Tym razem trening siłowy trwał nieco krócej, niż trzy dni temu, dlatego po nim lechici w trzech grupach pograli jeszcze w dziadka. Jako, że dziś w Sankt Ulrich am Pillersee panuje chyba najwyższa temperatura spośród wszystkich dni, jakie lechici spędzili z Austrii, trenerzy ponownie bardzo pilnowali, by zawodnicy uzupełniali płyny - Panowie, jak będziemy schodzić z boiska chcę, by wszystkie butelki były opróżnione! - instruował swoich podopieczny trener Zieliński.
Po treningu już właściwie tradycyjnie, niemal wszyscy zawodnicy udali się nad potok przepływający za boiskiem, by trochę schłodzić się po ciężkiej pracy.