2026-10-13 16:11 Maciej Henszel , fot. Przemysław Szyszka

Poznańsko-niemieckie boje z debiutem na czele

Bayer 04 Leverkusen to czwarty niemiecki klub, z którym Lech Poznań zagra w europejskich pucharach. Wcześniej były to MSV Duisburg, czyli rywal w debiucie Kolejorza, Borussia Mönchengladbach - w obu przypadkach był to Puchar UEFA, a także w ubiegłym roku 1. FSV Mainz w Lidze Konferencji.

Europejskie puchary powstały w 1955 roku, a Lech na debiut w nich czekał do 1978 roku, kiedy zajął trzecie miejsce w lidze. Pierwsze zderzenie z międzynarodowymi rozgrywkami było jednak bardzo bolesne, bo skończyło się dwoma klęskami z MSV Duisburg (0:5 i 2:5). 17 maja 1978 roku Kolejorz rozegrał na ówczesnym stadionie im. 22 Lipca sparingowy mecz z zespołem Hertha BSC z Berlina Zachodniego. Miał mu on pomóc w przygotowaniach do starcia w pucharach (wtedy jeszcze nie wiedziano, że pierwszy rywal poznaniaków też będzie drużyną z Republiki Federalnej Niemiec). W pojedynku, z którego dochód przeznaczono na budowę Pomnika - Szpitala Centrum Zdrowia Dziecka, padł remis 2:2. Rewanż miał się odbyć 19 września na wyjeździe.

Nie doszło do niego, gdyż 11 lipca Lech wylosował rywala z 1. Bundesligi. Wielu kibiców przypominało sobie wtedy wynik z maja i w nim szukało powodów do optymizmu.

Bezpodstawnie. - Byliśmy europejskim debiutantem, bez obycia i doświadczenia, zamkniętym w realiach polskiej ligi - wspominał ówczesny trener Jerzy Kopa. Lechici pojechali na wyjazd, jak przystało na klub kolejowy - pociągiem. Nie mogli wystąpić w swoich tradycyjnych koszulkach, bo MSV Duisburg ma podobne barwy. Na stroje pożyczone od lokalnego rywala, Warty naszyto emblematy klubowe. - Zachód był dla nas czymś odległym. Wyjeżdżało się jedynie do Bułgarii i na Węgry. Poza tym MSV należał wtedy do czołowych niemieckich ekip. Miał w kadrze trzech reprezentantów Niemiec i jednego Austrii - zauważył Kopa.

Tym Austriakiem był Kurt Jara - mózg zespołu, który pięknym rajdem w 21. minucie rozpoczął demontaż Lecha. - Do tej pory graliśmy koncert. W lidze szło nam dobrze, więc i w Niemczech mieliśmy luz - wspominał bramkarz Lecha Piotr Mowlik. Po tym golu gra poznaniaków się zawaliła. - Jeśli powiem, że graliśmy dobrze, wyda się to śmieszne - mówił Kopa. - Ja jednak po raz pierwszy i ostatni w karierze nie wiedziałem w przerwie, o co mam się do chłopaków przyczepić. Byliśmy oszołomieni. Graliśmy przecież przyzwoicie, byliśmy w niezłej dyspozycji, a jednak do przerwy przegrywaliśmy 0:4. Nie wiedzieliśmy, co się stało.

Po wyniku 0:5, rewanż w Poznaniu wzbudził już nikłe zainteresowanie. - Rezultat 0:0 nie mógł satysfakcjonować ani mnie, ani drużyny, ani kibiców. Stąd postanowiliśmy pójść na całego do ataku - tłumaczył dziennikarzom Kopa. Doszło do wymiany ciosów, którą Lech znów przegrał. - Gdyby padł wynik 10:8, nie powinno to nikogo zdziwić - pisali dziennikarze i naliczyli Lechowi aż 30 dobrych okazji bramkowych i 22 rzuty rożne! W 34. minucie Jerzy Kasalik pokonał niemieckiego bramkarza, a tym samym zapisał się jako strzelec pierwszej bramki dla Lecha w europejskich pucharach.

Potem Lech grał w Pucharze Zdobywców Pucharów oraz Pucharze Europy Mistrzów Krajowych, a do Pucharu UEFA wrócił w 1985 roku, kiedy skończyła się fantastyczna passa sukcesów i do międzynarodowych rozgrywek udało się wrócić dzięki czwartej pozycji w Ekstraklasie, bo trzeci Widzew Łódź wywalczył krajowy puchar i ustąpił miejsca poznaniakom.

W 1/32 rozgrywek lechici wpadli na Borussię Mönchengladbach i ten dwumecz przeszedł do historii jako ogromna szansa na wyeliminowanie z europejskich pucharów silniejszego rywala. Zwłaszcza że w pierwszym meczu Lech zremisował na wyjeździe 1:1. - To była spora sensacja - opowiadał strzelec jedynego gola w tamtym meczu Damian Łukasik. Nerwowe oczekiwanie na rozpoczęcie spotkania przedłużało się, gdyż sędzia Malcolm Moffatt uznał, że piłka przygotowana przez Niemców do gry jest... zbyt mocno napompowana! Najpierw kazał szukać innej, a później ostatecznie poprosił o upuszczenie z niej powietrza. - Powietrze uszło z piłki i z Borussii - napisał Kicker.

Rewanż w Poznaniu, na który mimo wczesnej pory (rozpoczynał się już o godz. 15) przyszło sporo kibiców, potoczył się jednak po myśli Borussii, która wygrała 2:0. - Na początku nawet przeważaliśmy. Idealną okazję miał Jerzy Kruszczyński, niezłą Piotr Romke - opowiadał Mariusz Niewiadomski. - Przyszła jednak 34. minuta i zdarzyło się nieszczęście. Strzeliłem samobója - dodał. To był pierwszy gol samobójczy Lecha w meczach o europejskie puchary. Uskrzydleni gracze z Niemiec szybko wykorzystali przybicie psychiczne lechitów. Znakomicie wyszkolony Ewald Lienen wyszedł z kontratakiem i wbił drugą bramkę.

Mecz w Poznaniu to również kontuzja Uliego Borowki. Ten twardo, choć nieco topornie grający obrońca, był szczególnie cięty na Mirosława Okońskiego. Zapamiętał go z pierwszego meczu i często faulował. As Lecha zrewanżował się w przerażający sposób. Jeszcze przy stanie 0:0 w Poznaniu stanął z piłką naprzeciwko i tak wymanewrował kilkoma zwodami, że Borowka nie był w stanie dotrzymać mu kroku. Gdy chciał nadążyć za Okońskim, przełożył ciężar z nogi na nogę tak, że upadł na trawę z poważną kontuzją. Zerwał sobie więzadła w kolanie, które nie wytrzymały gwałtownych zwrotów, jakie fundował mu Polak. Borowka musiał zostać zniesiony z boiska. - Wkurzał mnie już w pierwszym meczu, ale w żadnym wypadku nie chciałem zrobić mu krzywdy! - komentował Okoński.

Również remis 1:1 padł w trzeciej konfrontacji z niemieckim klubem. To już historia najnowsza i nie doszło do dwumeczu. Na 1. FSV Mainz Kolejorz trafił bowiem w fazie ligowej Ligi Konferencji w ubiegłym sezonie. Mistrzowie Polski mieli w tym momencie sześć punktów na koncie, a przed nimi były dwie ostatnie kolejki. Zazwyczaj siedem daje awans do fazy pucharowej, więc chcieli tego punkciku poszukać właśnie na Enea Stadionie z targanymi problemami piłkarzami z Moguncji. Tam był kryzys, który doprowadził do zmiany trenera tuż przed przyjazdem do stolicy Wielkopolski - w miejsce Bo Henriksena zatrudniony został Urs Fischer, stary znajomy Lechitów, z którymi mierzył się aż cztery razy w 2015 roku jako szkoleniowiec szwajcarskiego FC Basel. Zresztą na konferencji prasowej przed konfrontacją śmiał się, że doskonale pamięta to miejsce i… tłumacza, który mu towarzyszył również ponad dekadę wcześniej.

Na boisku padł remis 1:1. Niemcy prowadzili, ale wyrównał z rzutu karnego jeszcze przed przerwą Mikael Ishak. Sędziowie długo analizowali, czy należała się jedenastka po tym jak upadł Luis Palma. Przez ostatnie pół godziny gospodarze w obecności blisko 30 tysięcy kibiców mieli szansę na wygraną, bo zawodnik Mainz otrzymał czerwoną kartkę. Wynik utrzymał się jednak do końca i jak wyliczali statystycy - przed wyjazdem do Ołomuńca Lech miał 99,8 proc. szans na awans. Dopiął zresztą swego, bo pokonał Sigmę 2:0.

- Generalnie patrząc, to jestem całkiem zadowolony z tego meczu. Kontrolowaliśmy całkiem nieźle to spotkanie. W drugiej połowie kreowaliśmy sobie więcej szans, a kiedy graliśmy o jednego zawodnika więcej, to było nam trochę łatwiej stwarzać sobie okazje - mówił po meczu z Mainz trener Niels Frederiksen. - Graliśmy z każdą minutą lepiej, to był solidny występ. Na samym końcu jesteśmy jednak sfrustrowani, ponieważ zdobyliśmy tylko jeden punkt. Ten jeden punkt nie jest jeszcze wystarczający, aby być pewnym awansu do następnej fazy Ligi Konferencji, ale zrobimy wszystko, żeby do tego doprowadzić - dodawał obrońca Joel Pereira.

Następne mecze

Czwartek 15.10 godz.18:45
Lech Poznań
vs |
Bayer 04 Leverkusen
Niedziela 18.10 godz.17:30
Lech Poznań
vs |
Korona Kielce

Polecamy

Newsletter

Zapisz się do newslettera

Więcej

KKS LECH POZNAŃ S.A.
Enea Stadion
ul. Bułgarska 17
60-320 Poznań

Infolinia biletowa:
tel.  61 886 30 30   (10:00-17:00)

Infolinia klubowa: Tel: 61 886 30 00
mail: lech@lechpoznan.pl
Biuro Obsługi Kibica

Korzystamy z plików cookies

Stosujemy pliki cookies, które są niezbędne do tego, aby osoby odwiedzające nasz serwis mogły korzystać z dostępnych usług i funkcjonalności. Używamy również plików cookies podmiotów trzecich, w tym plików analitycznych i reklamowych. Szczegołowe informacje dostępne są w "Polityce cookies". W celu zmiany ustawień należy skorzystać z opcji ZMIENIAM USTAWIENIA.

Akceptuję opcjonalne pliki cookies

Odrzucam opcjonalne pliki
cookies

Ustawienia prywatności

Niezbędne

Niezbędne pliki cookies umożliwiają prawidłowe wyświetlanie strony oraz korzystanie z podstawowych funkcji i usług dostępnych w serwisie. Ich stosowanie nie wymaga zgody użytkowników i nie można ich wyłączyć w ramach zarządzania ustawieniami cookies.

Reklamowe

Reklamowe pliki cookies (w tym pliki mediów społecznościowych) umożliwiają prezentowanie informacji dostosowanych do preferencji użytkowników (na podstawie historii przeglądania oraz podejmowanych działań,w serwisie oraz w witrynach stron trzecich wyświetlane są reklamy). Dzięki nim możemy także mierzyć skuteczność kampanii reklamowych KKS Lech Poznań S.A. i naszych partnerów.

W każdej chwili możesz zmienić lub wycofać swoją zgodę za pomocą ustawień dostępnych w ustawieniach prywatności.

Analityczne

Reklamowe pliki cookies (w tym pliki mediów społecznościowych) umożliwiają prezentowanie informacji dostosowanych do preferencji użytkowników (na podstawie historii przeglądania oraz podejmowanych działań,w serwisie oraz w witrynach stron trzecich wyświetlane są reklamy). Dzięki nim możemy także mierzyć skuteczność kampanii reklamowych KKS Lech Poznań S.A. i naszych partnerów.

W każdej chwili możesz zmienić lub wycofać swoją zgodę za pomocą ustawień dostępnych w ustawieniach prywatności.

Zapisz moje wybory