2023-12-25 14:24 Maciej Henszel , fot. Przemysław Szyszka

"Świąteczny reset bardzo potrzebny" - wywiad z Murawskim

Zapraszamy na świąteczną rozmowę z pomocnikiem Lecha Poznań Radosławem Murawskim, z którym tym razem odpuścimy zupełnie tematy piłkarskie. Skupimy się na wspomnieniach związanych z Bożym Narodzeniem, rodzinnym charakterem tego okresu, spędzaniem Wigilii kilka lat z rzędu poza Polską, a także prezentami, których... nie lubił. Radek zdradzi też, jak odnajduje się w roli taty, bo przecież nieco ponad miesiąc temu żona urodziła ich trzecie dziecko i - jak ze śmiechem podkreśla nasz zawodnik - rodzina jest już ostatecznie w komplecie.

Kto przychodzi z prezentami w Wigilię, czyli 24 grudnia?

- U mnie Dzieciątko.

Byłem przekonany, że tak odpowiesz, bo jesteś z Górnego Śląska, a tam właśnie używane jest to określenie.

- Tak, pochodzę z tego regionu i właśnie u nas jest Dzieciątko, które zostawia prezenty pod choinką. A u was w Poznaniu jest to Gwiazdor, prawda?

Tak. On przynosi podarunki, ale też może je zostawić pod choinką.

- No właśnie. Wiem w ogóle, że są miejsca w Polsce, gdzie następnego dnia, czyli w pierwszy dzień świąt, są dopiero prezenty. Na Śląsku jest to jednak w Wigilię. Po wieczerzy dzieciaczki wypatrują pierwszej gwiazdki na niebie i wtedy pojawia się Dzieciątko. Ekscytacja jest niesamowita wtedy. Zresztą to miłe, kiedy pójdziesz pod choinkę i zobaczysz tam dużo prezentów.

A ty jak wspominasz ten moment z dzieciństwa?

- Wiesz co, ja byłem specyficznym dzieckiem, jeśli chodzi o prezenty, bo ich… nie lubiłem. Kiedy je dostawałem, to OK, cieszyłem się, ale nie wyczekiwałem ich jakoś szczególnie. To nie było dla mnie wtedy najważniejsze. Fakt, to dość dziwne, bo jednak dzieci radują się niesamowicie. Oczywiście też od razu zaznaczę, że to nie było tak, że np. byłem obrażony, bo nie dostałem takiego samochodziku, jakiego sobie wymarzyłem. Ale tutaj bardziej chodzi pod takim kątem, że była kolacja, był ten rodzinny czas, pierwsza gwiazdka - to było dla mnie zawsze fajne i istotne. A potem, kiedy były prezenty, to najpierw rozdałem wszystkim, zobaczyłem co dostali, a na końcu sam zobaczyłem, co jest dla mnie. Nie miałem po prostu takiego ciśnienia na to.

Podkreśliłeś ważną rzecz - radość z tego, że możemy w rodzinny sposób przeżywać święta. Być razem z bliskimi, uciec od gonitwy dnia codziennego, zapomnieć o troskach. Dla ciebie tym bardziej pewnie w tym roku to jest istotne, bo niedawno znów powiększyła się tobie rodzina?

- Zdecydowanie. Od nieco ponad miesiąca jesteśmy w długo wyczekiwanym komplecie. Tak przynajmniej wygląda, bo żona już zapowiedziała, że to koniec - trójka dzieci i wystarczy. Stąd mówię właśnie o komplecie. Cóż, zawsze moim marzeniem było mieć dużą rodzinę. W ciągu roku nie masz czasu, żeby się zobaczyć z wszystkimi bliskimi, więc fajne jest to, że okazyjnie można się spotkać i naprawdę w fajnym gronie spędzić ten czas świąteczny. Przyjemny moment. Teraz zresztą jestem po drugiej stronie barykady, już nie jestem tym dzieckiem, tylko rodzicem i ja obdarowuję. A właściwie moja żona Klaudia, która zajmuje się wszystkim. Ma trójkę dzieci na głowie, a mi daje pełną swobodę, żebym mógł skupić się na swojej pracy w klubie. Jestem jej za to niesamowicie wdzięczny. A też jesteśmy tacy, że nie lubimy wszystkiego zostawiać na ostatni moment. Robienie zakupów i przygotowywanie świąt na wariata to nie jest dobry pomysł.

W dużo osób zasiadacie do Wigilii?

- Tak, zazwyczaj to były babcie, rodzice, rodzeństwo. Jak sobie zliczysz, to faktycznie robiła się z tego spora liczba osób. Teraz będzie podobnie. Zawsze przyjemniej mieć się do kogo odezwać i móc porozmawiać niż siedzieć samotnie w czterech ścianach.

Wigilia to też wyjątkowe potrawy. Na co zawsze czekasz szczególnie?

- Zdecydowanie na karpia. Mogę go nie jeść przez cały rok, żeby potem magicznie smakował w ten dzień. Dla mnie to zdecydowanie najlepsza potrawa wigilijna.

Stawiasz na święta w domu czy jednak lubisz gdzieś z rodziną wyjechać?

- Przez specyfikę mojej pracy zdarzało mi się nie być na święta w Polsce. Dwa lata spędzałem święta we Włoszech, a dwa lata w Turcji. Obie ligi nie mają bowiem wtedy przerwy, graliśmy mecze, więc nie było opcji, żeby podróżować do kraju. Na szczęście, w Wigilię nigdy nie musiałem wybiegać na murawę, tutaj akurat w Turcji tak kalendarz mógł się ułożyć, ale uniknęliśmy tego.

Teraz jest np. hit Fenerbahce kontra Galatasaray właśnie 24 grudnia.

- No właśnie. Mi zdarzyło się grać dzień wcześniej, czyli 23 grudnia. To wszystko jest takie na pograniczu. Także cztery lata byłem w tym magicznym okresie poza Polską. Ale spędziłem wówczas Wigilie z żoną i też było pięknie. Na końcu dochodziliśmy do wniosku, że nie ma sensu się zamartwiać, bo przecież to są rzeczy, na które nie mamy wpływu. Nie przeskoczymy ich, musimy je po prostu zaakceptować. Należy w takiej sytuacji szukać pozytywów. Najważniejsze to zdać sobie sprawę z tego, jakie masz priorytety i do czego dążysz. Nie jest to wszystko takie kolorowe. Każdy patrzy na nas piłkarzy przez pryzmat tego wyniku końcowego, tego gdzie dojdziemy, ale zanim nastąpi ten etap, kosztuje nas to i nasze rodziny wiele wyrzeczeń i poświęceń. Oczywiście - tęsknota zawsze jest. Ale jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma.

Wysypiasz się w ostatnim miesiącu?

- Jak mam być szczery do bólu, to nie. Ale też, co ciekawe, przed świętami nie było ze mną rodziny. Podjęliśmy decyzję, żeby żona pojechała do Gliwic dwa tygodnie wcześniej. Z tego względu, że jako Lech mieliśmy dużo wyjazdowych meczów. I przez długi czas nie było mnie w domu. A też najmłodsza córeczka przestawiła się i postanowiła, że noc to nie jest najlepszy moment na spanie. Z kolei pozostałą dwójkę dzieci musiałaby zawozić do przedszkola. Stąd samej z trójką dzieciaczków byłoby bardzo trudno. A na Górnym Śląsku ma rodziców, którzy jej pomagają. To nam dużo ułatwia i pomaga. Ale wracając do pytania - to i tak nie wysypiam się. Żona radzi, żebym korzystał z tego czasu, kiedy nikt nie hałasuje nad głową, jest głodny, albo chce się po prostu z rodzicami pobawić. A ja mam problem, widocznie mój mózg już się przestawił zupełnie na ten tryb, kiedy dom jest wypełniony po brzegi, a nie na ciszę.

Kiedy rodzi się trzecie dziecko, to radość jest taka sama jak przy pierwszym?

- Jest na pewno inne podejście, jeśli chodzi o wychowane. Ale emocje towarzyszące przy porodzie są równie silne, jak przy pierwszym. Jedyna różnica jest taka, że jesteś bardziej doświadczony i wiesz, co masz robić i jak się zachowywać, co cię może ewentualnie zaskoczyć. Mówię to tak jakbym sam rodził. Ale rozmawiałem z żoną i sama podkreślała, że zupełnie inaczej już do tego podchodziła. Doświadczenie jest ważne. Ale moment jest piękny. Mamy trójkę wspaniałych dzieci i to jest najważniejsze.

A jakim jesteś tatą?

- Wiesz co, wydaje mi się, że - zupełnie szczerze - czasami jestem surowym ojcem. Wiele osób z rodziny czy przyjaciół uważa, że jestem dobrym tatą. Ale na pewno staram się twardą ręką podchodzić do wychowania dzieci. Co to oznacza? Wcale nie krzyczenie, podnoszenie głosu, rozdawanie kar itp. U mnie po prostu jest konsekwencja. Czyli jak mówię dziecku, że czegoś nie może, to nie może i koniec, nie ma zmiłuj. Ktoś z boku może to odbierać negatywnie, ale uważam, że konsekwencja jest ważna, bo w przeciwnym wypadku taki smyk potem wejdzie tobie na głowę. My jako rodzice jesteśmy od tego, żeby dziecko czegoś nauczyć, ukształtować. Dlatego nazywam to twardą ręką, ale z myślą o ich dobru. Wiadomo, dziecko powinno mieć jak najwięcej swobody, jeśli chodzi o zabawę i rozwój. I też znana jest zasada, że najbardziej rozpieszczają wnuki dziadkowie.

Czyli ty zły policjant, a żona wciela się w tego dobrego?

- Dokładnie tak jest. Ciekawe jest to psychologicznie, że tego złego dzieci bardziej poważają. Jak ja powiem nie, to nie muszę już tego powtarzać. To dla nich jest jasne. A w przypadku żony jest tak, że powie, że czegoś nie wolno, a tak to robią i jeszcze patrzą na jej reakcję. I ona się potem niepotrzebnie denerwuje.

Jako piłkarz będziesz pchał dzieci do sportu?

- Do wszystkiego, do czego będą miały zamiłowanie w życiu. Uważam, że taka jest rola każdego rodzica. Czyli dawać możliwości, ale jeśli zobaczę, że coś nie sprawia przyjemności, to absolutnie nie będę się upierał. Najgorsze co nas może spotkać w życiu to niespełnione ambicje rodziców. To tyko może zaszkodzić dziecku. Moja czteroletnia córka chodzi na balet już od jakiegoś czasu. Bardzo jej się to podoba. Kiedyś były kryzysy, po przedszkolu miała drzemkę, wybudzałem ją i pytałem, czy chce iść dzisiaj na balet. I jak to słyszała, to wstawała od razu. To dla mnie taki sygnał, że naprawdę jej się to podoba. Młody dwulatek z kolei chodzi do Lech Poznań Football Academy do grupy Lech Baby. I też widzę, że bardzo jest tym zajarany. To tylko raz w tygodniu, ale potem w domu też nie odpuszcza i gdzieś kopię piłką po ścianach.

Na koniec. Potrzebny jest tobie taki świąteczny reset? Odcięcie się od wszystkiego, co związanego z piłką nożną?

- Potrzebny. To jest też specyficzny moment dla nas, dla Lecha. Wiele rzeczy wydarzyło się podczas tego sezonu. Wyczekiwaliśmy tej przerwy, żeby troszkę odpocząć, wyzerować głowy, naładować akumulatory po to, żeby w rundzie wiosennej wrócić silniejsi. Nie popełniać głupich błędów, jakie nam się przytrafiały i przede wszystkim to co najważniejsze - walczyć o trofea.

Rozmawiał Maciej Henszel

Następne mecze

Niedziela 21.04 godz.15:00
ŁKS Łódź
vs |
Lech Poznań
Niedziela 28.04 godz.17:30
Lech Poznań
vs |
Cracovia

Polecamy

Newsletter

Zapisz się do newslettera

Więcej

KKS LECH POZNAŃ S.A.
Enea Stadion
ul. Bułgarska 17
60-320 Poznań

Infolinia biletowa:
tel.  61 886 30 30   (10:00-17:00)

Infolinia klubowa: Tel: 61 886 30 00
mail: lech@lechpoznan.pl
Biuro Obsługi Kibica

Korzystamy z plików cookies

Stosujemy pliki cookies, które są niezbędne do tego, aby osoby odwiedzające nasz serwis mogły korzystać z dostępnych usług i funkcjonalności. Używamy również plików cookies podmiotów trzecich, w tym plików analitycznych i reklamowych. Szczegołowe informacje dostępne są w "Polityce cookies". W celu zmiany ustawień należy skorzystać z opcji ZMIENIAM USTAWIENIA.

Akceptuję opcjonalne pliki cookies

Odrzucam opcjonalne pliki
cookies

Ustawienia prywatności

Niezbędne

Niezbędne pliki cookies umożliwiają prawidłowe wyświetlanie strony oraz korzystanie z podstawowych funkcji i usług dostępnych w serwisie. Ich stosowanie nie wymaga zgody użytkowników i nie można ich wyłączyć w ramach zarządzania ustawieniami cookies.

Reklamowe

Reklamowe pliki cookies (w tym pliki mediów społecznościowych) umożliwiają prezentowanie informacji dostosowanych do preferencji użytkowników (na podstawie historii przeglądania oraz podejmowanych działań,w serwisie oraz w witrynach stron trzecich wyświetlane są reklamy). Dzięki nim możemy także mierzyć skuteczność kampanii reklamowych KKS Lech Poznań S.A. i naszych partnerów.

W każdej chwili możesz zmienić lub wycofać swoją zgodę za pomocą ustawień dostępnych w ustawieniach prywatności.

Analityczne

Reklamowe pliki cookies (w tym pliki mediów społecznościowych) umożliwiają prezentowanie informacji dostosowanych do preferencji użytkowników (na podstawie historii przeglądania oraz podejmowanych działań,w serwisie oraz w witrynach stron trzecich wyświetlane są reklamy). Dzięki nim możemy także mierzyć skuteczność kampanii reklamowych KKS Lech Poznań S.A. i naszych partnerów.

W każdej chwili możesz zmienić lub wycofać swoją zgodę za pomocą ustawień dostępnych w ustawieniach prywatności.

Zapisz moje wybory