Koniec meczu w Luzinie. Drugi zespół Lecha Poznań pokonał wiceliderujący Wikęd Luzino 4:2. Niebiesko-Biali mają za sobą bardzo dobre spotkanie, a trzy punkty zapewnił dublet Kamila Jakóbczyka oraz trafienia Eryka Śledzińskiego i Igora Stankiewicza.
Ostatnie dwie kolejki rezerw Kolejorza to rywale z najwyższej ligowej półki. Przed tygodniem Lechici podejmowali u siebie lidera z Środy Wielkopolskiej i trzeba przyznać, że Niebiesko-Biali postawili przeciwnikom trudne warunki. Podopieczni Joopa Oostervelda mimo gry całej drugiej połowy w osłabieniu postraszyli Polonię, która do ostatnich sekund drżała o korzystny dla siebie wynik. W sobotę piłkarze Kolejorza udali się natomiast na Kaszuby, aby zagrać z drugim w tabeli Wikędem Luzino.
Pierwsza połowa należała zdecydowanie do Lechitów, którzy zdominowali gospodarzy. Pierwszą groźną akcję Niebiesko-Biali stworzyli już po kilkudziesięciu sekundach, kiedy Eryk Śledziński urwał się lewym skrzydłem, a następnie oddał mocny strzał przy bliższym słupku. Na prowadzenie drugiej drużyny Kolejorza nie musieliśmy jednak zbyt długo czekać, bowiem w 7. minucie Kamil Jakóbczyk dopadł do odbitej piłki po uderzeniu Patryka Kowalskiego i z bliskiej odległości umieścił ją w siatce. Goście poszli za ciosem i niedługo później wygrywali już 2:0. Podopieczni trenera Joopa Oostervelda na krótko wykonali rzut rożny, po którym pięknym golem z dystansu popisał się Śledziński. Przed przerwą Lechici zdołali trafić rywala po raz trzeci. Tym razem ponownie Jakóbczyk mógł cieszyć się z bramki, po tym jak pokonał Franciszka Sadowskiego uderzeniem przy bliższym słupku.
Drugą odsłonę tego meczu lepiej rozpoczął Wikęd, który w 53. minucie zdołał przełamać bezbłędną dotychczas defensywę Kolejorza, a do siatki trafił Piotr Kurbiel. Niebiesko-Biali szybko otrząsnęli się jednak po tym golu i przez długi czas nie pozwalali ekipie z Luzina złapać kontakt. Gra stała się bardziej zamknięta, a sytuacji podbramkowych zdecydowanie mniej. Gospodarze zdołali jednak w samej końcówce pokonać Adriana Kostrzewskiego po raz drugi, a uczynił to z bliskiej odległości Filip Sosnowski. Nie było to jednak ostatnie trafienie w tym meczu, bowiem w doliczonym czasie gry jak profesor zachował się Igor Stankiewicz, który w sytuacji sam na sam minął bramkarza, a następnie umieścił piłkę w pustej bramce. Skrzydłowy tym samym ustalił wynik tej rywalizacji na 4:2.
Bramki: Kurbiel (53.), Sosnowski (88.) - Jakóbczyk (7., 39.), Śledziński (12.), Stankiewicz (90.)
Lech II Poznań: Adrian Kostrzewski - Filip Tokar, Mateusz Cegiełka, Hubert Mich, Patryk Kowalski - Daniel Chejdysz, Serafim Bakhno (64. Aleksander Klimkiewicz), Maksymilian Dziuba - Radosław Gołębiowski (73. Igor Stankiewicz), Kamil Jakóbczyk, Eryk Śledziński (78. Jakub Falkiewicz)
Legia Warszawa
Lech Poznań
Siarka Tarnobrzeg
Lech Poznań
Zapisz się do newslettera