Na placu boju w walce o mistrzostwo Polski w tym sezonie PKO BP Ekstraklasy pozostały już tylko dwie drużyny: Lech Poznań oraz Jagiellonia Białystok. Żeby być pewnym zwycięstwa na koniec rozgrywek już w ten weekend, Kolejorz musi wygrać w Radomiu, ale to nie jedyny scenariusz, w którym Niebiesko-Biali mogą cieszyć się z tytułu w najbliższych dniach.
W środowy wieczór zostały odrobione zaległości z 31. serii gier, a oba mecze rozegrane tego dnia były istotne z punktu widzenia ligowych zmagań na szczycie tabeli. Najpierw na boisko wyszli zawodnicy Górnika Zabrze, którzy rywalizowali na terenie Arki Gdynia i mimo kilku niezłych szans z obu stron padł bezbramkowy remis. Ten rezultat oznaczał, że Lechitom odpadł jeden przeciwnik na drodze do dziesiątego w historii klubu tytułu, a Zabrzanom pozostały marzenie o srebrnym medalu. Niedługo po końcowym gwizdku tego starcia rozpoczął się pojedynek równie istotny z perspektywy Kolejorza, ponieważ pod Jasną Górą mierzyły się Raków Częstochowa i Jagiellonia Białystok.
Wygrana 2:0 ekipy z Podlasia daje jej miano jedynej drużyny w PKP BP Ekstraklasie, która oprócz Lecha Poznań wciąż może celować w mistrzowski tytuł. Niebiesko-Biali mają w dorobku cztery punkty więcej od Białostoczan i… wszystko w swoich rękach. Jeśli podniosą w sobotę z boiska w Radomiu komplet "oczek", rozstrzygną sprawę. W przypadku remisu z kolei do mistrzostwa wystarczy im jakakolwiek strata punktów Jagielloni w niedzielnej konfrontacji w Katowicach z GKS-em. Gdyby natomiast Kolejorzowi przytrafiła się porażka z Radomiakiem, tytuł już w ten weekend dałaby mu wygrana Katowiczan dzień później.
To tyle, jeśli chodzi o możliwe scenariusze świętowania w nadchodzących dniach. Oczywiście najprostszym i najspokojniejszym z nich jest sięgnięcie po zwycięstwo na Mazowszu i to też jedyne rozwiązanie, na którym koncentruje się szkoleniowiec Niels Frederiksen.
- Kiedy jesteś trenerem lub piłkarzem tak dużego klubu, zawsze czujesz presję, ale to także dla niej tu pracujemy. Oczekiwania wobec nas są rzeczą naturalną i to nas cieszy zdecydowanie bardziej, niż gdybyśmy nie walczyli o nic. Chcemy skończyć sezon najlepiej, jak się tylko da i podchodzimy do każdego kolejnego spotkania z maksymalną koncentracją. Znamy stawkę tego meczu, ale nie traktujemy go jako jakoś szczególnie wyjątkowo. W normalnych okolicznościach dążymy w takich spotkaniach do wygranej i tak też będzie tym razem - tłumaczy duński trener.
Radomiak Radom
Lech Poznań
Zapisz się do newslettera