2021-01-15 09:59 Adrian Gałuszka , fot. Przemysław Szyszka

Uczy się, żeby znaczyć dla Lecha więcej

W murach wronieckiej części Akademii Lecha Poznań można było nie raz usłyszeć, że dysponuje nie mniejszym potencjałem niż Robert Gumny. Podczas debiutanckich meczów w drugoligowych rezerwach nie odpuszczał bardziej doświadczonym i silniejszym przeciwnikom, nie cofając nogi w żadnym ze starć. Filip Borowski ma jak dotąd na koncie zaledwie kilkaset minut w dorosłym futbolu oraz krótki debiut w pierwszym zespole Kolejorza, ale także przede wszystkim duży apetyt, żeby wiosną znaczyć dla niebiesko-białych więcej.

Jeśli chodzi o dotychczasowy pobyt w Lechu, w przypadku urodzonego w 2003 roku w Bydgoszczy zawodnika można użyć prawdopodobnie wszelkich zwrotów określających konsekwentny, systematyczny rozwój oraz stopniowy progres. W Kolejorzu trafił 4,5 roku temu do ekipy trenera Huberta Wędzonki, a ta współpraca okazała się dla bocznego obrońcy bezcenna. Z trampkarzy przeszedł po dwóch latach do juniorów młodszych, a po zdobyciu z nimi wicemistrzostwa Polski do lat 17 przyszedł czas na wzmocnienie najstarszej młodzieżowej drużyny niebiesko-białych. Pokonywał kolejne szczeble w niezłym tempie, ale przy tym bez nadmiernego pośpiechu, więc na żadnym poziomie nie odstawał od rywali, niezależnie od tego, ile nie byliby od niego starsi.

Pewną weryfikacją miała być dla niego zmiana, która dokonała się minionego lata. Wtedy to Borowski decyzją sztabu szkoleniowego rezerw rozpoczął z nimi treningi na stałe. Debiutanckie występy przyszły stosunkowo szybko, a młody gracz pokazał, że - mówiąc kolokwialnie - nie pęka. To określenie najlepiej pasuje do jego postawy w zakończonej rundzie, podczas której zagrał w drugiej lidze siedem razy. Wyższy, silniejszy, mocniejszy fizycznie przeciwnik? Zero odpuszczania, pochylania głowy, niepewności i, co najważniejsze, ciągłe dążenie do tego, by stawać się lepszym zawodnikiem - to go cechowało w ubiegłych miesiącach. Jak sam mówi z perspektywy czasu, motywacji mu nie brakowało, ale i pomogło to, że czuł dużą pewność swoich umiejętności.

- Przychodząc do rezerw chciałem udowodnić, że nie boję się rywalizacji na swojej pozycji z nikim, niezależnie od tego, czy będzie starszy ode mnie. Dzięki charakterowi oraz jakości pokazałem to, co potrafię najlepiej, stąd debiut udało mi się zaliczyć bardzo szybko. Sam się nie spodziewałem, że nadejdzie to tak prędko, ale widziałem, że prędzej czy później się to stanie. Czuję się dobrze przygotowany taktycznie i technicznie, fizycznie może przewaga była po stronie rywali, mimo to wszedłem na ten szczebel centralny bez zbędnego wahania - opowiada lechita.

Szczególnym miejscem, które kojarzy mu się dwojako po tej jesieni jest… Pruszków. Rywalizując ze Zniczem z rezerwami doznał tam kontuzji w październiku, która zapoczątkowała problemy zdrowotne trwające kilka tygodni. Po nich wrócił do gry w tym samym mieście, ale już przyjeżdżając z pierwszą drużyną, w której zadebiutował przy okazji spotkania Fortuna Pucharu Polski (3:2). – Fajnie było wrócić tam w takich okolicznościach i zadebiutować w pierwszym zespole. Z tego meczu pamiętam tylko to, że "Puszka" mnie uspokajał, bo za bardzo szalałem do przodu, musiał mnie trochę hamować - śmieje się defensor, który do Akademii Lecha Poznań trafiał jako skrzydłowy. - Grało mi się dobrze, obyło się bez większych błędów - dodaje.

Obóz w Belek to dla niego drugie zgrupowanie z zespołem szkoleniowca Dariusza Żurawia. W szatni Kolejorza może nie jest jeszcze pierwszoplanową postacią, ale z pewnością trochę już zdążył w niej okrzepnąć. W końcu do kadry Lecha został włączony oficjalnie już w październiku. Dlatego w Turcji pozostało mu skupić się na pracy, o jakichkolwiek nerwach nie ma mowy. - Stres, trema? Nic z tych rzeczy, przyjechaliśmy tu pracować w bardzo dobrych warunkach i mamy wszystko, pogodę, piękne boiska, siłownie. Naprawdę, nic tylko działać i tak się przygotować, żeby dobrze zacząć wiosnę w ekstraklasie - nie ma wątpliwości Borowski, który zresztą przyznaje, że zdążył już nawiązać ze wszystkimi swoimi starszymi kolegami większy bądź mniejszy kontakt, a w drużynie czuje się dobrze.

Na zajęciach na razie pozostaje mu cały czas skupiać się na eliminacji mankamentów i dodatkowym rozwijaniu wachlarza swoich atrybutów. Pomaga mu w tym bardziej doświadczony kolega po fachu, który jesienią miał okazję wystąpić w reprezentacji Polski, czyli Alan Czerwiński. Młodszy od niego o dziesięć lat Borowski może na niego liczyć. - Mamy dobre relacje, jak jest okazja to pogadamy i pośmiejemy się, oprócz tego dostaję od niego naprawdę sporo wskazówek na boisku: jak się ustawić, kiedy doskoczyć, jaki moment na to wybrać. Alan jest bardzo dobrym, doświadczonym już zawodnikiem i staram się w każdym aspekcie czerpać z niego wzorce. Najbardziej imponuje mi wrzutkami w pełnym biegu, to bardzo mocne dośrodkowania, pomiędzy bramkarza i obrońcę. Mimo to panuje między nami rywalizacja, chcę z nim powalczyć o pierwszy skład - jasno stawia sprawę 17-latek, który spędził na murawie drugie 45 minut sparingu z tureckim Bandirmasporem.

Następne mecze

Wtorek 02.03 godz.20:30
Lech Poznań
vs |
Raków Częstochowa
Niedziela 07.03 godz.15:00
Pogoń Szczecin
vs |
Lech Poznań

Polecamy

Newsletter

Zapisz się do newslettera

Więcej

KKS LECH POZNAŃ S.A.
ul. Bułgarska 17
60-320 Poznań

Infolinia biletowa:
tel. 602-368-268 (10:00-17:00)
tel. 602-368-369 (10:00-17:00)

Tel: 61 886-30-00
mail: lech@lechpoznan.pl
Biuro Obsługi Kibica

Chcemy, aby korzystanie z naszych stron było dla Ciebie przyjazne. W tym celu staramy się dopasować treści oraz prezentowane reklamy do Twoich zainteresowań i preferencji. Jest to możliwe dzięki przechowywaniu w Twojej przeglądarce plików cookies oraz przetwarzaniu gromadzonych za ich pośrednictwem danych osobowych przez nas i naszych partnerów. Przez dalsze, aktywne korzystanie z Serwisu, bez zmian ustawień przeglądarki, wyraziłeś na to zgody.
Dowiedz się więcej >

Zamknij