Piłkarze Lecha Poznań mogą w niedzielne popołudnie zrobić kolejny krok w kierunku wywalczenia mistrzostwa Polski. Kolejorz podejmować będzie GKS Katowice i w naszym cyklu 1klub1000historii wrócimy do starcia z tym klubem w 1992 roku. Wtedy skromna wygrana 1:0 właściwie wyłączyła z walki o tytuł katowiczan, dała też spory komfort w ligowej tabeli drużynie trenera Henryka Apostela.
Miesiąc rozegrania meczów ten sam - kwiecień. Trzydzieści cztery lata temu oba kluby grały jednak 25, a teraz zmierzą się 12. Zainteresowanie wówczas było ogromne, na trybunach pojawiło się ponad 20 tysięcy kibiców. Przegląd Sportowy wówczas publikował przewidywania przed każdą kolejką. O meczu w stolicy Wielkopolski napisał: - Andrzej Juskowiak przebywał przez ostatni tydzień na testach w PSV Eindhoven. W sobotę wróci do zespołu po pięciu meczach dyskwalifikacji za czerwoną kartkę. Duże wzmocnienie gospodarzy, którzy wygrają lub zremisują.
Trzeba przyznać, że to był niezły typ, bo faktycznie napastnik wrócił i został bohaterem rywalizacji. Strzelił bowiem zwycięskiego gola, a było to w 67. minucie. Pokonał bramkarza strzałem głową po dograniu Jerzego Podbrożnego. Zacytujmy fragment relacji z Expressu Poznańskiego:
- W tym meczu było wszystko: znakomita pogoda, niemal komplet żywiołowo dopingujących kibiców, świetna gra obu drużyn. Katowiczanie przyjechali do Poznania po to, by przedłużyć swoje szanse walki o tytuł mistrza Polski. Warunek zatem był jeden - wygrać w Poznaniu z Lechem. Założenie bardzo piękne, ale zrealizować je jest bardzo trudno, tym bardziej, że Lech nie zwykł tracić punktów na swoim stadionie. Wspaniały mecz rozpoczął się od mocnego uderzenia zespołu poznańskiego, który już po kilkunastu sekundach przeprowadził błyskotliwy atak, a oko w oko z Januszem Jojko stanął Mirosław Trzeciak. Napastnik Lecha wypróbował więc dyspozycję bramkarza GKS i przegrał. Jak się później okazało, Janusz Jojko był bohaterem tego spotkania i gdyby nie jego znakomite interwencje Lech to spotkanie z pewnością wygrałby różnicą kilku bramek.
Kilku nie było, była jednak, ale za to na wagę ważnej wygranej. - W przekroju całego spotkania Lech był zespołem odrobinę lepszym i w tej sytuacji chyba sprawa mistrzostwa Polski została już wyjaśniona. Muszę także podkreślić bardzo dobrą grę swojego zespołu. Takiego występu wstydzić się nie możemy - komentował trener GKS Alojzy Łysko.
Lech wówczas odskoczył GKS na osiem punktów, a nad wiceliderem - Górnikiem Zabrze miał o sześć więcej. Przypomnijmy, że wtedy za wygraną były jeszcze dwa punkty i choć do zakończenia sezonu było jeszcze jedenaście kolejek, to Poznaniacy mieli autostradę do tytułu. I wywalczyli go, a kropkę nad i postawili w trzeciej serii od końca, kiedy ograli w Stalowej Woli miejscową Stal. Jak finisz będzie wyglądać tym razem?
Pogoń Szczecin
Lech Poznań
Zapisz się do newslettera