W spotkaniu 7. kolejki Betclic 3. Ligi drugi zespół Lecha Poznań zremisował w piątek na wyjeździe z Unią w Swarzędzu 1:1. Jedyną bramkę dla drużyny trenera Joopa Oostervelda zdobył Maksymilian Dziuba, który pewnie wykorzystał rzut karny po faulu na Wojciechu Szymczaku.
Na otwarcie piłkarskiego weekendu obejrzeliśmy derbowe starcie ekip, które po ostatnich meczach miały jeden cel: wrócić na zwycięską ścieżkę. Występujący w roli gospodarzy Swarzędzanie ponieśli bowiem w ubiegłych pięciu pojedynkach aż cztery porażki, a co ciekawe na własnym terenie nie tylko nie podnieśli z boiska ani jednego punktu, ale nawet nie cieszyli się z trafienia. Zadowoleni ze swojej niedawnej konfrontacji nie mogli być także Niebiesko-Biali, którzy podejmowali u siebie Grom Nowy Staw. Mimo prowadzenia 2:0 ulegli oni 2:4 i teraz, przeciwko Unii bardzo chcieli ponownie zbliżyć się do czołówki swojej stawki.
Początkowe minuty upłynęły pod znakiem walki o przejęcie inicjatywy z obu stron, ale to bazujący na szybkich przejściach z obrony do ataku rywale wykreowali sobie dogodną szansę jako pierwsi. Dobrze w poznańskiej bramce spisał się jednak Wiktor Obremski, który poradził sobie w efektowny sposób z próbą z szesnastu metrów. Nie minęło parędziesiąt sekund, a młody golkiper był już bezradny. Po dalekim zagraniu większym sprytem od niego wykazał się Dominik Zaborniak i po minięciu Lechity posłał piłkę do opuszczonej bramki.
Przyjezdni dążyli do błyskawicznej odpowiedzi, ale przez długi czas mieli problemy z przedarciem się przez zasieki obronne przeciwnika. Było zagrożenie po stałym fragmencie i centrze Maksymiliana Dziuby, dogrania swojego kapitana na celny strzał nie zdołał zamienić jednak Mateusz Cegiełka. Lewonożny pomocnik brał grę na siebie, szukał nietypowych rozwiązań, to także on uderzył w światło bramki strzeżonej przez wypożyczonego z Kolejorza do Unii Wojciecha Zborka. Wychowanek Lecha obronił jednak ten płaski strzał.
W kolejnym pojedynku tych dwóch graczy górą już był Dziuba, ale trzeba przyznać, że sytuację ku wyrównaniu miał wymarzoną. Rzut karny wywalczył bowiem chwilę wcześniej Wojciech Szymczak, który wymanewrował jednego obrońcę i został sfaulowany przez drugiego. Problemów z wykorzystaniem jedenastki Lechita nie miał żadnych i na chwilę przed przerwą zrobiło się 1:1. Jeszcze przed zmianą stron wykazać się musiał ponownie Obremski, a jego podwójna interwencja pozwoliła gościom zachować remis.
W drugiej części przyszło nam nieco poczekać na większe zagrożenie, ale kiedy już przyszło, to bramkarz Niebiesko-Białych musiał znowu wspiąć się na wyżyny umiejętności. Po nieco ponad godzinie jeden z gospodarzy oddał potężny strzał, który wylądowałby pod poprzeczką, ale… no właśnie, Obremski czubkiem palców odbił futbolówkę i zapobiegł niebezpieczeństwu. Mecz toczył się w ulewnym deszczu i wydawało się, że nie sprzyjało to zawiązywaniu składnych akcji przez oba zespoły. Piłkarze walczyli bowiem zarówno ze sobą, jak i huraganowym opadem.
Losy meczu mogły się rozstrzygnąć wydarzenia niedługo przed końcem regulaminowego czasu. Karol Delikat oddał niesygnalizowany strzał zza pola karnego, a do dobitki najszybciej pospieszył wracający do gry po dłuższej przerwie Kamil Jakóbczyk. Jego radość została zmącona przez chorągiewkę uniesioną przez bocznego sędziego. Ostatecznie więc wynik sprzed przerwy utrzymał się także do finalnego gwizdka arbitra, a po siedmiu kolejkach Lechici mają w dorobku jedenaście punktów.
Bramki: Zaborniak (11.) – Dziuba (42. - rzut karny)
Lech II Poznań: Wiktor Obremski – Filip Tokar, Mateusz Cegiełka (46. Radosław Gołębiowski), Hubert Janyszka, Piotr Bartczak (72. Aleksander Klimkiewicz) – Patryk Kowalski, Serafim Bakhno (66. Daniel Chejdysz), Karol Delikat – Maksymilian Dziuba, Wojciech Szymczak, Igor Stankiewicz (80. Kamil Jakóbczyk)
Górnik Zabrze
Lech Poznań
Zapisz się do newslettera