Lech Poznań zagra w niedzielę z Koroną Kielce w meczu PKO BP Ekstraklasy. Przy tej okazji wspomnimy rywalizację, w której Kolejorz był gospodarzem starcia z ekipą z województwa świętokrzyskiego, ale na stadionie we Wronkach. Bohater był nieoczywisty.
Korona prowadzona przez Jacka Zielińskiego gościła we Wronkach całkiem niedawno, bo 30 października 2024. Wówczas zmierzyła się w Pucharze Polskim z drugim zespołem Lecha Poznań. My jednak cofniemy się aż do jesieni 2009 i konfrontacji, w której obecny szkoleniowiec Złocisto-Krwistych zasiadał na ławce Niebiesko-Białych. Lechici wówczas całą rundę spędzili na wygnaniu, bo Enea Stadion przy Bułgarskiej był modernizowany na Euro 2012.
12 grudnia 2009 rozegrali przy Leśnej ostatnie spotkanie, bo od wiosny już mogli wrócić do stolicy Wielkopolski. A tym, który został nieoczywistym bohaterem, okazał się Tomasz Mikołajczak. Napastnik, który zdobywał dopiero doświadczenie na boiskach Ekstraklasy, okazał się ostatecznie trzecim najlepszym strzelcem drużyny w mistrzowskim sezonie 2009/20210. Tyle że wówczas nie miał jeszcze na koncie żadnego gola.
- Po pierwsze, w tamtej rundzie rozgrywaliśmy spotkania we Wronkach, a nie przy Bułgarskiej i miały one zupełnie inną oprawę. A po drugie, i jest to o wiele ważniejsze dla mnie, mecz odbywał się dzień po moich 22. urodzinach. Pamiętam, że na ostatnim treningu przed dniem meczowym była sytuacja, kiedy Sławek Peszko powiedział przy wszystkich, że skoro mam urodziny, to jutro na pewno się w końcu przełamię, strzelę gola i na pewno wygramy. Jak się okazało te słowa się sprawdziły i zdobyłem swoje dwie pierwsze bramki w barwach Kolejorza - wspominał niegdyś Mikołajczak, który przyszedł latem z Nielby Wągrowiec.
Dla Lecha to był ostatni mecz w roku, a stawka była wysoka, bo chodziło o zachowanie dystansu do prowadzącej Wisły Kraków. Kolosalne znaczenie miało, czy strata w przerwie zimowej będzie wynosić jedenaście czy osiem punktów. Ostatecznie mieliśmy ten drugi wariant, ale łatwo przeciwko Kielczanom nie było. Długo utrzymywał się bezbramkowy remis. Mikołajczak pojawił się na murawie w 63. minucie za Andersona Cueto. I strzelił dwa gole, które dały wygraną 2:0.
- Na pewno cały ten sezon był dla mnie jednym z najlepszych i najmilszych ze wspomnień z cały czas trwającej gry w piłkę nożną. Dla mnie był to duży przeskok, bo przecież trafiłem tam jako młody chłopak, przyszedłem z drugiej ligi i od razu trafiłem do zespołu walczącego o najwyższe cele w ekstraklasie. Po latach bardzo się cieszę, że swoją grą oraz obecnością mogłem dołożyć cegiełkę do tego mistrzostwa. W piłkę gra bardzo dużo osób, a niewielu może o sobie powiedzieć, że zdobyli to najważniejsze krajowe trofeum - mówił kilka lat temu Mikołajczak.
Zapisz się do newslettera