Już w sobotę rozpoczną się młodzieżowe mistrzostwa świata w piłce nożnej kobiet. Wsród uczestniczek Mundialu znalazły się Polki, które trafił do grupy z Nigerią, Portoryko oraz Koreą Północną. Powołanie na turniej w Maroku otrzymały natomiast dwie Lechitki - Marta Kwiatkowska ora Michalina Wiśniewska, która na naszych łamach opowiedziała trochę więcej o zbliżających się zmaganiach.
Zaczynacie młodzieżowe mistrzostwa świata w Maroku. Co czujesz przed tym turniejem? Jakie emocje ci towarzyszą?
- Czuję ekscytację oraz radość, ponieważ długo pracowałyśmy całą drużyną, żeby się tam znaleźć. Jest lekki stresik, bo to jednak duży turniej, a w zasadzie największa taka impreza. Cieszę się, że będę mogła doświadczyć tych emocji i po prostu spełnić marzenie.
To nie będzie twój pierwszy duży turniej, bo całkiem niedawno zagrałaś również w mistrzostwach Europy U-17. Jak wspominasz tamte zmagania?
- Były to fajne chwile właśnie z tą drużyną. Miło wspominam ten turniej, ponieważ wywalczyłyśmy awans na mistrzostwa świata, dużo się też nauczyłyśmy, bo te pierwsze mecze nie były łatwe. Wyciągnęłyśmy wnioski, nabyłyśmy sporo doświadczenia i myślę, że to teraz zaowocuje.
Rozmawiałem przed tamtymi mistrzostwami z Martą Kwiatkowską, która twierdziła, że medal jest w waszym zasięgu. Ostatecznie turniej zakończyłyście na piątym miejscu, czułyście pewien niedosyt czy cieszyłyście się, że ten plan minimum w postaci awansu na Mundial został wykonany?
- Lekki niedosyt był, bo chociażby ten pierwszy mecz z Francją nie do końca potoczył się po naszej myśli. Dzięki wygranej z Finlandią mogłyśmy rywalizować z Anglią o awans na Mundial. Cieszymy się, że wygrałyśmy, ale teraz mamy ambicje na co najmniej wyjście z grupy.
Wiadomo było, że ten jeden mecz z Anglią zdefiniuje wszystko - albo awansujecie na mistrzostwa świata albo wrócicie do kraju z niczym. Czułyście większą presję przed tym spotkaniem?
- Trochę na pewno, ale też same nałożyłyśmy na siebie presję, ponieważ byłyśmy świadome, że jeśli przegramy to będzie ostatni mecz tego zespołu. Chciałyśmy wygrać i udało nam się te wszystko emocje przekuć w pozytywną energię. Wyszłyśmy na boisko jeszcze bardziej zmotywowane i odważne.
To był wasz najlepszy mecz na tym turnieju?
- Myślę, że tak. Tak jak wspomniałam wyciągnęłyśmy wnioski i z Anglią wyglądało to tak jak powinno.
Ty zagrałaś we wszystkich meczach na tych mistrzostwach. Jak pod kątem indywidualnym ocenisz swoje występy?
- Z każdym meczem było coraz lepiej. Cieszę się, że mogłam zagrać całe spotkanie przeciwko Anglii i pomóc drużynie w zwycięstwie. Zebrałam spore doświadczenie, bo rywalizacje z Hiszpanią czy Francją były niezwykle wymagające, a ten poziom piłkarski naprawdę wysoki.
Czym was najbardziej zaskoczyły Hiszpanki czy Francuzki? Intensywnością? Fizycznością? Czy innymi elementami?
- Francuzki zaskoczyły nas głównie fizycznością, były w tym elemencie motorycznym dużo lepiej przygotowane. My nie byłyśmy gotowe na tak wysoką intensywność tego meczu. Z kolei Hiszpanki grały bardzo technicznie, w swoim stylu. Nie uważam jednak, że te wyniki odzwierciedlają przebieg tych spotkań, bo miałyśmy swoje momenty i proste błędy sprawiły, że traciłyśmy gole. Wyszedł też trochę brak doświadczenia, bo dla większości z nas był to pierwszy tak duży turniej.
Czyli teraz powinno być lepiej pod tym kątem. Już wiecie przede wszystkim z jakimi rywalami możecie się mierzyć, z jaką też różnicą piłkarską.
- Myślę, że tak. Nawet ten ostatni mecz z Niemkami, który wygrałyśmy, pokazał nam, że możemy rywalizować z najlepszymi zespołami na świecie. Uważam, że wykonałyśmy od tego EURO sporą pracę i to pomimo tylko jednego zgrupowania w tym czasie. Myślę, że jesteśmy dużo lepsze.
Na mistrzostwa świata powołanie otrzymała również Marta Kwiatkowska. Obecność koleżanki z Lecha ułatwia funkcjonowanie w reprezentacji?
- Znamy się ze wszystkimi dziewczynami w zespole już długo i czujemy się ze sobą swobodnie, ale cieszę się, że jadę z Martą. Trenujemy ze sobą na co dzień i to zawsze dodatkowe wsparcie.
Przejdźmy na chwilę do wątku Lechowego. Macie trudne wejście w ten sezon, ale wydaje się, że ty możesz być zadowolona ze swoich dotychczasowych występów. Otrzymujesz sporo minut, masz na koncie pierwsze trafienia na poziomie Ekstraligi. Jak ocenisz swoją formę?
- Ostatnie mecze były dobre w moim wykonaniu. Jestem wdzięczna trenerce za zaufanie, że mogłam wystąpić w pierwszym składzie. Wyniki nie są takie, jakich oczekujemy, ale to wszystko jest proces i nasza gra z meczu na mecz wygląda coraz lepiej. Wierzę, że to tylko kwestia czasu i wyniki przyjdą. Ja cieszę się, że mogę tyle grać i chcę cały czas pomagać zespołowi w odniesieniu jak najlepszych wyników.
Mimo dopiero 16 lat grasz już na seniorskim poziomie od pewnego czasu. Łatwiej ci dzięki temu doświadczeniu rywalizować potem na turniejach juniorskich?
- Ma to bardzo duże znaczenie. Rok temu trenowałam z zespołem z Centralnej Ligi Juniorek i ta intensywność była zdecydowanie niższa. Teraz jadąc na kadrę jest ona zbliżona do poziomu Ekstraligi, bo większość dziewczyn trenuje i gra właśnie na tym poziomie, więc występy w seniorkach na pewno ułatwiają mi potem dostosowanie się do wymagań meczowych.
Na zbliżającym się mistrzostwach trafiłyście do grupy z Koreą Północną, Nigerią oraz Portoryko. Pierwszy zespół to światowy top i obrończynie tytułu, ale z pozostała dwójka wydaje się zdecydowanie w waszym zasięgu.
- Ciężko ocenić poziom Nigerii oraz Portoryko, bo są to zespoły, których na co dzień się nie widzi, nie śledzi i nie do końca wiem czego się po nich spodziewać. My jednak chcemy skupić się głównie na sobie. Myślę, że wyjście z tej grupy jest jak najbardziej realistyczne.
Z jakimi nadziejami jedziecie na ten turniej?
- Nie chciałabym się nastawiać na nic konkretnego. Chcę, żebyśmy pokazały jak najlepszą piłkę i to co wypracowałyśmy przez ostatnie dwa lata. Tak jak wspomniałam, chcemy wyjść z grupy, a dalej powalczyć nawet o medale.
Rozmawiał Adrian Garbiec
Zapisz się do newslettera