålemark.
24-latek w sobotnim meczu został wystawiony jako środkowy pomocnik. Szwed wyszedł na innej pozycji, na której był sprawdzany podczas zimowego obozu w Abu Zabi. Wålemark mimo ustawienia w środkowej strefie boiska był bardzo aktywny, a przez wielu uznawany jest za najlepszego zawodnika sobotniej potyczki.
- Czuję się na tej pozycji bardzo dobrze. Mam swobodę poruszania się w lewo i w prawo, a jednocześnie jestem takim pająkiem w sieci, znajduję się w samym środku i mogę nadawać tempo. Bardzo mi się to podoba. Jest jeszcze dla mnie jeszcze za wcześnie na cały mecz, wciąż przyzwyczajam się do minut i wszystkiego innego. Ale to bardzo ważne zwycięstwo i bardzo duży krok dla mnie - podsumowuje Szwed.
Kuopion Palloseura
Lech Poznań
Zapisz się do newslettera