2016-12-30 18:00 Lt.

Prezesi Lecha podsumowują rok 2016

Nastał czas podsumowań, a do kilku retrospekcji dali się namówić również prezesi Kolejorza. Karol Klimczak i Piotr Rutkowski, w rozmowie między sobą, oceniają najważniejsze wydarzenia mijających 12 miesięcy. Mówią o tym, co jest warte zapamiętania i o tym, co najlepiej szybko wyrzucić z pamięci. Jak patrzą na rok 2016 i czy patrzą podobnie do Ciebie? Przeczytaj koniecznie.

Plus i minus 2016 roku

Piotr Rutkowski: Start tego sezonu był dla mnie ogromnym rozczarowaniem. Nie spodziewałem się tego, że po tak słabym minionym sezonie zaliczymy aż tak niezadowalający początek obecnych rozgrywek. Natomiast dziś za nasz największy sukces mijającego roku uważam zatrudnienie trenera Nenada Bjelicy. Superpuchar Polski? Poza tym, że jest fajnym trofeum do klubowej gabloty, to nie ma dla nas żadnego znaczenia w miejscu, w którym jesteśmy.

Karol Klimczak: Mnie rozczarowało natomiast to, że na początku jesieni kontynuowaliśmy złą passę z wiosny. Że nic się nie zmieniło pod względem sportowym i nasza gra wyglądała jak wyglądała, wyjmując z tej statystyki wspomniany Superpuchar Polski i mecze sparingowe z Wisłą Płock, które nie miały w zasadzie żadnego znaczenia, choć napawały optymizmem, bo wyglądaliśmy w nich naprawdę nieźle. Jesienią te mecze były nijakie, bezpłciowe. Cieszy, poza wspomnianym przez ciebie trafionym zatrudnieniem Bjelicy, odbudowanie formy i odblokowanie Dawida Kownackiego, Darko Jevticia, postawa Janka Bednarka itd.

PR: Największa porażka, wybierając spośród pojedynczych meczów, to dla mnie chyba przegrane spotkanie wyjazdowe z Koroną Kielce. "Masakra" jakaś, nie może tak być.

KK: Mówiliśmy sobie wtedy zresztą, nie wiem czy pamiętasz? Można przegrać, ale nie tak i nie 4:1 z Koroną.

Transfery 2016

KK: Niektórzy gratulują nam i śmieją się, że udało się doprowadzić do sprzedaży Dennisa Thomalli.

PR: Tu należy jeszcze - pół żartem, pół serio - dodać słowa trenera Jana Urbana, że zdrowy Robak jest jak nowy napastnik. A poważnie - odbudowanie Marcina pomaga też wielu innym zawodnikom. Szkoda, że nie było go z nami przez cały poprzedni sezon, bo może zakupienie do klubu Dennisa wcale nie wypadłoby tak źle, jak finalnie wypadło. Warto pamiętać, że to Robak miał być wówczas wiodącym napastnikiem, a Dennis miał mieć spokój, żeby wejść. Zdarzyło się coś zupełnie odwrotnego i nie pozostaje nic innego, jak zaliczyć ten transfer do niewypałów. Choć proponuję też zwrócić uwagę na to, że Thomalla obecnie nieźle sobie radzi w klubie walczącym o awans do 1. Bundesligi. Strach pomyśleć co będzie, jak zobaczymy go grającego w najwyższej klasie rozgrywkowej w Niemczech i powiemy, że to była nasza największa pomyłka, ale w nieco innym kontekście niż dziś.

KK: Kiedy ocenialiśmy transfery w ostatnich latach, to mieliśmy pewien problem w jego konkretnym przypadku. Bo czy to jest zły zawodnik i źle wyskautowany? Moim zdaniem nie. Pytanie, czy on się nadawał do Lecha. Ale tego nie będziemy wiedzieć, bo nie byliśmy w stanie go ocenić na tle Robaka, którego przydatność widać było choćby w niedawnym meczu z Koroną. Nabiegał się, nawalczył, sporo było gry w powietrzu, wtedy tego nie było.

PR: Mogę się zgodzić, że Thomalla to dobry piłkarz, ale czy dobrze wyskautowany? Cała sztuka skautingu polega na tym, by dopasować zawodnika do klubu. Jego profil mentalny, umiejętności, do tego czego potrzebujemy my, do środowiska, do sytuacji klubowej. Trafione były pod tym kątem transfery letnie. Np. Maciej Makuszewski. Bardzo chcieliśmy szybkiego zawodnika, który da nam na skrzydle odpowiednią jakość. To była nasza największa potrzeba. Maki dał nam szybkość, został odpowiednio dopasowany do naszych potrzeb, widać że jesteśmy w stanie korzystać z jego silnych stron. Bardzo ważna była dla nas mobilność Radka Majewskiego na jego pozycji, czy bardzo dobre wznowienie gry - zarówno ręką, jak i nogą - u Matusa Putnockiego. Ci zawodnicy zostali odpowiednio dopasowani do poszukiwanego przez nas profilu. Fakt, że są Polakami lub z naszego kręgu kulturowego ułatwił im szybkie bądź bardzo szybkie wejście wejście do drużyny. Myślę, że pół roku potrzebuje Lasse, po którym powinien prezentować poziom co najmniej Paulusa. W szybkiej aklimatyzacji ważnym czynnikiem jest też zawsze wiek zawodników, ich doświadczenie.

KK: Daje nam to przy okazji dobrą podstawę do wprowadzania zawodników z akademii i przekonanie, że ta droga, którą obraliśmy jest okej i się sprawdza.

Puchar Polski: do trzech razy sztuka?

KK: W każdym z meczów finałowych, które w ostatnich latach graliśmy i czy to się komuś podoba czy nie, byliśmy lepsi. Zarówno jeden, jak i drugi mogliśmy wygrać. Czy do trzech razy sztuka? Nie wiem, najpierw trzeba przejść Pogoń.

PR: Która jest chyba najtrudniejszym rywalem z zestawu półfinałowego. Ale też naszym atutem jest to, że mamy największe doświadczenie spośród tych wszystkich drużyn w Pucharze. A to doświadczenie, potem, w finale może procentować.

KK: A wtedy jest napięcie. Jeden mecz, mega zainteresowanie, pełny stadion. To nie jest żaden Pcim Dolny i spotkanie o nic. Tu gra się o europejskie puchary. Wszyscy się na to nastawiają. A gdy w zeszłym roku wydawało nam się, że ten mecz to nasza jedyna szansa, by do tych pucharów awansować, to zrobiło się jeszcze większe ciśnienie.

Nenad Bjelica

PR: To trener, który skupia się na swojej pracy i to jego atut. Ma swój pomysł, ma wizję gry i skupia się wyłącznie na tym. Nie szuka alibi, nie ma żadnych wymówek, jest od tego, by wyciągnąć z zawodników jak najwięcej, wykrzesać ich maksymalny potencjał. Jak do tej pory robi to bardzo dobrze, śmiem twierdzić że najlepiej z tych, z którymi dotychczas pracowałem. Dzięki temu świetnie się z nim pracuje, jest bardzo bezpośredni komunikatywny oraz konsekwentny. Mówi co robi i robi co mówi. Nie rzuca żadnych słów na wiatr. Do tego wszystkiego jest otwarty, nie ma nic do ukrycia i widać to choćby po tym, że jego treningi zawsze są otwarte. Skupia się przede wszystkim na Lechu Poznań.

KK: Ta konsekwencja, o której mówisz i umiejętność rozwiązywania problemów posiadanymi środkami to bardzo ważna cecha. Bjelica to trener, który nie szuka tanich usprawiedliwień, które potem chwieją wiarą drużyny. Chodzi mi o to, że on jest tam najważniejszą postacią, szuka rozwiązań i znajduje je. Nie mówi, że np. nie idzie, ale wróci Szymek Pawłowski i wszystko będzie dobrze, a Szymek wraca i wcale lepiej nie jest. Dlatego powtórzę: to jest gość, który szuka rozwiązań i mówi: nie mam tego zawodnika, okej, ale mam innego i sobie poradzimy, zmienię ustawienie, zmienię taktykę i damy radę.

PR: Czasem tego nie potrafię zrozumieć u niektórych trenerów w Polsce. Sezon jeszcze nie wystartował, a ci mówią coś takiego: "Brakuje mi 3-4 transferów na tę i na tę pozycję". Tylko ja się zastanawiam, co ta szatnia myśli w tym momencie. Bo wygląda to tak, że kapitan statku tuż przed wypłynięciem na długi rejs stwierdza, że nie mamy jakości i brakuje nam załogi, a w posiadanej załodze kiełkuje przekonanie, że jest nieprzygotowana, za słaba i zbyt wąska. Tworzy się w ten sposób chaos i panika. Co myśli napastnik, który słyszy z ust trenera, że ten nie ma napastnika?

KK: Coś w tym jest, stwierdzenia w stylu "kim ja mam grać", "muszę powiedzieć, żeby kogoś wreszcie kupili" muszą działać destrukcyjnie. Taka szatnia wtedy zaczyna myśleć inaczej, na zasadzie "to weź pan zmień klub".

PR: Czas przestać narzekać na to, że nie mamy boisk do trenowania, że nie ma zawodników. Co w takim razie szkodzi wziąć piłkarzy z akademii i dać im szansę? Nie ma co szukać wymówek, chodzi o regularną, ciężką i codzienną pracę.

Niesportowe zdarzenie 2016 roku do zapamiętania

PR: No lokomotywa!

KK: Kilka jest ciekawych i wartych odnotowania. Lokomotywa - tu pełna zgoda.

PR: Boisko w Popowie. Wreszcie!

KK: Audyt.

PR: Ale rzeczywiście, najbardziej utkwiła mi w pamięci lokomotywa. To jednak symbol tego klubu. To jest piękna sprawa.

KK: No i jakby to nie zabrzmiało... nas nie będzie, i dosłownie i w przenośni, a ona ciągle będzie tam stała przez długie dziesiątki lat. To symbol Lecha, miasta i będzie tam zawsze. A wiele się przy niej działo, bo to skomplikowany projekt. Ostatnie tygodnie przed jej odsłonięciem były bardzo stresujące ze względu na logistykę, dokumentację, pozwolenia i tak dalej. To była normalna budowa, która wymaga wielu zgód.

PR: Warto tu dodać, że to nie jest projekt, który narodził się tuż przed jedną z konferencji, kiedy się skrzyknęliśmy i powiedzieliśmy sobie "hej, zróbmy coś takiego". Od dobrych kilku lat marzyliśmy o tym, wreszcie udało się doprowadzić do realizacji, ale też trzeba przyznać, że ostatni rok wymagał od nas wszystkich największych nakładów pracy i sił.

KK: Niesamowite jest to, że nagle, w klubie sportowym, zaczęły odbywać się rady budowy. Takie coś już napewno nieczęsto się zdarza. Dużo emocji na końcu i przy transporcie, podnoszeniu lokomotywy, jej odsłonięciu. Wielka sprawa!

Kibice

PR: Od pewnego czasu obie strony chyba czują, że nasze relacje wchodzą na jedną drogę i zaczynamy iść ramię w ramię. Wyznacznikiem naszych relacji i zaufania zawsze będą momenty trudne, kiedy jest źle, w których trzeba stanąć na wysokości zadania i rozmawiać ze sobą. Wtedy jest chwila, by zaufaniu powiedzieć "sprawdzam". Takim kryzysowym momentem były dla mnie zdarzenia po finale Pucharu Polski, kiedy było ciężko, a obie strony usiadły przy stole, wygarnęły sobie wiele, ale też dzięki temu potrafiły zbudować atmosferę do dalszej współpracy.

KK: Im dłużej ze sobą pracujemy, tym lepiej też się poznajemy. Realizujemy wiele wspólnych projektów, zarówno z SKLP, jak i niejednokrotnie z pojedynczymi kibicami - czy to przedstawicielami ruchów ultrasowskich, czy przy akcji PowstańMY, której celem jest pielęgnowanie pamięci o Powstaniu Wielkopolskim. Poznajemy się, budujemy wzajemne zaufanie, tworzy się przekonanie, że każdy chce dobrze i że patrzymy w jedną stronę. Raz to wychodzi lepiej, raz gorzej. Ale też generalnie ujmując, zarówno działania w okresie "dobrym", jak i tym kryzysowym, regularne spotkania, podczas których nikt nie wstaje od stołu i nie odchodzi obrażony, powodują, że to zaufanie rośnie. Przy tym w ostatnim roku zanotowaliśmy kilka spektakularnych akcji, które są owocem naszej współpracy. Mam tu na myśli lokomotywę i audyt. To pomogło, a atmosfera jest dzięki temu dobra.

Audyt

KK: Aby w ogóle poznać genezę tego pomysłu, to należy przenieść się kilka lat wstecz. Uczestniczyłem w spotkaniu z kibicami razem z ówczesnym prezesem Andrzejem Kadzińskim, a podczas spotkania padło pytanie, czy zarzut, że nie wiadomo jak klub operuje pieniędzmi, na co je wydaje, jak funkcjonują finanse. Już wtedy zaproponowaliśmy przeprowadzenie audytu, ale nikt specjalnie tematu nie podchwycił i ten przepadł na kilka lat.

PR: Potem temat regularnie wracał na naszych spotkaniach z kibicami. A to pytano nas ile wydajemy na transfery, a ile na szkolenie i tak dalej.

KK: Doszliśmy do wniosku, że trzeba to zrobić, bo nie mamy nic do ukrycia, a wiemy jak jesteśmy ważni dla Wielkopolan. Zależy nam na transparentności. W ogóle, patrząc szerzej, to może tylko pomóc polskiej piłce i prowadzeniu nie tylko klubu z Poznania. Fakt, trwało to trochę, ale też robiliśmy to pierwszy raz, ale też wiemy już na przyszłość "jak to się je". I mieliśmy pewne obawy. Dla ekspertów finansowych pewnie mógł być głębszy, ale też chcieliśmy, by był zrozumiały dla każdego kibica. Czy będzie jasny i czytelny i czy każdy będzie wiedział o czym piszemy? Ostatecznie udało się. Chyba też liczymy, że inni pójdą naszym śladem.

PR: To jest dobry kierunek. Buduje zaufanie kibiców, otoczenia do klubów. Chodzi o to, by każdy wiedział, że jego ukochany klub jest w dobrych rękach.

KK: My będziemy go konsekwentnie publikować co dwa lata. Będziemy pokazywać, jak układają się relacje finansowo-biznesowe.

Następne mecze

Piątek 26.07 godz.20:30
Lech Poznań
vs |
Wisła Płock
Sobota 03.08 godz.20:00
ŁKS Łódź
vs |
Lech Poznań

Polecamy

Newsletter

Zapisz się do newslettera

Więcej

KKS LECH POZNAŃ S.A.
ul. Bułgarska 17
60-320 Poznań

Infolinia biletowa:
602-368-268 (9:00-17:00)
602-368-369 (9:00-17:00)

Tel: 61 886-30-00
mail: lech@lechpoznan.pl
Biuro Obsługi Kibica

Chcemy, aby korzystanie z naszych stron było dla Ciebie przyjazne. W tym celu staramy się dopasować treści oraz prezentowane reklamy do Twoich zainteresowań i preferencji. Jest to możliwe dzięki przechowywaniu w Twojej przeglądarce plików cookies oraz przetwarzaniu gromadzonych za ich pośrednictwem danych osobowych przez nas i naszych partnerów. Przez dalsze, aktywne korzystanie z Serwisu, bez zmian ustawień przeglądarki, wyraziłeś na to zgody.
Dowiedz się więcej >

Zamknij