To ważne dni dla Radosława Murawskiego. Pomocnik Lecha Poznań w niedzielę po długiej przerwie wrócił na boisko i zagrał kwadrans w meczu przeciwko Legii Warszawa (4:0), a w czwartek podpisał nowy kontrakt z Kolejorzem. Umowa obowiązywać będzie do 30 czerwca 2028 roku.
Kilka dni temu środkowy pomocnik skończył 32 lata. Na Bułgarską trafił przed sezonem 2021/2022. Wywalczył z klubem dwa Mistrzostwa Polski (2022 oraz 2025), a także awansował do ćwierćfinału Ligi Konferencji (2023), co było historycznym osiągnięciem, bo po raz pierwszy Niebiesko-Biali znaleźli się na tak zaawansowanym etapie europejskich rozgrywek. Do tej pory rozegrał 137 meczów w pierwszej drużynie, strzelił pięć goli i dorzucił tyle samo asyst. I na tym nie koniec, bo boiskowy wojownik, który jest niezwykle ceniony przez kibiców za swoje serce do walki, charakter i nieustępliwość, zostaje w stolicy Wielkopolski.
- Podpisaliśmy z Radkiem Murawskim nową dwuletnią umową, która będzie obowiązywać do 30 czerwca 2028 roku. To wyraz zaufania klubu do doświadczonego piłkarza i roli, jaką od kilku lat pełni w naszej drużynie. Boiskowe cechy wszyscy doskonale znają, ale dodatkowo Radek dzięki swojemu charakterowi jest jednym z liderów w naszej szatni. Za nim bardzo trudny czas, musiał przejść operacje, a potem także żmudną rehabilitację. Teraz jednak jest już w pełni sił i może z optymizmem spoglądać w przyszłość. A my cieszymy się, że do nas wraca i będziemy kontynuować naszą współpracę - mówi dyrektor sportowy Lecha Poznań, Tomasz Rząsa.
Murawski już na początku kwietnia w trakcie spotkania z cyklu Muzeum z Legendą zdradził kibicom, że jest blisko przedłużenia umowy i pozostanie w Poznaniu. Dostał wówczas owację od osób, które zgromadziły się w sali konferencyjnej Enea Stadionu. Można pół żartem, pół serio stwierdzić, że chodzisz na Muzeum z Legendą, wiesz pierwszy. W czwartek wszystkie formalności zostały dopełnione i po treningu Radek złożył podpis pod dokumentami.
- Miałem trudny moment, straciłem rok grania. Jestem jednak szczęśliwy, że cały czas miałem wsparcie całego klubu. Szefostwa, pracowników, a także oczywiście sztabu szkoleniowego i drużyny. Nie było żadnego dnia, żebym czuł, że zwątpili we mnie, że chcą zrezygnować. Wręcz po tym, jak się wydarzyło nieszczęście i był potrzebny zabieg, to dostałem zapewnienie, że rozpoczniemy rozmawiać o nowym kontrakcie. I to było dla mnie wspaniałe uczucie. Jedno to oczywiście słowa, a drugie czyny. Ale po tym, kiedy musiałem mieć drugi zabieg i szła ta rehabilitacja trochę wolniejszym tempem, klub wciąż obstawał przy swoim. Doszliśmy zresztą do porozumienia bardzo szybko. Mi na tym też zależało, bo czuję się tutaj bardzo dobrze, jakbym był w domu - opowiada Radosław Murawski.
W niedzielę wrócił na boisko i zagrał kwadrans przeciwko Legii Warszawa. To był dla niego bardzo ważny moment, bo może spoglądać z optymizmem w przyszłość:
- Chcę teraz nadrobić ten stracony rok i w ciągu tych dwóch lat dużo dać Lechowi, o ile oczywiście zdrowie mi pozwoli. Ale z całego serca wiedzę, że tak. To nie jest oczywiście tak, że jak zagrałem przeciwko Legii, to już jestem gotowy, żeby wybiec na boisko od początku. Do końca sezonu jestem jednak gotowy pomóc drużynie, chcę oczywiście grać w jak największym przedziale czasowym. Kluczowy będzie jednak okres wakacyjny, wtedy chcę się przygotowań jak najlepiej, żeby już podczas właściwych przygotowań z drużyną zbudować formę, która pozwoli mi wskoczyć na poziom, do jakiego przyzwyczaiłem - podsumowuje środkowy pomocnik.
Motor Lublin
Lech Poznań
Zapisz się do newslettera