2020-10-08 15:52 Adrian Gałuszka , fot. Przemysław Szyszka

"Ten zespół nie ma limitu" - rozmowa z Thomasem Rogne

- To było niesamowite. Czułem już spore zmęczenie, mieliśmy około drugą w nocy, ale kiedy dojechaliśmy na stadion i zobaczyliśmy kibiców, to… no nieprawdopodobne przeżycie. Oni docenili nasz wysiłek, to co zrobiliśmy na boisku, a my ich przywitanie, wspólne celebrowanie, bardzo nas to poruszyło - mówi piłkarz Lecha Poznań, Thomas Rogne. W obszernej rozmowie Norweg opowiedział o ostatnich tygodniach, co lubi w roli kapitana, czemu piłkarz wchodzący z ławki jest najważniejszym punktem swojej drużyny oraz wielu innych kwestiach.

W tym tygodniu stałeś się lechitą z najdłuższym ciągłym stażem w klubie. Dla takiej osoby ostatni bardzo udany okres Kolejorza znaczy chyba szczególnie dużo - potwierdzasz to?

- To jest ciekawostka, bo jestem tu od prawie trzech lat, ale to też potwierdza, jak wiele zmian musieliśmy przejść w tym czasie. Przydarzały się momenty niełatwe, jednak te minione dwanaście miesięcy było najlepsze zarówno dla klubu, jak i dla mnie. Osiągnęliśmy niezły wynik końcowy w lidze, a teraz zagramy w fazie grupowej Ligi Europy. Jako piłkarz musisz doceniać takie chwile. Tym bardziej, że im starszy się stajesz, tym bardziej dociera do ciebie, że kariera jest bardzo krótka, a te pozytywne okresy mogą szybko zamienić się w te gorsze.

Dwanaście miesięcy temu głowy osób związanych z Lechem i jego kibiców raczej zaprzątała budowa nowej drużyny i ciężki start sezonu w ekstraklasie. Dziś po efektowym rajdzie na arenie międzynarodowej lądujecie w fazie grupowej Ligi Europy, jak to wytłumaczyć?

- Wydaje mi się, że stosunek całej drużyny do ciężkiej pracy z jednym wspólnym celem się nie zmienił. Kluczowym słowem w tym kontekście jest "cierpliwość". Wiedzieliśmy, że z racji na zmianę sporej liczby zawodników oraz stylu gry potrzeba nam czasu na "zaskoczenie". Oczywiście, dysponowaliśmy przed rokiem już wieloma dobrymi piłkarzami. W tym czasie jednak obserwowaliśmy także dynamiczny rozwój młodszych graczy, których rola nabrała na znaczeniu. Zmiennych jest wiele, ale akurat poziom zaangażowania poszczególnych członków zespołu nie uległ zmianie. Najważniejsze, że poszły za tym wyniki sportowe.

A czy one stanowią w dużej części naturalny skutek zachowania wierności swojemu własnemu stylowi gry?

- Konsekwencja w trzymaniu się swojego stylu jest kolejnym znaczącym czynnikiem. Na początku wiedzieliśmy, że dla niektórych piłkarzy to nie jest naturalny sposób gry w piłkę, musieli się oni powoli zaadaptować do niego. W końcu dopiero trafili do nowego klubu, poznają nie tylko nowych kolegów, ale także inną filozofię. Zbudowanie relacji na boisku i poza nim przecież też zajmuje czas, żeby to wszystko wskoczyło na swoje miejsca. Czujemy się komfortowo na murawie, wiemy co należy do naszych obowiązków. Rozwinęliśmy się jako drużyna i jako indywidualności poprzez robienie tych samych rzeczy, ale po prostu coraz lepiej.

Powiedziałbyś, że Lech znajduje się blisko swojego limitu?

- Ten zespół nie ma swojego limitu. OK, jesteśmy w trakcie fajnej przygody w pucharach, ale jeszcze nic nie wygraliśmy. Na ten moment adekwatne jest stwierdzenie, że jesteśmy mocnym zespołem, ale nie wielkim. Żeby to osiągnąć, musimy sięgać po tytuły. Ostatni rok pokazuje, że ciężko oceniać, gdzie znajdziemy się za kilka miesięcy. Mam jednak przekonanie, że jesteśmy w znacznie bardziej stabilniejszej sytuacji, niż jeszcze jakiś czas temu.

Jak byś ocenił początek sezonu w swoim wykonaniu? Z jednej strony regularna gra na krajowym podwórku, a z drugiej w Europie pojawiłeś się na boisku tylko w końcówce meczu w Belgii. Ale za to jakiej końcówce!

- Wracam po kontuzji, którą leczyłem pod koniec ostatniego sezonu i teraz istotne jest to, żeby umiejętnie rozkładać te minuty spędzony na boisku. Każdy piłkarz chce grać w każdym meczu, niezależnie od tego, jak silna jest konkurencja, a u nas stoi ona na wysokim poziomie. Dla mnie rotacje w składzie oznaczają po prostu to, że muszę być zawsze gotowy do tego, żeby wejść i dać coś dobrego drużynie. Jeśli gram - jest świetnie, jeśli nie - robię wszystko, żeby pomóc kolegom, którzy prezentują się na boisku.

To doświadczenie pomaga wycisnąć każdy - nawet krótki - występ jak cytrynę?

- To trochę zasługa doświadczenia, bo funkcjonuję już w piłce od dłuższego czasu. Zdaję sobie sprawę z tego, że jeśli siedzę na ławce, cały czas analizuję przeciwnika, przebieg meczu, co mogę dać drużynie, gdy się pojawię na murawie. Kiedy wchodzisz na boisko w trakcie spotkania, stajesz się najważniejszym graczem swojej drużyny. Masz energię i przewagę w postaci jego obserwacji z zewnątrz, posiadasz więc wszystkie atrybuty, by pomóc swoim kolegom.

Odnośnie jeszcze wyjazdu do Belgii – powrót na Bułgarską to jeden z najmilszych momentów nie tylko w Lechu, ale całej karierze?

- To było niesamowite. Czułem już spore zmęczenie, mieliśmy około drugą w nocy, ale kiedy dojechaliśmy na stadion i zobaczyliśmy kibiców, to… no nieprawdopodobne przeżycie. Oni docenili nasz wysiłek, to co zrobiliśmy na boisku, a my ich przywitanie, wspólne celebrowanie, bardzo nas to poruszyło. To także pokazuje potencjał całego klubu. Jeśli drużyna będzie odnosić sukcesy, sprawimy, że całe miasto poczuje dumę. To nasze zadanie i zrobimy wszystko, żeby tego dokonać.

Nie tylko Lech Poznań wraca do Ligi Europy, ale także Thomas Rogne, w końcu występowałeś w niej w 2013 roku. Rywalizacja na tym poziomie automatycznie sprawia, że stajesz się lepszym piłkarzem, wskakujesz na wyższy poziom?

- Mecze międzynarodowe generalnie mają inną specyfikę, niż te rozgrywane w ligach. Mierzysz się z drużynami, z którymi jeszcze często nie miałeś takiej okazji. Spotykasz różnych zawodników, typy rozwiązań taktycznych i sposoby gry w piłkę. Każdy może z tego czerpać, i piłkarz doświadczony, i taki notujący drugi-trzeci sezon w seniorskiej piłce.

Zostając na chwilę przy twojej osobie, rola kapitana także cię rozwinęła na przestrzeni tego roku kalendarzowego? Czy większość atrybutów przyszła ci naturalnie i nie musiałeś ich nabywać?

- Kiedy byłem młodszy, zawsze na boisku pozostawałem głośny, komunikowałem się w naturalny sposób z kolegami z drużyny i sztabem. Wtedy jednak nie brałem odpowiedzialności za cały zespół, nie miałem ku temu predyspozycji, skupiałem się bardziej na sobie i swoim przygotowaniu do meczu. Teraz bardzo mi odpowiada ta funkcja, różne obowiązki z nią związane sprawiają mi przyjemność. Lubię rozmawiać z piłkarzami, trenerami, być zaangażowanym w funkcjonowanie drużyny.

Mówiliśmy o tym w kontekście drużyny, a jeśli chodzi o ciebie – zakręciłeś się właśnie w okolicach swojego "topu"?

- Cały czas mam nadzieję, że mam jeszcze więcej do zaoferowania. Od kiedy gram w piłkę najważniejsze dla mnie pozostawało zdrowie i jeśli uda mi się je zachować w połączeniu z odpowiednim treningiem, mogę dać drużynie wiele. Czuję się bardzo świeżo pod kątem mentalny, bardzo sprawnie pod kątem fizycznym. Dopiero pewnie po zakończeniu kariery będę mógł ocenić, w jakiejś fazie się teraz znajduję, ale chcę, żeby ten nadchodzący czas był dla mnie najlepszy.

Jak oceniasz swoją obecną konkurencję w walce o skład, to ta najbardziej wymagająca podczas pobytu w Poznaniu?

- Tak, prawdopodobnie tak. Od roku mamy tę samą czwórkę stoperów, a każdy z nich chce grać. To konkurencja, ale także coś w rodzaju partnerstwa. Jeśli ty nie grasz, musisz pomóc koledze, który ma wystąpić w danym spotkaniu. To samo w końcu okazuje się przydatne, kiedy następuje sytuacja odwrotna i to tobie trener daje szansę. Zdrowa rywalizacja polega u nas na tym, że razem rozmawiamy, przygotowujemy się i wspieramy. Nigdy nie będzie tak, że jeden stoper będzie grał, ale reszta musi udowodnić, że zasługuje na minuty.

Który z przeciwników w fazie grupowej Ligi Europy wywołał u ciebie największe emocje i dlaczego było to Glasgow Rangers?

- Jak tylko zobaczyłem losowanie od razu pomyślałem o meczach z Rangersami. Osobiście są dla mnie najważniejsze z racji na mój kilkuletni pobyt w Celtiku. Jeśli w tych spotkaniach zdobędziemy sześć punktów, będzie satysfakcja niezależnie od pozostałych rozstrzygnięć. (śmiech)

Rozmawiał Adrian Gałuszka

Następne mecze

Wtorek 02.03 godz.20:30
Lech Poznań
vs |
Raków Częstochowa
Niedziela 07.03 godz.15:00
Pogoń Szczecin
vs |
Lech Poznań

Polecamy

Newsletter

Zapisz się do newslettera

Więcej

KKS LECH POZNAŃ S.A.
ul. Bułgarska 17
60-320 Poznań

Infolinia biletowa:
tel. 602-368-268 (10:00-17:00)
tel. 602-368-369 (10:00-17:00)

Tel: 61 886-30-00
mail: lech@lechpoznan.pl
Biuro Obsługi Kibica

Chcemy, aby korzystanie z naszych stron było dla Ciebie przyjazne. W tym celu staramy się dopasować treści oraz prezentowane reklamy do Twoich zainteresowań i preferencji. Jest to możliwe dzięki przechowywaniu w Twojej przeglądarce plików cookies oraz przetwarzaniu gromadzonych za ich pośrednictwem danych osobowych przez nas i naszych partnerów. Przez dalsze, aktywne korzystanie z Serwisu, bez zmian ustawień przeglądarki, wyraziłeś na to zgody.
Dowiedz się więcej >

Zamknij