Trener z dwoma wielkimi osiągnięciami, istotne punkty środka pola i bramkarz, który przebojem wdarł się do Premier League. W tym tygodniu pod lupę bierzemy przedstawicieli AFC Sunderland, z którym Lech Poznań zmierzy się w czwartkowy wieczór w ramach trzeciej kolejki fazy zasadniczej Ligi Europy.
Urodzony w 1975 roku Francuz zaczynał trenerską pracę od szkolenia młodzieży w takich ośrodkach jak Rennes czy FC Lorient. W tym drugim klubie otrzymał szansę najpierw w rezerwach, a następnie już pierwszej drużynie, którą to objął przed sezonem 2022/23. Premierowa kampania przyniosła wysokie, dziesiąte miejsce, ale ta druga zakończyła się już spadkiem z Ligue 1. Latem 2024 roku sięgnął po niego Sunderland, którego szefowie tej decyzji z pewnością nie żałują. Już po niespełna roku bowiem Czarne Koty świętowały upragniony awans do Premier League, a jako beniaminek tych rozgrywek finiszowały pod wodzą tego szkoleniowca na sensacyjnym siódmym miejscu. To dało im historyczną przepustkę do europejskich pucharów, co oznaczało dla nich powrót na międzynarodową arenę po 53 latach. Jeśli chodzi o jego metody pracy, w mediach na Wyspach Brytyjskich podkreśla się położenie szczególnego akcentu na organizację gry, rozwój młodych zawodników czy zabezpieczenie środka pola. Jego zespół określa się przede wszystkim mianem intensywnie grającego, a samego Le Bris odważnego i umiejętnie łączącego cele sportowe z wprowadzaniem graczy na nowy poziom.
Tej postaci nie trzeba zbytnio przedstawiać, bo jego nazwisko znane jest kibicom na Starym Kontynencie doskonale. Same za siebie mówią siedem lat i blisko 300 występów w Arsenalu, dwa Puchary Anglii z Kanonierami, piękny rozdział w Bayerze Leverkusen z mistrzostwem Niemiec i krajowym pucharem czy ponad 150 meczów w reprezentacji Szwajcarii. Z nią doświadczony pomocnik rywalizował na siedmiu (!) turniejach rangi mistrzowskiej w latach 2014-2024, a na ten dorobek złożyły się cztery mundiale oraz trzykrotny udział w Mistrzostwach Europy. Doświadczenie, naturalne cechy przywódcze i znaczenie dla Sunderlandu uczyniły go naturalnym kandydatem na kapitana naszych czwartkowych gości, a tę funkcję sprawuje od chwili przeprowadzki na północny-wschód Anglii.
Holenderski golkiper wypłynął na szerokie wody w ojczyźnie w sezonie 2024/25, kiedy to w pierwszym zespole swojego macierzystego Nijmegen zagrał w 32 ligowych spotkaniach i zachował w nich czyste konto dziesięć razy. Jego ekipa była zresztą jednym z większych pozytywnych zaskoczeń całej Eredivisie, także dzięki szczelnej defensywie. Nie dziwi fakt, że po Roefsa sięgnął beniaminek Premier League, Sunderland, a w bardziej wymagającym środowisku młody bramkarz ponownie mógł pochwalić się dziesięcioma meczami na "zero" z tyłu. Eksperci doceniają jego refleks i trafione decyzje przy stałych fragmentach w obronie, a ponadto dysponuje on dobrymi warunkami fizycznymi. Czarne Koty obdarzyły go niemałym zaufaniem, oferując pięcioletni kontrakt, a 23-latek odpłaca im za nie udaną postawą. W czerwcu zadebiutował w kadrze Oranje w towarzyskim spotkaniu z Algierią, a od tego czasu zdążył pojechał z nią na mundial oraz otrzymał powołanie na starcia w Lidze Narodów w ostatniej przerwie reprezentacyjnej.
Mimo młodego wieku reprezentant Demokratycznej Republiki Kongo w jednym kraju zdążył wygrać już wszystko, co tylko możliwe pod kątem zespołowym. Chodzi o Belgię, w której stolicy zresztą Sadiki przyszedł na świat w grudniu 2004 roku. Wychowanek Anderlechtu trafił do innego nadchodzącego rywala Lecha Poznań w Lidze Europy, Royale Union Saint-Gilloise w wieku niespełna osiemnastu lat, bardzo szybko wskoczył w nim do wyjściowego składu i miał swój wkład zarówno w mistrzostwo, jak i krajowy puchar oraz superpuchar. Jego mocne strony to mobilność, odbiór, agresywny doskok i dyscyplina taktyczna. Dodając do tego to, co pisaliśmy wyżej o trenerze Le Bris nie dziwi fakt, że jest on mocno ceniony przez swojego obecnego szkoleniowca. Może podpatrywać przy okazji codziennych treningów i meczów znacznie bardziej doświadczonego Xhakę w zakresie kontroli środka pola i rozumienia gry i czyni to z powodzeniem już od ponad roku. Nie słynie z liczb w ofensywie, ale to właśnie on ładnym uderzeniem dał swojej ekipie arcyważną wygraną przed tygodniem na portugalskiej ziemi w konfrontacji z Torreense.
Jeśli Xhaka daje Sunderlandowi kontrolę i organizacją, a Sadiki odpowiada za równowagę, to urodzony w Lorient Le Fée stanowi w centrum boiska największą wartość w kontekście kreowania ofensywnych poczynań swojego zespołu. Nieszablonowe podanie, nadanie szybszego tempa akcji, technika użytkowa – to właśnie główny arsenał 26-latka. Z Le Brisem zna się jeszcze z czasów gry w Lorient, w którym z czasem zaczął odgrywać kluczową rolę. Latem 2023 roku przyszedł czas na przenosiny do Rennes, a po zaledwie dwunastu miesiącach ruszyła po niego Roma, ale stolicy Włoch nie udało mu się zawojował. Po zaledwie pół roku został wypożyczony do Sunderlandu, a po zakończeniu transferu czasowego tamtejsi włodarze wykupili go z ekipy Giallorossi. Od tamtego momentu zdążył zanotować w Premier League sześć goli i siedem asyst, stając się symbolem całej przemiany klubu od chwili jego awansu na najwyższy krajowy szczebel.
Legia Warszawa
Lech Poznań
Zapisz się do newslettera