Piłkarze Lecha Poznań w środę ruszają na rewanżowy mecz z KÍ Klaksvík w 3. rundzie kwalifikacji Ligi Europy. Tym razem wyjazdowa logistyka jest nieco inna niż przy innych europejskich wyprawach. Wszystkie aktywności medialne zostały zaplanowane jeszcze w Poznaniu.
Wyspy Owcze to wulkaniczny archipelag położony na Oceanie Atlantyckim. Kolejorz będzie tam podróżował po raz pierwszy w historii. Znajduje się tam tylko jedno lotnisko - Port Lotniczy Vágar. Lądować tam mogą tylko piloci, którzy posiadają specjalne uprawnienia. Mistrzowie Polski, jak zwykle, polecą samolotem czarterowym, który wystartuje z poznańskiego lotniska Ławica w środę o godzinie 14.30. Lot potrwa około trzech godzin, w zależności od warunków pogodowych, przede wszystkim kierunku wiatru. Na miejscu drużyna będzie o 16.30 czasu polskiego, bo Farerzy używają londyńskiej strefy czasowej, co oznacza jednogodzinne przesunięcie.
Dalszy etap podróży to nieco ponad godzinny przejazd autokarem z lotniska do miejscowości Klaksvík, gdzie Poznaniacy zostaną zakwaterowani w miejscowym hotelu. Tego dnia to koniec aktywności i tu mamy główną różnicę w porównaniu z innymi wyjazdami europejskimi. Mecz odbędzie się bowiem na obiekcie Tórsvøllur w stolicy Wysp Owczych - Thorshavn. Dojazd zajmuje 45-50 minut, więc trener Niels Frederiksen zdecydował, żeby zarówno przedmeczowe zajęcia, jak i spotkanie z mediami odbyły się jeszcze w Poznaniu. Stąd w środę o godzinie 9.45 szkoleniowiec oraz Antoni Kozubal spotkają się z dziennikarzami, a o godzinie 11 ruszy trening, który przez kwadrans będzie otwarty dla przedstawicieli mediów. Po zakończeniu drużyna ruszy na lotnisko.
W czwartek spotkanie rozpocznie się o godzinie 19.30 czasu polskiego (18.30 lokalnego). Po zakończeniu Lechici wrócą do hotelu, a do Polski będą podróżować w piątek po śniadaniu.
KÍ Klaksvík
Lech Poznań
Lech Poznań
Jagiellonia Białystok
Zapisz się do newslettera