2020-07-31 14:34 Wiktoria Łabędzka , fot. Przemysław Szyszka, Adam Jastrzębowski

Lech w dobie koronawirusa

Sezon 2019/20 zakończony - trwający rok, którego długo niewiadomą pozostawały dalsze losy z powodu rozprzestrzeniania się pandemii koronawirusa. Gdy w końcu rozgrywki zostały wznowione - Lech Poznań cieszył oko swą grą i przypieczętował wicemistrzostwo Polski.

Zaczęło się od odwoływania pojedynczych imprez, wycofywania sportowców z udziału w zawodach czy zamykania trybun. Długo wydawało się, że nas to nie dotyczy, że zachowano przysłowiową, ale tak wymowną obecnie "bezpieczną odległość". Cios nastąpił dwa dni po zremisowanym meczu Wisła Kraków - Lech Poznań (1:1), gdy wszyscy zdążyli przenieś myśli na nadchodzącą serię gier. Czekały na nas bowiem dwa derbowe starcia: Lech Poznań - Legia Warszawa oraz Lechia Gdańsk - Arka Gdynia, ale to właśnie wtedy dowiedzieliśmy się, że zostaną one rozegrane bez udziału kibiców. Lechici kontynuowali przygotowania do spotkania z warszawską ekipą. - Sytuacja jest bardzo trudna i skomplikowana. Stosujemy się do wszystkich zaleceń rządu i Polskiego Związku Piłki Nożnej (…) Trenujemy normalnie i przygotowujemy się do meczu z Legią - mogliśmy usłyszeć z ust trenera Dariusza Żurawia.

Zaledwie kilkadziesiąt godzin później ekstraklasa została zawieszona. Zawodnicy rozpoczęli treningi indywidualne oparte na ćwiczeniach siłowych, a także rozciąganiu. Sztab szkoleniowy wciąż uważnie przyglądał się sytuacji. - Tęsknię za grą w ekstraklasie, ale przestrzegajmy tego, co mądrzejsi od nas ustanawiają. Tylko tak uda nam się wrócić do zajęć i pasji - to nie tylko głos Tymoteusza Puchacza, lecz także innych zawodników, coraz mocniej odczuwających głód ligowego grania. Gdy nastał trzeci tydzień futbolowego "home office", zmniejszono obciążenia treningowe. Trudno było bowiem przewidzieć, ile potrwać może przerwa, choć coraz częściej mówiło się o dacie granicznej, czyli końcówce maja.

25 kwietnia potwierdzono przypuszczenia. Zespoły PKO Ekstraklasy otrzymały przyzwolenie na wznowienie treningów. - Zazwyczaj mamy do czynienia z dwoma przerwami w rozgrywkach - letnią i zimową - trwającymi około dwóch miesięcy, a teraz "zyskaliśmy" trzecią - dłuższą niż zwykle. To coś, do czego nie jesteśmy przyzwyczajeni. Z nadzieją czekam na wznowienie ligi, bo to "clue" naszej pracy. Brakuje tego wszystkiego, nie da się ukryć. Tym bardziej, że to pauza nietypowa, podczas której długo nie znaliśmy żadnej daty. Siedziało się i myślało, co z tym fantem zrobić, choć wiedzieliśmy niewiele - usłyszeliśmy od Grzegorza Hałasika, dziennikarza Radia Poznań.

Zanim zawodnicy ponownie mogli zameldować się na boiskach znajdujących się przy ulicy Bułgarskiej przeszli odpowiednie badania. Uzyskanie wyników umożliwiło niebiesko-białym powrót do treningów - początkowo w mniejszych grupach a następnie zespołowo. Intensywność? Sporo! Zespoły ekstraklasy czekał bowiem istny maraton meczów! "Widzę na każdym treningu uśmiechy piłkarzy, sztabu. Nie mogłem się tego doczekać tak, jak zresztą inni. Znowu mogliśmy się spotkać i trenować. Po blisko pięćdziesięciu dniach rozłąki z piłką było to dla mnie fantastyczne" - opinię Djordje Crnomarkovicia podzielali także inni gracze.

Godzina zero

27 maja 2020 roku. Godzina 20:10. Sędzia Paweł Gil rozpoczyna spotkanie Totolotek Pucharu Polski ze Stalą Mielec. 80 dni trwała przerwa niebiesko-białych od grania o stawkę, a zwieńczona została awansem do półfinału. - Przyjechaliśmy po awans, udało się go wywalczyć. Szybko wyszliśmy na prowadzenie, a później dołożyliśmy drugą bramkę i wydawało się, że mamy ten mecz pod kontrolą. Chwila dekoncentracji sprawiła, że straciliśmy gola i wtedy w drugiej połowie musieliśmy się trochę napracować, żeby to przypieczętować i myślę, że ostatecznie na niego zasłużyliśmy - komentował trener Dariusz Żuraw.

- To spotkanie niezwykłe, a niezwykłość w tym przypadku będzie potęgować pustka trybun - mogliśmy usłyszeć od redaktora Romana Kołtonia przed spotkaniem Lech Poznań - Legia Warszawa. Starciu temu towarzyszyło sporo emocji - tęsknoty za futbolem, braku kibiców czy zaciętości w walce o niezwykle ważne 3 punkty. Gospodarze prowadzili grę, lecz to warszawiacy szczęśliwie wyszli na prowadzenie w 17. minucie, którego nie oddali do ostatniego gwizdka sędziego…

I choć strata w tabeli wzrosła, niebiesko-biali w następujących starciach pokazali prawdziwy hart ducha. Czy to początki drużyny, która dostarczy nam wiele pięknych chwil? Świadkami kolektywu z pewnością byliśmy w Lubinie, gdzie zespół do samego końca walczył o punkt, który w ostatecznym rozrachunku mógł zadecydować o wicemistrzostwie Polski. - Pokazaliśmy, że jesteśmy silnym zespołem. Pokazaliśmy charakter, nie poddaliśmy się i walczyliśmy o jak najlepszy wynik - przyznał Lubomir Šatka. Starcie z Zagłębiem okazało się bowiem prawdziwym emocjonalnym rollercoasterem, lecz było także początkiem passy poznaniaków bez porażki.

- Trzy punkty są nadrzędnym celem na ten mecz - na starcie z Pogonią Szczecin. 9 czerwca zobaczyliśmy przy Bułgarskiej prawdziwy koncert. Ponowne w sezonie 2019/20 nie zawiedli wychowankowie oraz doświadczeni gracze Kolejorza, którzy poprowadzili go do pewnego zwycięstwa 4:0. Impetu udało się utrzymać także w Kielcach (3:0). Okres po wznowieniu rozgrywek okazało się niezwykle łaskawy dla poznaniaków właśnie pod względem bramek. Co więcej - prezentowali oni atrakcyjny styl gry, który cieszył. Na zakończenie sezonu zasadniczego Lech wskoczył do czołowej czwórki. To zapewniło mu lepszą pozycję wyjściową na "ostatniej prostej" oraz zapewnienie sobie miejsca w europejskich pucharach. Kilka miesięcy wcześniej nie było to takie oczywiste.

Blisko optimum

30. a 31. serię gier PKO Ekstraklasy dzieliło raptem 6 dni. - Szalenie atrakcyjną ósemkę mamy w tym sezonie - trudno nie zgodzić się ze słowami dziennikarza Radia Poznań, Krzysztofa Ratajczaka. Skład grupy mistrzowskiej sezonu 2019/20 imponował. Sam początek wystawił lechitów na próbę - tak bowiem Lech, który grał "swoje", zmierzył się z Piastem, który skutecznie utrudniał mu realizację własnego pomysłu. Konsekwencja w dążeniu do celu dała poznaniakom trzy punkty na bardzo trudnym terenie - terenie, gdzie mistrzowie Polski 2019 nie zwykli przegrywać. I choć rezultat wisiał na włosku niemal do ostatniej sekundy przełamanie Pedro Tiby pozwoliło odetchnąć niebiesko-białym z ulgą.

Kilka dni później przy Bułgarskiej wszyscy liczyli na powtórkę z rozgrywki - do Poznania bowiem ponownie zawitała Pogoń, trapiona podobnymi problemami, co trzy tygodnie wcześniej. - Sądzę, że czeka nas inne spotkanie. Pogoń jest teraz mądrzejsza o ten ostatni pojedynek przy Bułgarskiej i wie, czego się może spodziewać. Na pewno nie można powiedzieć, że to już są teraz dla szczecinian spotkania na luzie, bo każdy w naszej lidze gra o coś. Są punkty, premie, miejsce w tabeli. My również wiemy, o co gramy i staranie przygotowujemy się do tego meczu - mogliśmy usłyszeć od trenera Dariusza Żurawia. "Portowcy" z pewnością wyciągnęli wnioski ze srogiej lekcji. Tym razem zakończyło się na bezbramkowym remisie. Czynnikiem, który wreszcie ponownie zagościł na trybunach byli kibice.

- Pięć tysięcy przyszło? Byłem przekonany, że z dwa razy tyle! Szacunek dla kibiców, z nimi gra się o wiele lepiej. Niosą, kiedy nie idzie. Liczę, że następnym razem będzie jeszcze głośniej, bo w Poznaniu mamy najlepszych kibiców nie tylko w kraju, ale i Europie - przyznał Tymoteusz Puchacz. - Odniosłem wrażenie, że przyszło bardzo dużo kibiców, ponieważ tak głośno było na stadionie. Cieszymy się z ich obecności oraz dopingu. Szkoda, że nie udało się odnieść zwycięstwa i sprawić im prezentu po przerwie, ale jeszcze nie raz dla nich tutaj wygramy. To z nimi dopiero poczuliśmy, że naprawdę wróciliśmy do gry - dodał Jakub Kamiński.

Śląsk zaszedł za skórę poznaniakom w minionych rozgrywkach. Okazał się także niespodzianką sezonu, gdyż sami kibice wrocławian z początku z pewnym dystansem podchodzili do wyników osiąganych przez zespół. - Jeśli chcemy grać o coś więcej niż europejskie puchary, to nie powinniśmy się zadowalać tym ważnym zwycięstwem w Gliwicach. Po takim spotkaniu trzeba postawić ten kolejny krok, a to nam się nie udało. Mimo to patrzymy z optymizmem na niedzielę, bo czujemy, że znajdujemy się w dobrym dla nas okresie - zapowiadał przed starciem Lubomir Šatka. Szczęście było blisko. Poznaniacy bowiem dali sobie wydrzeć zwycięstwo na kilka minut przed zakończeniem spotkania. - Strasznie szkoda, mieliśmy ich na patelni, a mamy tylko jeden punkt - skomentował Tymoteusz Puchacz.

Rollercoaster i początek serii

Legia przyjeżdżała do stolicy Wielkopolski niemal pewna mistrzostwa Polski - do niego brakowało bowiem warszawiaków punktu. Świętowanie zostało jednak przełożone - przez nikogo innego niż lechitów. - Podoba mi się tydzień po starciu z Legią. Lecha czeka mecz z Lechią Gdańsk w ramach Totolotek Pucharu Polski, a cztery dni później powtórka z "rozrywki". Oby nie była to okazja do rewanżu czy rehabilitacji - mamy oczywiście nadzieję, że poznaniacy wygrają w obu tych konfrontacjach - zapowiadała Aleksandra Kropielnicka, dziennikarska "Telewizji WTK". 7 tysięcy kibiców, którzy zasiedli tego wieczoru na trybunach Stadionu Poznań przeżyło prawdziwą huśtawkę nastojów. Podstawowy czas gry nie przyniósł rozstrzygnięcia - do wyłonienia zwycięzcy potrzebna serii rzutów karnych, w których niezwykłym hartem ducha wykazał się van der Hart. Poświęcenie Holendra nie wystarczyło. Lech musiał uznać wyższość Lechii, lecz…

… okazja do rewanżu nadarzyła się raptem cztery dni później. I tym razem się udało, a debiut w bramce niebiesko-białych zanotował Miłosz Mleczko.

Cracovia to rywal nieprzyjemny. Choć prezentowany przez krakowian styl można określić mianem "specyficznego", stwarza przeciwnikom sporo trudności. Odczuł to także Lech Poznań bowiem dwukrotnie ulegał "Pasom" w sezonie 2019/20. I choć podczas lutowego starcia zaczął dobrze, musiał uznać wyższość gospodarza wspominanego meczu. - Obecnie prezentujemy zupełnie inną formę, skład został nieco zmodyfikowany. Grając "naszą piłkę" powalczymy o zwycięstwo! - zapowiadał Jakub Kamiński. I nie tylko powalczyli, ale także tego dokonali. Zdobywając 3 punkty w Krakowie, niebiesko-biali zapewnili sobie grę w europejskich pucharach.

- W trakcie tego sezonu często byłem pytany o cele, a ja od początku chciałem, żeby mój nowy i młody zespół miał swój styl i grał ofensywnie do ostatniego gwizdka. To się udało zrobić i obecnie mamy drużynę, która potrafi stworzyć widowisko i strzela dużo goli w końcówkach meczów. Nasi młodzi piłkarze rosną z każdym spotkaniem. Mieliśmy różne momenty, ale ważne jest to, że po tych trudniejszych chwilach potrafiliśmy się podnieść - mówił przed zamykającym sezon starciem z Jagiellonią Białystok trener Lecha Poznań, Dariusz Żuraw. Kolejorz w rundzie mistrzowskiej punktował najlepiej od trzech lat, a w ostatnim meczu udało mu się tę "śrubę" dokręcić. Godne pożegnanie wymagającego sezonu, przypieczętowanie wicemistrzostwa Polski oraz pożegnanie Christiana Gytkjaera.

Następne mecze

Sobota 15.08 godz.20:30
Odra Opole
vs |
Lech Poznań
Piątek 21.08 godz.18:00
Zagłębie Lubin
vs |
Lech Poznań

Polecamy

Newsletter

Zapisz się do newslettera

Więcej

KKS LECH POZNAŃ S.A.
ul. Bułgarska 17
60-320 Poznań

Infolinia biletowa:
tel. 602-368-268 (10:00-17:00)
tel. 602-368-369 (10:00-17:00)

Tel: 61 886-30-00
mail: lech@lechpoznan.pl
Biuro Obsługi Kibica

Chcemy, aby korzystanie z naszych stron było dla Ciebie przyjazne. W tym celu staramy się dopasować treści oraz prezentowane reklamy do Twoich zainteresowań i preferencji. Jest to możliwe dzięki przechowywaniu w Twojej przeglądarce plików cookies oraz przetwarzaniu gromadzonych za ich pośrednictwem danych osobowych przez nas i naszych partnerów. Przez dalsze, aktywne korzystanie z Serwisu, bez zmian ustawień przeglądarki, wyraziłeś na to zgody.
Dowiedz się więcej >

Zamknij