2026-10-21 15:55 Maciej Henszel , fot. Maciej Opala

O angielskich klubach w Poznaniu

Tylko w tym sezonie Lech Poznań podwoi liczbę przeciwników z Anglii, z którymi zmierzył się w europejskich pucharach. Do Liverpoolu i Manchesteru City dołączyły Crystal Palace oraz Sunderland AFC. Ten ostatni zespół przyjedzie w czwartek na Enea Stadion i będzie trzecim angielskim klubem, którego Kolejorz będzie podejmował w rozgrywkach europejskich.

Wcześniej były tutaj Liverpool oraz Manchester City i te konfrontacje wspomnimy poniżej. Dodajmy tylko, że Crystal Palace zagrało z Lechitami tylko u siebie, bo w fazie ligowej z każdym przeciwnikiem odbywa się tylko jedno starcie. Sunderland odwrotnie - przyjeżdża do Polski, a nie będzie podejmować Mistrzów Polski.

Tytuł Lech Poznań zdobył również w 1984 roku. Więcej, sięgnął wtedy po jedyny dublet, bo był również zdobywcą Pucharu Polski. Nie miał jednak szczęścia w losowaniach. Rok wcześniej wpadł bowiem w Pucharze Europy Mistrzów Krajowych na Athletic Bilbao, a tutaj los zetknął z Liverpoolem, który kilka miesięcy wcześniej sięgnął po wygraną w najważniejszym europejskim pucharze. W Rzymie The Reds pokonali miejscowy zespół - AS Roma po rzutach karnych. Trudno było w tamtym czasie wyżej zawiesić poprzeczkę.

Tłumy na lotnisku

Anglicy lądowali na poznańskim lotnisku Ławica dzień przed meczem. Przywiózł ich zielony, trzysilnikowy boeing 727 irlandzkich linii Aer Lingus. Kiedy piłkarze, trener Joe Fagana, prezydent liverpoolskiego klubu John W. Smith i wszyscy inni przedstawiciele angielskiej delegacji wyszli na zewnątrz, stanęli jak wryci. Na lotnisku witało ich mnóstwo ludzi. Prawdopodobnie zgromadziło się tam około 10 tysięcy gapiów!

Dla kibiców w Poznaniu przyjazd jednej z najsłynniejszych drużyn świata był ogromnym wydarzeniem i wywoływał szybsze bicie serca. U trenera Kolejorza Wojciecha Łazarka - również. Kiedy dowiedział się od dziennikarza Polskiej Agencji Prasowej, że trafił na Liverpool FC, niemal się załamał. Po latach przyznał, że zwyczajnie ugięły mu się nogi i nie za bardzo potrafił wykrztusić jakiś komentarz. Ta nazwa, ta marka robiła bowiem wtedy wielkie wrażenie w prowincjonalnej przecież Polsce, za żelazną kurtyną. - Jakie mamy szanse? Wie pan, czasami zdarzają się takie cuda, że nawet raki fruwają - skomentował ostatecznie.

- Liverpool to kolekcjoner tytułów. Czterokrotny zdobywca Pucharu Europy, 15-krotny mistrz Anglii. To właśnie jest odpowiedź pierwsza, dlaczego piłkarze Lecha nie zdołali wygrać środowego meczu z podopiecznymi Joe Fagana. Poznaniacy zagrali ze zbyt wielkim szacunkiem dla mistrza Anglii - pisał redaktor Kazimierz Marcinek w Przeglądzie Sportowym.

Niewiele pomogło uniemożliwienie Anglikom treningu na głównej płycie stadionu przy Bułgarskiej (wówczas nie było takiego obowiązku). Zespół z Liverpoolu trenował na obiekcie im. 22 Lipca (dziś Szyca). Poznańscy piłkarze i tak nie byli w stanie poradzić sobie z utytułowanym rywalem. Grali jakby sparaliżowani sławą Anglików i obecnością wielkich tłumów na stadionie, które odśpiewywały hymn Lecha "W górę serca" na melodię "Yellow Submarine" The Beatles - grupy pochodzącej właśnie z Liverpoolu.

W 62. minucie meczu John Wark dostał dobre podanie od Kenny’ego Dalglisha i wepchnął piłkę do siatki Kolejorza. Było 0:1 i taki wynik 19 września 1984 utrzymał się do końca.

- Gdyby moja drużyna zagrała nieco odważniej w pierwszej połowie, być może losy meczu potoczyłyby się inaczej, ale kilku młodych zawodników zbytnio obawiało się chyba sławnych rywali. Rezultat do końca był sprawą otwartą. Mam zastrzeżenia do oceny przez sędziego sytuacji pod koniec meczu, kiedy w polu karnym przytrzymano za rękę Mirosława Okońskiego. Rywal grał dobrze, ale nam zabrakło również nieco szczęścia - komentował trener Wojciech Łazarek, który powoli żegnał się z Poznańską Lokomotywą. W Anglii przegrał z Kolejorzem 0:4.

Wygrana zadedykowana poprzednikowi

26 lat później, jesienią 2010 roku, Niebiesko-Biali walczyli w Lidze Europy. Losowanie znów mieli bardzo ciężkie - wpadli na włoski Juventus, angielski Manchester City oraz austriacki RB Salzburg. Poradzili sobie jednak wyśmienicie w tej grupie śmierci i awansowali do fazy pucharowej. Toczyli pamiętne, emocjonujące boje. Z ekipą z Turynu dwukrotnie zremisowali, Austriaków dwa razy ograli. Manchester City? Tutaj wszyscy doskonale pamiętają wygraną 3:1 przy Bułgarskiej, działo się to 4 listopada 2010.

A stało się to nazajutrz po tym, jak zespół przejął hiszpański trener Jose Bakero, który zastąpił na ławce Jacka Zielińskiego. Po meczu Hiszpan zadedykował wygraną swojemu poprzednikowi. - To jego zasługa - mówił. Nic dziwnego, bo zdążył przeprowadzić tylko jeden trening i nie do końca jeszcze poznał wszystkich piłkarzy. Widać to po pierwszym golu wbitym przez Dimitrije Injaca, który kopnął w swoim stylu z dystansu. Szkoleniowiec chciał coś przekazać wtedy, ale rozglądał się nieco bezradnie i próbował w głowie znaleźć pseudonim lub imię piłkarza, do którego chciał skierować swoje słowa. Zresztą nie udało się przećwiczyć też stałych fragmentów, więc asystenci w szatni przed wyjściem na boisko pokazali kilka wariantów. I bramka na 2:1 padła po rzucie wolnym, choć przy ogromnej dawce szczęścia.

- Przy takich kibicach nie ma innego wyjścia i trzeba zawsze grać o zwycięstwo, nawet z najlepszymi drużynami świata - stwierdził pomocnik Semir Štilić. - Dla takiej publiczności, przy takiej atmosferze aż miło się strzela gole - dodał Serb Dimitrije Injac, którego piękne uderzenie w 30. minucie dało Lechowi prowadzenie.

Po zmianie stron goście wyrównali. Cztery minuty przed końcem Białorusin Siergiej Kriwiec wrzucił piłkę z rzutu wolnego. Ta trafiła na głowę młodego obrońcy Dedrycka Boyaty. Czarnoskóry Belg próbował ją wybić, ale trafił dokładnie w nadbiegającego Manuela Arboledę. Dość przypadkowo odbita od niego futbolówka wpadła do bramki i Lech wyszedł znów na prowadzenie. Kolejorz jednak na tym nie poprzestał. W doliczonym czasie gry Kriwiec wysunął piłkę młodemu Mateuszowi Możdżeniowi. Ani Białorusin, ani zapewne nikt na stadionie nie spodziewał się, że 19-letni młokos zdecyduje się na uderzenie. A był to cudowny strzał, po którym piłka wylądowała w okienku angielskiej bramki.

Niebywałe! Lech pokonał aż 3:1 zespół, który w tamtym składzie równie dobrze mógłby grać w Lidze Mistrzów, a nawet - jak twierdzili niektórzy - walczyć o jej wygranie. A jednak stało się niemożliwe. Kolejorz miał już na koncie siedem punktów, co przy remisie Juventusu Turyn z drużyną RB Salzburg spowodowało, że oto klub z Poznania wyszedł raz jeszcze na czoło grupy śmierci! I to po czwartej z sześciu kolejek!

Następne mecze

Czwartek 22.10 godz.18:45
Lech Poznań
vs |
Sunderland A.F.C.
Niedziela 25.10 godz.17:30
Legia Warszawa
vs |
Lech Poznań

Polecamy

Newsletter

Zapisz się do newslettera

Więcej

KKS LECH POZNAŃ S.A.
Enea Stadion
ul. Bułgarska 17
60-320 Poznań

Infolinia biletowa:
tel.  61 886 30 30   (10:00-17:00)

Infolinia klubowa: Tel: 61 886 30 00
mail: lech@lechpoznan.pl
Biuro Obsługi Kibica

Korzystamy z plików cookies

Stosujemy pliki cookies, które są niezbędne do tego, aby osoby odwiedzające nasz serwis mogły korzystać z dostępnych usług i funkcjonalności. Używamy również plików cookies podmiotów trzecich, w tym plików analitycznych i reklamowych. Szczegołowe informacje dostępne są w "Polityce cookies". W celu zmiany ustawień należy skorzystać z opcji ZMIENIAM USTAWIENIA.

Akceptuję opcjonalne pliki cookies

Odrzucam opcjonalne pliki
cookies

Ustawienia prywatności

Niezbędne

Niezbędne pliki cookies umożliwiają prawidłowe wyświetlanie strony oraz korzystanie z podstawowych funkcji i usług dostępnych w serwisie. Ich stosowanie nie wymaga zgody użytkowników i nie można ich wyłączyć w ramach zarządzania ustawieniami cookies.

Reklamowe

Reklamowe pliki cookies (w tym pliki mediów społecznościowych) umożliwiają prezentowanie informacji dostosowanych do preferencji użytkowników (na podstawie historii przeglądania oraz podejmowanych działań,w serwisie oraz w witrynach stron trzecich wyświetlane są reklamy). Dzięki nim możemy także mierzyć skuteczność kampanii reklamowych KKS Lech Poznań S.A. i naszych partnerów.

W każdej chwili możesz zmienić lub wycofać swoją zgodę za pomocą ustawień dostępnych w ustawieniach prywatności.

Analityczne

Reklamowe pliki cookies (w tym pliki mediów społecznościowych) umożliwiają prezentowanie informacji dostosowanych do preferencji użytkowników (na podstawie historii przeglądania oraz podejmowanych działań,w serwisie oraz w witrynach stron trzecich wyświetlane są reklamy). Dzięki nim możemy także mierzyć skuteczność kampanii reklamowych KKS Lech Poznań S.A. i naszych partnerów.

W każdej chwili możesz zmienić lub wycofać swoją zgodę za pomocą ustawień dostępnych w ustawieniach prywatności.

Zapisz moje wybory