2020-09-17 10:03 Adrian Gałuszka , fot. Przemysław Szyszka

"Do każdego podchodzimy indywidualnie"

Tradycyjnie już latem doszło do wielu zmian kadrowych w drużynach wronieckiej części Akademii Lecha Poznań. Są jednak i tacy gracze, którzy przynajmniej na razie pozostali w swoich zespołach z ubiegłego sezonu, a teraz stanowią ich mocne punkty. Zaglądamy, jak w tym kontekście wygląda sprawa u juniorów młodszych Kolejorza.

Do grona zawodników trenera Bartosza Bochińskiego należy pięciu lechitów, którzy w minionych rozgrywkach rywalizowali na poziomie juniora młodszego w grupie B Centralnej Ligi Juniorów do lat 17. Są to urodzeni w 2004 roku napastnicy Hubert Szulc i Filip Wełniak, obrońcy Aleksander Gazda oraz Ksawery Kukułka, a także skrzydłowy Igor Kornobis. W teorii mogliby to potraktować jako brak pewnego rodzaju wyróżnienia, ponieważ większość ich rówieśników zasiliło szeregi starszej drużyny. W każdym z przypadków chodziło jednak o jak najlepszy rozwój, a ten mogły zagwarantować najefektywniej dalsze występy na wspomnianym wyżej szczeblu.

- Bierzemy pod uwagę to, że chłopcy muszą regularnie grać, a do każdego z nich podchodzimy indywidualnie. To, że pozostali w naszej drużynie związane było przede wszystkim z tym, że możemy ich na tym poziomie jeszcze wielu rzeczy nauczyć, żeby byli skuteczniejsi i bardziej kompletnie wyszkoleni przed przejściem do zespołu juniorów starszych, rezerw oraz czego życzę każdemu z nich pierwszej drużyny Lecha – tłumaczy szkoleniowiec, którego ekipa zajmuje pozycję lidera swojej grupy z kompletem czterech zwycięstw i jednym spotkaniem zaległym.

Jak zareagowali na takie wieści latem wspominani wyżej gracze? – Z każdym z nich odbyliśmy rozmowy na temat ich przyszłości. Przedstawiliśmy jasny, konkretny plan na najbliższe miesiące i go realizujemy. O ile nic nie staje na jego przeszkodzie, jak urazy drobniejsze bądź te poważne, jesteśmy do tej pory zadowoleni z każdej z tych decyzji, czas pokazał, że są one słuszne. W tamtym momencie zawodnicy podeszli do tematu w różnych sposób. Niektórzy długo nad tym rozmyślali, inni reagowali żywiołowo, jeszcze inni stwierdzili, że im taki stan rzeczy pasuje, bo wiedzieli, że mają jeszcze coś do nadrobienia na tym etapie. Na pewno każdy z nich pokazał swoje duże ambicje – opowiada trener juniorów młodszych Kolejorza.

Przytaczane wyżej problemy zdrowotne dotykają w ostatnich tygodniach najbardziej Kornobisa, który leczy kontuzję kręgoszczeliny. To jednak nie oznacza, że to dla niego stracony czas. – Mimo kontuzji Igor, kiedy jeszcze nie mógł wykonywać żadnych działań treningowych ani z fizjoterapeutami, był zaangażowany w pracę naszego sztabu. Można powiedzieć, że był asystentem trenera Sebastiana Madery - uśmiecha się szkoleniowiec Bochiński. – Omawialiśmy wraz z nim nasze zajęcia, zwracaliśmy uwagę na pewne ich aspekty, sam pomagał nam w organizacji jednostki treningowej, na pewno nie mógł się nudzić. Cierpliwie czekamy na jego powrót do zdrowia, ponieważ znamy intelektualną wartość jego spojrzenia na to, co dzieję się na boisku oraz jego wyszkolenie techniczne. To jedyny zawodnik ze swojego rocznika, który urodził się w ostatnim kwartale, należy do graczy późnodojrzewających. Wierzę, że już niedługo będzie mógł zaprezentować ponownie swoje umiejętności - nie kryje.

W ubiegłej kampanii o miejsce w linii ataku zacięcie walczyli sprowadzeni nieco ponad rok temu Hubert Szulc i Filip Wełniak. W tym sezonie już pierwszy z nich z pięcioma trafieniami jest najlepszym strzelcem nie tylko niebiesko-białych, ale i całej grupy B Centralnej Ligi Juniorów do lat 17. W ramach wewnętrznego projektu transition został on już zresztą zaproszony na treningi juniorów starszych. W nieco więcej cierpliwości musi uzbroić się drugi z 16-latków. – Bardzo na niego liczymy, a i jego dopadły w ostatnim czasie drobne urazy, szczególnie nie dopisywało mu szczęście wtedy, gdy podczas mikrocyklu zaczynał wygrywać wyścig o miejsce w wyjściowym składzie. Widzimy jednak, że ciężko pracuje, w dodatku wyrasta na lidera całej grupy. Nie tylko jeśli chodzi o słowa i pewność siebie, bo tej nigdy mu nie brakowało, ale także czyny. Udowadnia nam, że zasługuje na coraz więcej minut, ale podobnie jak jego koledzy musi pamiętać, że będzie się zderzać z różnymi sytuacjami. Powinni czuć, że żadne miejsce nie jest im dane na zawsze, czy to w jedenastce czy w kadrze meczowej. Trzeba bić się o swoje, żaden trener nie ustalił jeszcze w poniedziałek w stu procentach kadry na kolejne spotkanie, wszystkie decyzje zależą od ich postawy, mentalności i działań - mówi z przekonaniem opiekun, którego ekipa bezapelacyjnie wygrała minionej jesieni swoją grupę.

Na środku obrony pewną pozycję wypracował sobie z kolei Aleksander Gazda, któremu najczęściej partneruje o rok młodszy Bartosz Tomaszewski. W rywalizację o minuty na stoperze coraz śmielej włącza się także zawodnik z rocznika 2006, Mikołaj Tudruj.

- Na tę trójkę stawiamy najczęściej, w znacznej przewadze minut na rzecz „Gazdowego” i „Tomaszewy”. Mikołaj jednak nie ustępuje im pola, jest bardzo blisko gry, taka rywalizacja oraz jej jakość niezmiernie nas cieszy - podkreśla trener. – Współpraca samego Alka i Bartka układa się naturalnie, obaj posiadają silne charaktery i dobrze się uzupełniają. Nie ma konieczności, żeby jeden drugiego o coś pytał, chociaż i pewnie takie sytuacje się zdarzają, ale znacznie częściej czerpią wzajemnie ze swojej postawy na boisku - opisuje swój przyjemny ból głowy przy obsadzie centrum defensywy szkoleniowiec. Gazda zresztą także dzięki dobrej postawie na starcie rozgrywek mógł liczyć w ostatnich dniach na udział w zajęciach starszej drużyny.

Bok obrony obsadzony zostaje z kolei regularnie przez Ksawerego Kukułkę, który w ekipie trampkarzy zaczynał występować w roli skrzydłowego. To jednak po konsultacji z trenerami Marcinem Kardelą i Jędrzejem Łągiewką pojawił się pomysł na zmianę jego boiskowej roli. – Pomysł, że to materiał na bardzo dobrego bocznego obrońcę wywodzi się od tych dwóch szkoleniowców i z takim komunikatem przyjmowaliśmy Ksawerego przed rokiem. Chcieliśmy go jeszcze zobaczyć na jego nominalnej pozycji, ale z czasem systematycznie obniżaliśmy mu ją. Na koniec zeszłej jesieni zagrał na boku obrony, to tam także wystąpił na wiosnę w naszym jedynym meczu. I u niego praca nad podstawami gry w tym miejscu będzie dla niego spokojniejsza, niż miałoby to miejsce w starszym zespole - mówi jego trener.

Jak dotąd więc najstarsi gracze juniorów młodszych stanowią o sile swojego zespołu, cały czas jednak muszą pamiętać o konkurencji ze strony kolegów z rocznika 2005. Można się tylko cieszyć, że grupa kilkunastu zawodników o tak dużym potencjale pokaźnie zasiliła latem szeregi drużyny szkoleniowca Bochińskiego. - Rocznik 2005 nie pozostaje dłużny i mocno napiera na swoich starszych kolegów. Wszyscy ci chłopcy pamiętają, że są w akademii, w której nie można się poddawać i trzeba walczyć o swoje. Jeśli tak się stanie, w niedalekiej przyszłości będą gotowi na to, żeby pojawić się w drużynie juniorów starszych - podsumowuje opiekun.

Następne mecze

Niedziela 06.12 godz.17:30
Lech Poznań
vs |
Podbeskidzie Bielsko - Biała
Czwartek 10.12 godz.18:55
Lech Poznań
vs |
Rangers F.C.

Polecamy

Newsletter

Zapisz się do newslettera

Więcej

KKS LECH POZNAŃ S.A.
ul. Bułgarska 17
60-320 Poznań

Infolinia biletowa:
tel. 602-368-268 (10:00-17:00)
tel. 602-368-369 (10:00-17:00)

Tel: 61 886-30-00
mail: lech@lechpoznan.pl
Biuro Obsługi Kibica

Chcemy, aby korzystanie z naszych stron było dla Ciebie przyjazne. W tym celu staramy się dopasować treści oraz prezentowane reklamy do Twoich zainteresowań i preferencji. Jest to możliwe dzięki przechowywaniu w Twojej przeglądarce plików cookies oraz przetwarzaniu gromadzonych za ich pośrednictwem danych osobowych przez nas i naszych partnerów. Przez dalsze, aktywne korzystanie z Serwisu, bez zmian ustawień przeglądarki, wyraziłeś na to zgody.
Dowiedz się więcej >

Zamknij