W rozgrywanym w sobotę na boisku treningowym Enea Stadionu meczu kontrolnym Lech Poznań zremisował z Energie Cottbus 2:2. Bramki dla Kolejorza w starciu z szóstą ekipą 2. Bundesligi zdobyli Yannick Agnero oraz Leo Bengtsson.
Mistrzowie Polski stoczyli ostatni pojedynek o stawkę w niedzielę, 20 września, kiedy to wygrali przy Bułgarskiej w PKO BP Ekstraklasie z Radomiakiem Radom 5:1. Dzień później rozpoczęła się przerwa na spotkania kadr narodowych, która przy tej okazji trwa o tydzień dłużej, niż te z poprzednich sezonów. Lechitów, którzy nie pełnili w jej trakcie swoich obowiązków reprezentacyjnych czekał tydzień wolnego, a po nim powrót do pracy wykonywanej pod wodzą trenera Nielsa Frederiksena na własnych obiektach treningowych.
Kończący się mikrocykl zwieńczył sobotni sparing z niemieckim Energie Cottbus. To drużyna, która w trwającej kampanii na zapleczu Bundesligi uzbierała w sześciu kolejkach osiem punktów, co daje jej na ten moment szóstą lokatę w tabeli. Decyzją sztabu Kolejorza 90 minut miał rozegrać w tym meczu golkiper Mateusz Pruchniewski, więc strzegący w tych rozgrywkach dostępu do poznańskiej bramki we wszystkich starciach Mateusz Lis odbył rano pełną jednostkę treningową. Oprócz niego z przyczyn zdrowotnych zabrakło Antoniego Kozubala, Gustava Berggrena, João Moutinho oraz Allahyara Sayyadmanesha, natomiast w kadrze meczowej Lecha zobaczyliśmy młodych graczy z klubowej akademii, Eryka Śledzińskiego, Antoniego Klechę, Patryka Kowalskiego oraz Maksymiliana Dziubę.
Już od początkowych fragmentów tej gry kontrolnej obserwowaliśmy wymianę ciosów. Jako pierwsi po odbiorze na połowie gospodarzy trafili Niemcy, którzy po kapitalnym strzale objęli prowadzenie już w 51. sekundzie. Podopieczni szkoleniowca Frederiksena błyskawicznie wzięli się do roboty i za sprawą dwóch dośrodkowań Filipa Jagiełły groźnie uderzali Leo Bengtsson oraz Robert Gumny. Wyrównanie przyszło nieco później, bo w 10. minucie, kiedy to do podania Mikaela Ishaka na wolne pole dopadł Yannick Agnero. Młodszy z napastników Kolejorza skorzystał z asysty kolegi bezbłędnie, bo po minięciu rywala efektownie pokonał bramkarza Energii.
Pojedynek toczony był na wysokiej intensywności z obu stron, a pod obiema bramkami działo się sporo. A to nogami po próbie z bliska zmuszony był interweniować Pruchniewski, a to na indywidualną szarżę przeciwko trzem obrońcom przyjezdnych zdecydował się Agnero, ale te wysiłki goli nie przyniosły. Do przerwy wynik pozostał bez zmian, tuż po wznowieniu jednak ponownie na czele rywalizacji zameldowali się piłkarze beniaminka 2. Bundesligi. Lechici oddalili zagrożenie po kontrataku w pierwsze tempo, ale po chwili piłka znalazła drogę do ich siatki po "piętce" jednego z gości.
Więcej do powiedzenia przy obu bramkach przeciwnika nie mógł mieć Pruchniewski, który wyraźnie pomógł swojej ekipie po niespełna godzinie gry. Kombinację Niemców kończył strzał z bliskiej odległości, ale intencje jednego z nich wychowanek Kolejorza bezbłędnie wyczuł. Minęło zaledwie kilkaset sekund, a ponownie mieliśmy remis. Najładniejszą dla oka akcję tego spotkania zainicjował na połowie rywala przerzutem Jagiełło, piłkę sprawnie opanował Gumny, a po jego świetnej centrze sytuację sam na sam z bramkarzem Energie wykorzystał Leo Bengtsson. Wszystko zostało zagrane tu przez mistrzów Polski dokładnie tak, jak należy.
To samo można było powiedzieć o szarży, którą podopieczni duńskiego trenera przeprowadzili na około kwadrans przed końcem. Finalizujący ją "główką" Agnero został jednak powstrzymany przez golkipera gości. Po chwili ten sam zawodnik stanął przed szansą na skompletowanie dubletu. Wykonywał bowiem rzut karny podyktowany za faul na wprowadzonym z ławki Kamilu Jakóbczyku, ale jego próba zatrzymała się na słupku. W tym fragmencie meczu obserwowaliśmy już w komplecie na murawie poznańską młodzież w postaci wspomnianych wcześniej Śledzińskiego, Kowalskiego, Dziuby oraz Klechy. Więcej bramek już z żadnej ze stron nie padło, sparing zakończył się więc rezultatem 2:2. Do rywalizacji o stawkę Lechici powrócą niemal dokładnie za tydzień, bo zmierzą się w sobotę ze Śląskiem we Wrocławiu.
Bramki: Agnero (10.), Bengtsson (65.) - (1.), (50.)
Lech Poznań: Mateusz Pruchniewski – Robert Gumny, Mateusz Skrzypczak, Terry Yegbe, Joel Pereira (62. Patryk Kowalski) – Radosław Murawski (62. Maksymilian Dziuba), Pablo Rodríguez (62. Eryk Śledziński),, Mikael Ishak (46. Kamil Jakóbczyk) – Filip Jagiełło, Yannick Agnero, Leo Bengtsson (76. Antoni Klecha)
Śląsk Wrocław
Lech Poznań
Zapisz się do newslettera