2018-05-29 12:18 Mateusz Szymandera , fot. Przemysław Szyszka

- Walczyłem o marzenia - wywiad z Makuszewskim

- Dzisiaj jeszcze do mnie nie dociera to, że nie pojadę na mundial. Gdy włączę telewizor, żeby obejrzeć ten mecz, to będzie żal i wzruszenie, bo wiem, że mogłem tam być. To będzie we mnie, będzie mi na pewno smutno. Trzeba jednak życie brać takim, jakie jest. Nie udało się pojechać, ale będę trzymał kciuki za kadrę. Chcę, żeby pokazała się w Rosji z dobrej strony - mówi w rozmowie z oficjalną stroną Kolejorza, Maciej Makuszewski.

Jak reagujesz w trudnych chwilach?

- Różnie. W takich sytuacjach człowiek działa pod wpływem emocji. Gdy mu coś nie wyjdzie, to czasami musi sobie pod nosem coś powiedzieć czy się zdenerwować. Po niepowodzeniach chcę jak najszybciej się podnieść i walczyć dalej.

Jesteś pozytywnie nastawiony do życia, ale jak każdy, masz słabsze chwile.

- Jestem optymistą i w każdej sytuacji szukam optymizmu. Nawet gdy nic się nie udaję, to wierzę w to, że to się zmieni. Oczywiście, gdy nie wychodzi to pojawiają się nerwy i złość. To też dobrze, bo wtedy pojawia się adrenalina i dodatkowa energia do pracy.

Jak było w grudniu?

- Słabo. Emocje były negatywne. Nie widziałem światła w tunelu. Ono zaczęło się pojawiać dopiero po operacji. Z biegiem czasu byłem coraz większym optymistą. Doktor w Poznaniu, profesor we Włoszech i moi rehabilitanci dopingowali mnie, żebym każdego dnia ciężko pracował.

Pierwsze dwa dni były dla ciebie najtrudniejsze?

- Tak, te bezpośrednio po meczu. Pierwszy raz znalazłem się w takiej sytuacji. Nie wiedziałem czego się spodziewać, a czekanie na wyrok było najgorsze. Potem, gdy dowiedziałem się, że jest bardzo źle nie potrafiłem zebrać myśli. Pojawiło się zwątpienie i moment załamania. Nie trwało to jednak długo, bo operacja przyśpieszyła mój powrót do zdrowia. Gdybym czekał na nią dłużej, to pewnie był analizował tę sytuację. A tak niemal od samego początku mogłem się skupić na rehabilitacji.

Jak duże znaczenie miało dla ciebie wsparcie żony Oliwii? I świadomość tego, że zostaniesz ojcem?

- Nie ma co ukrywać, że Oliwia była to pierwsza i ostatnia osoba, która widziała w jakim byłem stanie po urazie, wtedy gdy skończyłem rehabilitację i wracałem na boisko. Czułem jej wsparcie i wiedziałem, że chce dla mnie jak najlepiej. Poświęcała się dla mnie. Robiła wiele rzeczy, które powinien robić facet. Jeździła ze mną na rehabilitację. Po urodzeniu dziecka, opiekowała się nim. Codziennie mnie motywowała: "Stary dawaj", "Dasz radę", "Głowa do góry", "Jesteś silny", "Zobacz jakie robisz postępy". To niesamowite wsparcie. Wiem, że ona też była podłamana kontuzją. Widziałem, jak to przeżywała. Szybko się otrząsnęła i dała mi do zrozumienia, że muszę być bojowo nastawiony.

Zabrałeś ją już na dobrą kolację?

- Dopiero po sezonie będzie trochę czasu, żeby odpocząć i pobyć razem. Przez ostatnie miesiące nie było na to wiele czasu. Spędziliśmy razem może dwa dni. Teraz musimy odciąć się od codzienności. Tempo naszego życia spadnie i zwolnimy. Skupimy się na rodzinie i wtedy na pewno jej podziękuję za to wsparcie. Tak, jak na to zasługuje.

Chciałem jeszcze na chwilę wrócić do momentu kontuzji. Jaka była twoja pierwsza myśl po zerwaniu więzadeł? Twoja reakcja, gdy schodziłeś z boiska była wymowna.

- Zacząłem liczyć ile czasu zostało do mistrzostw. Od razu poczułem, że coś strzeliło. Policzyłem miesiące. To mnie od razu uderzyło. Wiedziałem, że będzie ciężko wyzdrowieć przed terminem. Jak się później okazało walczyłem. Pierwsze informacje mówiły nawet o dziewięciu miesiącach przerwy. To oznacza, że wróciłbym w sierpniu. Ciężko pracowałem i wróciłem szybciej.

Od samego początku mówiłeś: "Dajcie mi zakapiora, który mnie zajedzie i dobrze przygotuje".

- Tylko takie nastawienie jest dobre. Miałem duże wsparcie kibiców i osób, które interesują się piłką. Po operacji wiele osób wysyłało do mnie wiadomości. Dopingowało. Klub nie zostawił mnie samego sobie i mocno pomógł. Gdy ja nie potrafiłem, to ludzie w klubie zachowali chłodną głowę. Dzięki pomocy wielu osób wróciłem szybciej.

Ostatni Twój sezon to scenariusz na dobry film.

- Szkoda, że bez happy endu. Wykonałem super pracę, walczyłem o marzenia, starałem się i nie poddałem. Wiele osób dopingowało mnie, żebym walczył do końca. Nie udało się, ale takie jest życie. Nie wszystko kończy się tak, jak chcemy. Życie rzuca kłody pod nogi. Czasami coś daje, a czasami zabiera. To nie był w pełni nieudany sezon, bo nie pojechałem na mistrzostwa. Wiele osiągnąłem. Jestem dumny z tego, że udało mi się zadebiutować w kadrze. To było moje marzenie z dzieciństwa. Marzenie moje i moich rodziców. Kto by przypuszczał, że raz w życiu będę miał poważną kontuzję i to na kilka miesięcy przed mistrzostwami.

Trudno w twojej sytuacji było nie myśleć o mundialu. Przy takim wejściu do reprezentacji każdy by myślał o wyjeździe do Rosji.

- Nie ma co ukrywać, że wiele osób mogłoby pomyśleć, że ze mnie już nic nie będzie. Za mną był dobry okres. Zadebiutowałem w kadrze w wieku 28 lat. Może gdybym w życiu dokonał innych wyborów, to trafiłbym do niej szybciej. Na to jednak nie mam już żadnego wpływu. Wiem jednak, że mocno się rozwinąłem i trafiłem do reprezentacji. Czuję, że mam rezerwy i stać mnie na to, by być lepszym piłkarzem. Mam jeszcze przed sobą kilka lat gry i chcę wyjechać z reprezentacją na duży turniej. To najwcześniej stanie się za dwa lata. Teraz koncentruję się na Lechu. Przyszedłem do niego, żeby coś wygrać.

Życie uczy pokory?

- Każdego dnia. Wstajesz rano i nie myślisz o pewnych rzeczach. W jednym momencie wszystko może się zmienić i trzeba się odnaleźć w nowej sytuacji.

Tak było w twoim przypadku. Działo się u ciebie wiele dobrego i kontuzja to zatrzymała.

- W życiu są wzloty i upadku. W rundzie jesiennej wszystko układało się dobrze. Jeden moment nieuwagi... to uczy człowieka. Życie wystawiło mnie na próbę. Znalazłem się w trudnym momencie i musiałem pokazać charakter. Gdy wszystko idzie po naszej myśli, to łatwo jest znaleźć mobilizację. Gdy jednak nie układa się, to trzeba się podnieść i wyjść z opresji. Tak było w moim przypadku.

Miałeś do siebie pretensje?

- Nie, bo wiem jakie jest życie. Każdemu piłkarzowi to mogło się przytrafić. Nie takim, jak ja to się zdarzało. Nawet gwiazdom, które jeździły na mistrzostwa regularnie. Nie mam sobie nic do zarzucenia. Pracowałem mega ciężko. Miałem zerwane dwa więzadła. Przepracowałem wiele godzin i tylko ja wiem, jak dużo. Poświęciłem wiele, żeby wrócić do formy.

Tym powrotem imponowałeś wszystkim. W pewnym momencie cały kraj dopingował ciebie w walce o powrót.

- Bo to była fajna historia. Pojechałem na kadrę, pokazałem się z dobrej strony. Media poczuły historię i zrozumiały, że mam szansę pojechać na mundial. Szkoda, że ta historia nie ma szczęśliwego zakończenia. Wróciłem na boisko i dałem innym piłkarzom fajny przykład. Kiedyś taki uraz oznaczał koniec kariery, a dziś można wrócić do gry. Myślę, że za kilka lat medycyna znów pójdzie do przodu i przerwa będzie jeszcze krótsza.

Czego ciebie nauczyły ostatnie miesiące?

- Dopiero, gdy coś osiągniesz, to zdajesz sobie sprawę, że to możliwe. Ja uwierzyłem, że wrócę szybciej i zrobiłem wszystko, by tak było. Nauczyłem się cierpliwości, pokory i wytrwałości. Po takiej kontuzji można się podnieść i iść dalej.

Gdy wracałeś na boisko kibice skandowali twoje nazwisko. W Poznaniu nie robią tego często. Trzeba dokonać czegoś dużego.

- Teraz, gdy o tym myślę to się uśmiecham. To świetna rzecz, gdy tysiące kibiców docenia twoją pracę. Wszyscy wiedzieli, że walczę o powrót. Ich reakcja pomogła mi. Dała mi dodatkowej energii. Przed powrotem na boisko była niepewność. Czułem się jak przed debiutem. Wiele osób mówiło mi: uważaj na nogę. Nie chciałem tak o tym myśleć, ale gdy wszyscy wokół to powtarzają, to trudno ucieć od takich myśli. Kiedy wchodziłem na boisko chciałem pomóc drużynie i walczyć o korzystny wynik. Nie udało się. W kolejnych meczach też chciałem pomóc.

Możesz dziś powiedzieć, że wrócisz do formy sprzed kontuzji? A może jeszcze lepszej?

- Myślę, że już w tych meczach pokazałem, że z tą formą nie jest źle. W mojej mentalności nic się nie zmieniło. Być może potrzebuję jeszcze ogrania, żeby podejmować lepsze decyzje na boisku. Każdy kto gra w piłkę wie, że kolejne minuty zwiększają pewność siebie zawodnika. Zagrałem dopiero kilka meczów i w każdym z nich czułem się lepiej. Byłem coraz szybszy i elastyczny. Wiem, że będę grał jeszcze lepiej.

W połowie czerwca Lech wróci do treningów. Mniej więcej w tym samym momencie Polska zagra z Senegalem. Nie boisz się swojej reakcji na ten mecz?

- Myślałem o tym. Dzisiaj jeszcze do mnie nie dociera to, że nie pojadę na mundial. Gdy włączę telewizor, żeby obejrzeć ten mecz, to będzie żal i wzruszenie. Bo wiem, że mogłem tam być. To będzie we mnie, będzie mi na pewno smutno. Trzeba jednak życie brać takim, jakie jest. Nie udało się pojechać, ale będę trzymał kciuki za kadrę. Chcę, żeby pokazała się w Rosji z dobrej strony. Kibice potrzebują sukcesów i silnej reprezentacji. Jesteśmy na 10. miejscu w rankingu FIFA. Cały świat nas zna. Dzisiaj fajnie jest być kibicem kadry. Przeżywamy pozytywne emocje, mamy coraz lepszych piłkarzy. Teraz musimy trzymać kciuki za to, żeby kadra wyszła z grupy, a potem walczyła o jak najlepszy wynik. Będę na mistrzostwach kibicował tej drużynie. A jesienią będę chciał do niej wrócić.

rozmawiał Mateusz Szymandera

Następne mecze

Sobota 11.12 godz.15:00
Radomiak Radom
vs |
Lech Poznań
Niedziela 19.12 godz.15:00
Lech Poznań
vs |
Górnik Zabrze

Polecamy

Newsletter

Zapisz się do newslettera

Więcej

KKS LECH POZNAŃ S.A.
ul. Bułgarska 17
60-320 Poznań

Infolinia biletowa:
tel.  61 886 30 30   (10:00-17:00)

Infolinia klubowa: Tel: 61 886 30 00
mail: lech@lechpoznan.pl
Biuro Obsługi Kibica

Chcemy, aby korzystanie z naszych stron było dla Ciebie przyjazne. W tym celu staramy się dopasować treści oraz prezentowane reklamy do Twoich zainteresowań i preferencji. Jest to możliwe dzięki przechowywaniu w Twojej przeglądarce plików cookies oraz przetwarzaniu gromadzonych za ich pośrednictwem danych osobowych przez nas i naszych partnerów. Przez dalsze, aktywne korzystanie z Serwisu, bez zmian ustawień przeglądarki, wyraziłeś na to zgody.
Dowiedz się więcej >

Zamknij