Po sześciu latach Lech Poznań powraca do rywalizacji w fazie zasadniczej Ligi Europy. Jedynym piłkarzem Kolejorza, który pamięta poprzednią kampanię Niebiesko-Białych na tym froncie jest jego kapitan, Mikael Ishak. - Obecnie dysponujemy większym doświadczeniem w Europie oraz silniejszą kadrą i liczę, że obie te rzeczy nam pomogą - nie ukrywa legenda dziesięciokrotnych mistrzów Polski przed pierwszym spotkaniem fazy ligowej z Crystal Palace.
Latem 2020 roku szwedzki napastnik zamienił Norymbergę na Poznań, a jego pobyt w stolicy Wielkopolski od początku okraszony był regularnymi występami. Niebiesko-Biali przedzierali się wtedy w eliminacjach do Ligi Europy i między innymi dzięki szybkiej aklimatyzacji swojego nowego piłkarza oraz jego boiskowej postawie przeszli przez ten etap rozgrywek jak burza. Do trzech goli z kwalifikacji Ishak dołożył aż pięć trafień w fazie grupowej, co dało mu finalnie tytuł króla strzelców cały rozgrywek. Kolejorz rywalizował o punkty z portugalską Benfiką, szkockim Glasgow Rangers oraz belgijskim Standardem Liege, a swój udział zakończył po sześciu spotkaniach.
W lipcu kapitan Lecha rozpoczął w nim swój siódmy sezon, a przed nim ponowna szansa na zaprezentowanie się na międzynarodowej arenie w tych drugich najbardziej prestiżowych rozgrywkach Starego Kontynentu.
- Od tamtego czasu zmieniło się w klubie dużo. Wiele kwestii udało nam się rozwinąć i ulepszyć, świadczą o tym trzy mistrzostwa Polski zdobyte w ciągu ostatnich pięciu lat. Powiedziałbym, że jeszcze wtedy brakowało nam nieco dojrzałości, teraz mamy znacznie większe doświadczenie w Europie oraz silniejszy skład. Liczę, że obie te rzeczy nam pomogą w tej edycji Ligi Europy. Nie mam wątpliwości, że znajdujemy się w innym miejscu, niż przed sześcioma laty - nie ukrywa autor 124 bramek dla Kolejorza.
Sam Ishak podkreśla, że w Skandynawii wielu kibiców interesuje się Premier League i śledzi rywalizację w lidze uznawanej za najbardziej wymagającą na świecie. Nie inaczej było w jego przypadku za młodu, nie dziwi więc fakt, że szczególnie czeka na mecze właśnie z drużynami z Anglii.
- Jednym z moich marzeń pozostawało móc sprawdzić się na tle zespołów z Premier League, to będzie super doświadczenie. Wrażenie musi jednak budzić też marka takich klubów jak Bayer czy Benfica. To drużyny, które w minionych latach częściej grały w Lidze Mistrzów, miło będzie z nimi zagrać. Cieszy wyjazd do Lizbony, tym bardziej, że sześć lat temu z powodu pandemii koronawirusa przyszło nam rywalizować na pustym stadionie, teraz te okoliczności będą inne – podkreśla z uśmiechem najlepszy strzelec w historii występów polskich klubów w europejskich pucharach.
Lechita wrócił do wyjściowego składu Niebiesko-Białych przy okazji sobotniego starcia z Górnikiem Zabrze po blisko miesięcznej przerwie. Na przeszkodzie po rewanżu z mistrzem Wysp Owczych stanęła kontuzja, po której napastnikowi przyszło pauzować przez trzy tygodnie.
- Zawsze po urazie potrzebujesz trochę czasu, by wskoczyć w odpowiedni rytm i odzyskać pełną sprawność. Cieszy ostatni występ w nieco dłuższym wymiarze czasowym, przede mną kolejne kroki do wykonania i myślę, że jestem już bardzo blisko optymalnej dyspozycji fizycznej - mówi o swojej sytuacji zdrowotnej Szwed.
Crystal Palace F.C
Lech Poznań
Lech Poznań
Radomiak Radom
Zapisz się do newslettera