Lech Poznań podejmować będzie Piasta Gliwice w 21. kolejce PKO BP Ekstraklasy. W naszym cyklu 1klub1000historii wybraliśmy pierwszy mecz w najwyższej klasie rozgrywkowej, jaki rozegrały między sobą oba kluby. Było to we wrześniu 2008 roku. Co ciekawe, wtedy spotkały się dwukrotnie w odstępie zaledwie… trzech dni.
Jak to możliwe? Teraz mamy dwanaście dni różnicy, ale mowa o dwóch konfrontacjach ligowych - jedna to odrobienie zaległości z jesieni, druga jest regularną zaplanowaną w piłkarskim kalendarzu kolejką. A 17,5 roku temu dwa boje między Lechem a Piastem dzieliły tylko trzy dni. Tyle że wówczas oprócz walki o ekstraklasowe punkty była również rywalizacja w 1/16 finału Pucharu Polski - poznaniacy wygrali na Górnym Śląsku bardzo pewnie 4:0 i rozpoczęli marsz po swój piąty i jak na razie ostatni Puchar Polski, który podnieśli w maju 2009 na Stadionie Śląskim w Chorzowie po ograniu miejscowego Ruchu 1:0.
My jednak wspominać będzie mecz ligowy - pierwszy na poziomie Ekstraklasy pomiędzy tymi drużynami. Data? 21 września 2008. W Wielkopolsce kibice żyli wówczas dwumeczem z Austrią Wiedeń o fazę grupową Pucharu UEFA. Zespół Franciszka Smudy był świeżo po pierwszym spotkaniu, w stolicy Austrii przegrał 1:2, co mocno wkurzyło szkoleniowca i piłkarzy, dużo było narzekań na pracę arbitra. Mocno podrażnieni lechici już nie mogli doczekać się rewanżu, a ten - jak wiadomo - ze względu na dramaturgię i szczęśliwe zakończenie przebił zdecydowanie sufit oczekiwań. W międzyczasie trzeba było jednak zagrać dwukrotnie z Piastem, a także na wyjeździe z Łódzkim Klubem Sportowym (3:0).
15 tysięcy kibiców pojawiło się na trybunach podczas konfrontacji z absolutnym ligowym beniaminkiem. I zobaczyli niezbyt ciekawe starcie. Jedyny gol padł przed upływem kwadransa i dał skromną wygraną Lecha 1:0. Wbił go głową rosły środkowy obrońca Zlatko Tanevski. Macedończyk występował w Kolejorzu przez 3,5 roku, w tym czasie zanotował trzy trafienia, ale tylko jedno ligowe, właśnie to przeciwko gliwiczanom. Nic dziwnego, że kiedy miesiąc później na stronie internetowej klubu pojawiła się ankieta z nim, to na pytanie o najważniejszą bramkę w karierze, odpowiedział: - Ostatnia z wrześniowego meczu przeciwko Piastowi. Sprawiła mi ogromną radość, bo wygraliśmy 1:0 i stałem się bohaterem.
Trener Franciszek Smuda rzadko okazywał radość z postawy drużyny. Nie inaczej było tym razem:
- Wiem, że nikogo nie zadowala wymęczone 1:0. Nie wykorzystaliśmy kilku sytuacji sam na sam i to spowodowało, że w nasze poczynania wkradł się chaos. Dlatego do końca musieliśmy się męczyć. Zostawiliśmy dużo zdrowia w Austrii, ale nie chcemy się tym tłumaczyć. Takie mecze po spotkaniach pucharowych się niestety przytrafiają - komentował szkoleniowiec.
Kuopion Palloseura
Lech Poznań
Zapisz się do newslettera